Młot nożny (patrz temat Tredle Hammer założony przez BANANa)
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Młot nożny (patrz temat Tredle Hammer założony przez BANANa)
To mój drugi patent, bo chcę sam kuć i mieć obie ręce funkcyjne... więc też proszę o poradę. W skrócie :Walec ok 10-20kg hartowany, przesuwający się w rurze, na linie, lina na bloczku pod sufitem, w dół do pedału pod nogę... raczej solidna sprężyna u góry i uderzenia z naciskiem nogi w dół... to tak zgróbnie, ale jeszcze pracuję nad konstrukcją. Może ktoś już ma taki młot samoróbkę działający, żeby doradzić jaka konstrukcja się sprawdza? Widzę tu sygnał BANANA o młocie resorowym. Poszperam jeszcze, może tu już o tym piszecie. Będę wdzięczny za wszelkie porady.
Ostatnio zmieniony 23 lip 2012, 22:30 przez fu, łącznie zmieniany 1 raz.
Ale, cała masa konstrukcji, którąś pewnie intuicyjnie wybiorę i troszkę po swojemu "ulepszę" na czuja, żeby nie było za prosto. dzięki
ps. już nie mogę się doczekać, żeby pokuć. Naoglądałem się na youtubie mokume gane i damastu, tudzież przypomniałem sobie podróże sprzed 25 lat i odkopałem miedzi i srebra z szuflady, spróbowałbym jutro jak z godzinkę wykroję u złotniczki z sąsiedztwa malutki pakiecik mokume gane z miedzi i srebra ( trochę mnie martwi, że ma słabą wentylację, a to trzeba dużym palnikiem pogrzać i to dobrych "parę" minut solidnie skręcone stalowym drutem, wcześniej dobrze wyczyścić i roztworem boraksu posmarować i kawałek szamotówki by się zdał, bo jej pół kostki węgla wypalę... żebyśmy tam się tylko nie podusili
)
ps. już nie mogę się doczekać, żeby pokuć. Naoglądałem się na youtubie mokume gane i damastu, tudzież przypomniałem sobie podróże sprzed 25 lat i odkopałem miedzi i srebra z szuflady, spróbowałbym jutro jak z godzinkę wykroję u złotniczki z sąsiedztwa malutki pakiecik mokume gane z miedzi i srebra ( trochę mnie martwi, że ma słabą wentylację, a to trzeba dużym palnikiem pogrzać i to dobrych "parę" minut solidnie skręcone stalowym drutem, wcześniej dobrze wyczyścić i roztworem boraksu posmarować i kawałek szamotówki by się zdał, bo jej pół kostki węgla wypalę... żebyśmy tam się tylko nie podusili