Leon - owszem była impreza w 2015
imprezy takie upadają - bo z założenia są niedochodowe, poza tym większość kowali (poza wyjątkami) mieszka za wschodnią linią Wisły, u nas jak są kowale - to mają zupełnie inny styl - powiedziałbym miejski, design-erski - dotyczy to Śląska (całego) Wielkopolski i Pomorza
z drugiej strony - taka impreza dla oglądających jest średnio ciekawa - bo kuć publika za bardzo nie może (były takie próby, ale nachlane jełopy brały się za ciężkie młoty i to mogło skończyć się wypadkiem), widowiskowe to to nie jest, prezentów ludziom (widzą się nie daje), a samo oglądanie - to 10 minut wystarcza i jak się nie interesujesz (widz) to w sumie wolisz iść na piwo... dla uczestników to są głównie koszty (dojazd, czas, przedmioty do odkucia, które oddajesz, a jak nie wygrywasz to nawet nie masz specjalnego zwrotu) - większość uczestników przyjeżdża na takie imprezy głównie z powodu towarzystwa - ot żeby spotkać się z kolegami - w sumie to to środowisko jest niewielkie - a każdego interesuje co tam po drugiej stronie słychach
Wracając do samej imprezy - (i piszę to jako organizator takie imprezy i organizator innych wydarzeń) - musisz się poświęcić, zaangażować, nierzadko dołożyć kasę - tylko po to żeby się działo... z czasem, jak się uda, impreza robi się "naszą tradycją" wówczas możesz mówić o jakimś tam sukcesie, ale na to pracuje się latami - dlatego nie rozumiem czemu jest odpuszczany ten temat w Legnicy - bądź co bądź jest to miasto - wydanie 20k - to nie jest dużo w budżecie - a jest promocja i rozgłos, tym bardziej, że ta impreza była łączona z innymi... poza tym 19 imprez było... teraz miała być 20 okrągła rocznica - wielu chciałoby móc obchodzić taką rocznicę powtarzalnej imprezy
Ja myślę, że wyczerpała się formuła, jest zmęczenie materiału i brak pomysłu pt. co dalej, jak do tego dołoży się konieczność wydania kasy, bez jej zwrotu + małe konflikty międzyludzkie (o tym nikt nie mówi, ale niektóre osoby się pokonfliktowały z kowalami) - to taki koniec nie jest niczym przypadkowym - niestety
ale zobaczymy... może ktoś weźmie sobie to do serca, i podejmie się jeszcze raz organizacji