Odlewanie z mosiadzu na szybko

techniki metaloplastyczne i informacje z zakresu odlewnictwa

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
Tom Oldsmith
Posty: 317
Rejestracja: 29 gru 2010, 16:00
Lokalizacja: Harrison, NJ
Kontakt:

Odlewanie z mosiadzu na szybko

Post autor: Tom Oldsmith » 16 paź 2013, 03:39

Po lunchu przyczlapal do mojej czesci hali Jurka (rzezbiarz o ktorym czesto napomykam na fejsbuku) i powiada : Jewrej kazal zebym ci pomogl w odlewaniu.

Cholerka... Ja tu mam na stole rozlozone spawania, wlasciwie napawanie ubytkow w zeliwnych listwach a ten mi pitoli jak potluczony. Jaki odlew ?

- No bo do szafki brakuje okuc i kazal na jutro szafke konczyc bo klejent sie denerwuje i mam ci pomoc w odlewie. ( tlumacze od razu z ukrainskiego :) )

-Aaa.. No to zrob dwa pudelka na piec palcow szerokie i na stope dlugie. Tylko szybciorem.

Dopuki wygrzebalem piasek z pokrytego pajeczyna kata, rozbilem grudy, przesialem i zwilzylem, pudeleczka juz byly.

Odpalilem piec, dalem gaz do oporu i zaczalem z Jurka "pomocnikiem" skladac forme. W sumie siedem detali, wielkosci dwodziestopiecio centowki w ksztalcie kwiatka - nie kwiatka. Jak juz forma byla spakowana, Jurka zaczal czyscic otwory wlewowe, a ja rozgladnalem sie za jakims zlomem mosieznym i buch to do tygielka nie zalujac boraksu. Piec juz byl w srodku bialy.

Janusz kiedys zyczyl mi aby Monstery roztopily szamot w piecu. No i zyczenie sie spelnilo. Troche wczesniej, ale dopiero dzisiaj to zauwazylem :)

Na oko z poltora kilo, moze ciut mniej tego bylo, znaczy zlomu w tyglu. Wstawilem do piecyka, przypalilem papierosa i chwila relaksu.

Po tej chwili wyjalem , zamieszalem, zebralem szlake i znowu na chwile do ognia.

Oczywiscie wystroilem sie w gruby fartuch, przylbice i azbestowe rekawice. Jak sie wystroilem to gapiow, ktorzy sie zdazyli zebrac, wywialo z mojego krolestwa na dobre 10 metrow :) Mialem troche wiecej przestrzeni do oddychania i do roboty.

No to wyciagnalem tygiel i zalalem ....

Piec wylaczylem za 15 piata, a pietnascie po piatej juz byl ostudzony do bezpiecznego poziomu, sprezarka nie tylko daje kopa dla gazu, sprezarka rowniez blyskawicznie ostudzi rozgrzane Monstery i cale, rozpalone do bialego wnetrze po robocie.

A bosiunio sie spoznil i przylecial z kamera jak juz bentonit zamiatalem do pudelka :) Filmu nie ma.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ingenuity is the third hand of a craftsman ...
Tom

Remington
Posty: 833
Rejestracja: 21 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Remington » 16 paź 2013, 07:54

Żelazny (?) tygiel nie rozkawałkował się podczas wyciągania?
:/

Awatar użytkownika
Tom Oldsmith
Posty: 317
Rejestracja: 29 gru 2010, 16:00
Lokalizacja: Harrison, NJ
Kontakt:

Post autor: Tom Oldsmith » 16 paź 2013, 11:50

To byla zakretka od butli z gazem. Wytrzymal trzy wsady i tyle, teraz sie nadaje na zlom. Moje bosisko-skapiradlo jakos nie chce kupic ceramicznego :)
Ingenuity is the third hand of a craftsman ...
Tom

Awatar użytkownika
jolo
forumoholik
Posty: 1117
Rejestracja: 28 sie 2009, 22:15
Lokalizacja: Olkusz okolice

Post autor: jolo » 02 lis 2013, 20:58

cześć tom a co do pisku dodajecie żeby stwardniał ,

Awatar użytkownika
Tom Oldsmith
Posty: 317
Rejestracja: 29 gru 2010, 16:00
Lokalizacja: Harrison, NJ
Kontakt:

Post autor: Tom Oldsmith » 02 lis 2013, 22:32

To bentonit, ziemia okrzemkowa, nie jakis tam piasek. Wystarcza odrobina wody zeby byl lepki, nie za duzo, tak na czuja i probe zgniotu.
Ingenuity is the third hand of a craftsman ...
Tom

ODPOWIEDZ

Wróć do „METALOPLASTYKA I ODLEWNICTWO - metalworking and founding”