Do zajęcia się nim zainspirowała mnie dyskusja sprzed dwóch dni pomiędzy Krzysztofem, Jackiem i Rumcajsem dotycząca pomocników w kuźni w formie MR-ów i pras, na pewno nieodzownych dla tych, którzy parają się kowalstwem zawodowo.
A co z takimi jak ja, zajmującymi się kowalstwem czysto amatorsko, kując od czasu do czasu w samotności swojej kuźni? Takim ww. urządzenia często bywają zbędne albo wielkość kuźni i lokalizacja wręcz je wykluczają. Ale problem pomocnika kowala samotnika jest, a raczej trzeciej ręki. I właśnie tu się nią zajmę, i nie będzie to o imadle ale o urządzeniu, które zrobiłem i przetestowałem dzisiaj.
Nazwałem je 3RB czyli Trzecia Ręka Bobodara). Nie robię sobie jaj. Chodziło mi o to, jak na kowadle obrabiać gorące żelazo, kiedy w jednej ręce trzymam narzędzie, w drugiej młotek i muszę wykonać kilka lub więcej uderzeń jedno po drugim, a obrabiany element nie skakał po kowadle.
Ponieważ trzeciej ręki brak, do roboty zagoniłem nogę, której zadaniem jest obsługa 3RB. Nie będę się więcej rozpisywać, myślę że rysunek i zdjęcia jasno przedstawiają ideę i zasadę działania 3RB. Dodam tylko, że na dociskacz (górny element, dociskający obrabiany element) można bez problemu, na bieżąco w miarę potrzeb, ze stalowych odpadów dorobić uowe nakładki z odpowiednimi wycięciami, które dodatkowo usztywnią obrabiany element na kowadle, niczym w imadle. Dla mnie na razie zbędne.
Zdaję sobie sprawę, że owe urządzenie nie załatwia w całości brakującej trzeciej łapy i nie zawsze ją zastąpi, ale wiem, że na pewno w wielu sytuacjach będzie mi pomocne. Dodatkową zaletą tego ustrojstwa jest to, że nie odczuwa się drgań jakże niepożądanych, a nieuniknionych. Dobrze gdy dupka kowadła wystaje kawałek poza pieniek, ale jak będzie równo z brzegiem pnia to też działa.
I jeszcze jedna uwaga: praworęczni - urządzonko z prawej kowadła i pedał na prawą nogę ; leworęczni odwrotnie. Na zdjęciach mam pomieszane, bo chodziło mi o naturalne światło do zdjęć