Zbiorczo, nietypowo - odzysk surowców
: 09 cze 2016, 23:35
Witajcie.
Męczy mnie ostatnio jedna kwestia. Popadam wręcz w lekką psychozę. Chodzi o marnotrawstwo surowców. Papier, plastik, metal, szkło - wyrzucamy tego miesięcznie jakieś chore kilogramy. Myślę i czytam dużo o odzysku takich surowców na własną rękę, w warunkach absolutnie mieszkaniowo-małowarsztatowych.
Papier i resztki tkanin, zużytych ubrań, toreb, itp - wiem. Można z tego robić w dość prosty sposób laminaty. Mam zamiar je tworzyć i wykorzystywać do własnych celów. Dla zainteresowanych, słowa klucze - micarta, denimit. Fajne, mocne klocki można z tego zrobić.
Aluminium z jakichś ścinek, resztek, puszek - da się stopić i coś z tego odlać. Nie będzie to aluminium maszynowe czy lotnicze, ale użytkowe - jak najbardziej.
Dla przykładu, nieoceniony king of random:
https://www.youtube.com/watch?v=lSoWxG30rb0
Kapsle plastikowe i inne wytwory z HDPE - można, można topić w temperaturach osiągalnych w domu / małym warsztacie.
https://www.youtube.com/watch?v=rpXq6mn ... freload=10
Butelki PET - przetop praktycznie niemożliwy, ale są proste urządzenia do cięcia tego na wstęgi - do wiązania, jako sznur do bielizny, cokolwiek inego - nada się. Przykład, gdzieś od półtorej minuty:
https://www.youtube.com/watch?v=-zqp_zA6m-w
Męczą mnie dwie inne rzeczy - szkło (butelki bezzwrotne) i stal z różnych konserw, kapsli, puszek.
Szkło: da się. Pytanie o temperaturę i możliwość odlewania do form. Tu widać, że chyba jakichś piekielnych temeperatur do tego nie trzeba:
https://www.youtube.com/watch?v=uxkETXRxiu0
Jak do tego podejść w małym warsztacie? Cel - wytop szkła w formie lejnej, do zalania prostych form na niewielkie detale (2-4 cm. sześć.) Za każdym razem jak wyrzucam bezzwrotne butelki boli mnie serce, a więcej szklanek z butelek już mi szafka nie pomieści
No i temat o którym nie mogę znaleźć niczego sensownego - topienie stali z odpadków jak wyżej. Kapsle, puszki, śmiecie. Stal do pewnego stopnia koroduje / rozpuszcza się w aluminium. Trochę mam tego "dobra", razem ze ścinkami alu, miedzi, mosiądzu, które żal było wyrzucać. Wszak surowiec. Przyszedł taki moment że mam więcej czasu i zastanawiam się nad robieniem odlewów z takiego "śmieciostopu". Wymagań wytrzymałościowych nie mam wobec tego żadnych. Odlewy miałyby być (idealnie) dość cienkimi blachami, formatkami. Funkcja wyłącznie ozdobna, odporność na obciążenie - do kilku kilo. Rozważam budowę jakiegoś niewielkiego pieca z szamotówki, napędzanego węglem drzewnym / koksem z nadmuchem, wsadzenie w tenże piec jakiegoś tygla z byle czego (zaspawana rura, obcięta gaśnica, obcięta butla po gazie technicznym, szamot?), roztopienie tam aluminium, a w tym aluminium rozpuszczenie odpadków z miedzi i stali. Z tego co udało mi się wyczytać, aluminium "przyjmie" tylko określoną ilość stali i miedzi, nadmiar pozostanie w pierwotnej formie, nie rozpuści się.
Ad rem: czy ktokolwiek ma doświadczenie z takim partyzanckim odlewnictwem i mieszaniem surowców? Powtarzam: kwestie szeroko pojętej jakości, opłacalności, sensu, na razie pomińmy. Zakładany cel to wyprodukowanie techniką chałupniczo-odlewniczą stopu aluminium, miedzi i stali z posiadanych odpadków pochodzących z gospodarstwa domowego (stal) i BARDZO niewielkiego warsztatu (alu, mosiądz). Do teoretycznych rozważań zakładamy względną czystość alu i dużą nieczystość stali (głównie farby) oraz niewielki gabaryt stali i miedzi (kapsle, puszki, ścinki drutu, cienkich blach). Do dyspozycji otwarta głowa, dwie nie tak całkiem lewe ręce, podstawowy park maszynowo-warsztatowy, dużo chęci.
Tak, wiem że można to gromadzić i oddawać do skupu. Ale nie o to mi chodzi, żeby trafiło to na hałdę na wysypisku, tylko o to żeby coś z tego popełnić. Dla radochy, z ciekawości, dla idei.
No. To słucham. 1. odlewanie szkła, 2. odlewanie śmieciostopów.
Męczy mnie ostatnio jedna kwestia. Popadam wręcz w lekką psychozę. Chodzi o marnotrawstwo surowców. Papier, plastik, metal, szkło - wyrzucamy tego miesięcznie jakieś chore kilogramy. Myślę i czytam dużo o odzysku takich surowców na własną rękę, w warunkach absolutnie mieszkaniowo-małowarsztatowych.
Papier i resztki tkanin, zużytych ubrań, toreb, itp - wiem. Można z tego robić w dość prosty sposób laminaty. Mam zamiar je tworzyć i wykorzystywać do własnych celów. Dla zainteresowanych, słowa klucze - micarta, denimit. Fajne, mocne klocki można z tego zrobić.
Aluminium z jakichś ścinek, resztek, puszek - da się stopić i coś z tego odlać. Nie będzie to aluminium maszynowe czy lotnicze, ale użytkowe - jak najbardziej.
Dla przykładu, nieoceniony king of random:
https://www.youtube.com/watch?v=lSoWxG30rb0
Kapsle plastikowe i inne wytwory z HDPE - można, można topić w temperaturach osiągalnych w domu / małym warsztacie.
https://www.youtube.com/watch?v=rpXq6mn ... freload=10
Butelki PET - przetop praktycznie niemożliwy, ale są proste urządzenia do cięcia tego na wstęgi - do wiązania, jako sznur do bielizny, cokolwiek inego - nada się. Przykład, gdzieś od półtorej minuty:
https://www.youtube.com/watch?v=-zqp_zA6m-w
Męczą mnie dwie inne rzeczy - szkło (butelki bezzwrotne) i stal z różnych konserw, kapsli, puszek.
Szkło: da się. Pytanie o temperaturę i możliwość odlewania do form. Tu widać, że chyba jakichś piekielnych temeperatur do tego nie trzeba:
https://www.youtube.com/watch?v=uxkETXRxiu0
Jak do tego podejść w małym warsztacie? Cel - wytop szkła w formie lejnej, do zalania prostych form na niewielkie detale (2-4 cm. sześć.) Za każdym razem jak wyrzucam bezzwrotne butelki boli mnie serce, a więcej szklanek z butelek już mi szafka nie pomieści
No i temat o którym nie mogę znaleźć niczego sensownego - topienie stali z odpadków jak wyżej. Kapsle, puszki, śmiecie. Stal do pewnego stopnia koroduje / rozpuszcza się w aluminium. Trochę mam tego "dobra", razem ze ścinkami alu, miedzi, mosiądzu, które żal było wyrzucać. Wszak surowiec. Przyszedł taki moment że mam więcej czasu i zastanawiam się nad robieniem odlewów z takiego "śmieciostopu". Wymagań wytrzymałościowych nie mam wobec tego żadnych. Odlewy miałyby być (idealnie) dość cienkimi blachami, formatkami. Funkcja wyłącznie ozdobna, odporność na obciążenie - do kilku kilo. Rozważam budowę jakiegoś niewielkiego pieca z szamotówki, napędzanego węglem drzewnym / koksem z nadmuchem, wsadzenie w tenże piec jakiegoś tygla z byle czego (zaspawana rura, obcięta gaśnica, obcięta butla po gazie technicznym, szamot?), roztopienie tam aluminium, a w tym aluminium rozpuszczenie odpadków z miedzi i stali. Z tego co udało mi się wyczytać, aluminium "przyjmie" tylko określoną ilość stali i miedzi, nadmiar pozostanie w pierwotnej formie, nie rozpuści się.
Ad rem: czy ktokolwiek ma doświadczenie z takim partyzanckim odlewnictwem i mieszaniem surowców? Powtarzam: kwestie szeroko pojętej jakości, opłacalności, sensu, na razie pomińmy. Zakładany cel to wyprodukowanie techniką chałupniczo-odlewniczą stopu aluminium, miedzi i stali z posiadanych odpadków pochodzących z gospodarstwa domowego (stal) i BARDZO niewielkiego warsztatu (alu, mosiądz). Do teoretycznych rozważań zakładamy względną czystość alu i dużą nieczystość stali (głównie farby) oraz niewielki gabaryt stali i miedzi (kapsle, puszki, ścinki drutu, cienkich blach). Do dyspozycji otwarta głowa, dwie nie tak całkiem lewe ręce, podstawowy park maszynowo-warsztatowy, dużo chęci.
Tak, wiem że można to gromadzić i oddawać do skupu. Ale nie o to mi chodzi, żeby trafiło to na hałdę na wysypisku, tylko o to żeby coś z tego popełnić. Dla radochy, z ciekawości, dla idei.
No. To słucham. 1. odlewanie szkła, 2. odlewanie śmieciostopów.