Cygańskie Patelnie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Kiedy byłem małym chłopcem często bywałem na starym mieście u Babci gdzie w oficynie kamienicy mieszkali Cyganie.Dziadek Cygan miał taki interes ,że kupował w GS żelazne patelnie a potem na podwórku je uzdatniał po czym sprzedawał na rynku.Zawsze z tego uzdatniania robił tajemnicę , zasłaniał się workami po pyrach zawieszonymi na sznurku ale ja i tak wszystko widziałem z okna.Sprawa była prosta, najpierw. do kwasu solnego wrzucał kawałki blachy cynkowej a jak się już "przegryzło" to maczał w tym szmatę i smarował wnętrze patelni potem płukał patelnię wodą i rozpalał ognisko( niewielkie) i nad nim podgrzewał patelnię .Do patelni wrzucał kawałek laski cyny do lutowania i poruszał patelnią tak ,żeby cyna sie turlała w różne strony.Patelnia nie mogła się za bardzo rozgrzać żeby cyny nie stopić całkowicie.Chodziło o to ,żeby cyna turlając się pozostawiał cienki ślad na dnie patelni .Trwało to dość długo zanim całe dno sie równomiernie cyną pokryło.