Cholerka... Ja tu mam na stole rozlozone spawania, wlasciwie napawanie ubytkow w zeliwnych listwach a ten mi pitoli jak potluczony. Jaki odlew ?
- No bo do szafki brakuje okuc i kazal na jutro szafke konczyc bo klejent sie denerwuje i mam ci pomoc w odlewie. ( tlumacze od razu z ukrainskiego
-Aaa.. No to zrob dwa pudelka na piec palcow szerokie i na stope dlugie. Tylko szybciorem.
Dopuki wygrzebalem piasek z pokrytego pajeczyna kata, rozbilem grudy, przesialem i zwilzylem, pudeleczka juz byly.
Odpalilem piec, dalem gaz do oporu i zaczalem z Jurka "pomocnikiem" skladac forme. W sumie siedem detali, wielkosci dwodziestopiecio centowki w ksztalcie kwiatka - nie kwiatka. Jak juz forma byla spakowana, Jurka zaczal czyscic otwory wlewowe, a ja rozgladnalem sie za jakims zlomem mosieznym i buch to do tygielka nie zalujac boraksu. Piec juz byl w srodku bialy.
Janusz kiedys zyczyl mi aby Monstery roztopily szamot w piecu. No i zyczenie sie spelnilo. Troche wczesniej, ale dopiero dzisiaj to zauwazylem
Na oko z poltora kilo, moze ciut mniej tego bylo, znaczy zlomu w tyglu. Wstawilem do piecyka, przypalilem papierosa i chwila relaksu.
Po tej chwili wyjalem , zamieszalem, zebralem szlake i znowu na chwile do ognia.
Oczywiscie wystroilem sie w gruby fartuch, przylbice i azbestowe rekawice. Jak sie wystroilem to gapiow, ktorzy sie zdazyli zebrac, wywialo z mojego krolestwa na dobre 10 metrow
No to wyciagnalem tygiel i zalalem ....
Piec wylaczylem za 15 piata, a pietnascie po piatej juz byl ostudzony do bezpiecznego poziomu, sprezarka nie tylko daje kopa dla gazu, sprezarka rowniez blyskawicznie ostudzi rozgrzane Monstery i cale, rozpalone do bialego wnetrze po robocie.
A bosiunio sie spoznil i przylecial z kamera jak juz bentonit zamiatalem do pudelka