Strona 1 z 1
Młotek lekki czy ciężki?
: 10 kwie 2010, 18:02
autor: EO
Przepraszam, jeśli temat nie pasuje do tego działu, ale żaden inny nie wydawał mi się odpowiedni - jeśli jest taki, proszę moderację o przeniesienie.
A pytanie mam takie - z Waszego bogatego doświadczenia, co jest na dłuższą metę bardziej wydajne i mniej męczące - dużo uderzeń lekkim młotkiem czy mniej ciężkim? Chodzi mi konkretnie o kształtowanie blachy - dziobałem dzisiaj napierśnik dość lekkim bocianem, zmachałem się konkretnie i tak mi przyszło do głowy, że może bym się zmachał mniej, gdybym miał cięższy młotek. Z jednej strony, ręka się bardziej męczy przy podnoszeniu go, ale z drugiej nie trzeba tyle siły wkładać w uderzenie - no i odkształcenie blachy byłoby znaczniejsze. Jak uważacie?
: 11 kwie 2010, 01:59
autor: wat93
jak dla mnie to zalezy od roboty... mysle ze w blaszce szyciec robi sie jednak malym mlotkiem ale robilemtylko naramienniki :-P
: 11 kwie 2010, 10:03
autor: Maleus
EO, jeśli kujesz od góry blachę, to lekki młotek jest lepszym rozwiązaniem. Zależy jeszcze jaki to jest lekki, a jaki ciężki u Ciebie w pracowni :-)
: 11 kwie 2010, 17:07
autor: EO
Z góry to daję radę tym co mam i nie marudzę. Ale eksperymentuję z wyoblaniem na kowadle - znalazłem jedno ciekawe przedstawienie, gdzie trzech płatnerzy tłucze w napierśnik na płaskim kowadle:
Do tego jeszcze fragment z "Weapons that made Britain":
http://www.youtube.com/watch?v=Uo72dL7uDuc , gdzie płatnerz właśnie w ten sposób wyobla napierśnik - od środka, dość ciężkim młotkiem (na pewno ponad 1kg).
Próbowałem powtórzyć taki wyczyn z blachą 2mm i bocianem dość lekkim (nie wiem dokładnie ile, nie ważyłem, ale to taki popularny model blacharski), no i bardziej się zmęczyłem, niż coś wskórałem. Tzn pewne efekty były, ale nakład sił dość przerażający.
BTW - może ktoś to robił i wie - zaczynam od środka i potem jadę spiralą do krawędzi, i do pewnego momentu faktycznie robi się ładna miseczka, a potem nagle całość przestaje się wyginać w dwóch płaszczyznach, tylko zaczyna zwijać w rurę. Co robię źle?
: 11 kwie 2010, 17:24
autor: wat93
rozgrzej material podzialaj i przejdz z plaskiego kowadla na niecke ;-)
: 11 kwie 2010, 17:32
autor: EO
E tam.
Po pierwsze, nie ma żadnych historycznych potwierdzeń stosowania niecek, pieńków itp.
Po drugie, na niecce się materiał przecienia na środku, nawet o 25%.
Po trzecie, jak oni robili na płaskim kowadle, to ja też chcę. A wiem, że się da.
: 11 kwie 2010, 17:53
autor: wat93
a jakie jest datowanie tego obrazka? moze ten napiersnik jest kuty nie z gotowej blachy tylko z duzego kawalka zelaza. a to wydaje mi sie ulatwia troche sprawe...
: 11 kwie 2010, 18:02
autor: EO
Sądząc po strojach płatnerzy to jest II poł XV w., czyli od co najmniej kilkudziesięciu lat (jeśli nie stu) już się z pucków nie robiło...
Zresztą wyoblanie na kowadle to jest technika stosowana przez różnych metaloplastyków, więc to nie jest tak, że ja ją sobie wymyśliłem na podstawie tego jednego obrazka

: 11 kwie 2010, 18:28
autor: wat93
ale caly czas mam wrazenie ze jesli chcesz cos wyoblic na plaskim kowadle to material sie scieni... koniec spekulacji jutro sam sprawdze :-D
: 11 kwie 2010, 23:27
autor: EO
Ścieni się, oczywiście, ale z tego co czytałem, bardziej równomiernie - czyli nie będzie 1,5mm na środku i 2mm na krawędziach, a tak wychodzi z pieńka

Jeśli uderzenia będą równomiernie rozłożone i gęste, to teoretycznie wszędzie powinno się ścienić tyle samo. Ale młotek musi mieć dużą wypukłość obucha.