Palnik nie jest uwiazany na stale, mozna rozkrecic zlaczke rurki z powietrzem i wyjac, tylko po co ? Zrobilem drugi, mniejszy, bedzie robil za przenosny.
Jolo, tyle ognia wylatuje jak podloze do pieca

Pracowal w tym momencie na 2/3 mocy. Potrzebowalem uzyskac jakies 1100 stopni bo w nizszej temperaturze mosiadz slabo sie topi.
Do kucia wystarczy minimalne odkrecenie kurka z gazem, na jakies 0.1 bara i powietrze na 0.4 bara.
Fakt , piecyk jest z szamotowej cegly, bosiunio moj pozalowal $ na welne ogniotrwala, mi to nie przeszkadza moge pare minut poczekac, az piec sie zagrzeje, wkoncu to on za to placi.
Sensem tego ustrojstwa bylo uzyskanie ekstremalnie wysokich temperatur z jednego palnika w jednym piecu i przy okazji zredukowanie zuzycia gazu, nie to zebym dbal o kieszen bosa, tylko zeby nie bylo deficytu w gazie jak sobie jakis detal poklepie po cichu. Ot taka polska mentalnosc, bez lewizny nie idzie zyc

I jedno i drugie zalozenie zostalo osiagniete.
Wkleilem , bo moze ktos na tym sie powzoruje i skorzysta.