kucie i hartowanie różnych stali
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
kucie i hartowanie różnych stali
Witam. To mój pierwszy post na tym forum więc proszę o wyrozumiałość jeśli w złym dziale. Zwracam się do doświadczonych w kowalstwie osób z prośbą o wyjaśnienie kilku nurtujących mnie spraw, na które nie mogłem znaleźć odpowiedzi lub były one szczątkowe i nie dawały pełnej satysfakcji.
Jestem w trakcie kolejnej próby stworzenia noża. Kolejnej , ponieważ od ponad 2 lat wzbogacając się o kolejne doświadczenia... i najróżniejsze gatunki stali tworzę namiastki noży, które łamią się lub nie zadowalają twardością. Ale przechodzą do konkretów.
1. W jaki sposób podczas kucia stali mogę zaburzyć jej strukturę? Nie wiem czy to dobre określenie , ale gdzieś się z takim spotkałem.
2. Czy jest możliwe zahartowanie resora tak, aby po naostrzeniu był w stanie strugać gwóźdź zbytnio się nie tępiąc a jednocześnie by nie był zbyt kruchy? Jak mogę to zrobić jeśli to możliwe? Czy hartowanie w zużytym silnikowym oleju dostarczyłoby twardość 58 hrc?
Jeśli nie stal resorowa to jaka inna mogłaby dostarczyć takich parametrów?
3. Dlaczego po zahartowaniu stali i odpuszczeniu łamie się ona i jest krucha? Podczas ostrzenia kruszy się. W miejscu złamania jest widoczna prawie jednolita stal z drobniutkim ziarnem.
4. Słyszałem, że wielokrotne nagrzewanie stali do kucia powoduje przerost ziarna. Czy po kuciu nagrzanie tej stali do koloru pomarańczowego (w nocy) i wystudzeniu na powietrzu zmniejszy ziarno?
5. Zabrałem się kiedyś za kucie stali z pilnika. Miał z niego wyjść nóż, jednak po kuciu a następnie wystudzeniu na powietrzu powstało wiele pęknięć - już go nie zahartowałem. Czym to mogło być spowodowane?
6. Czy możliwe jest uzyskanie twardego , a jednocześnie wytrzymałego noża z resora poprzez nagrzanie do żółtego koloru (w nocy) a nestępnie szybkim schłodzeniu samej krawędzi tnącej w zimnej wodzie? Czy nie spowoduje to pęknięć albo innych niechcianych niespodzianek? A może lepiej przeprowadzić chłodzenie w oleju? Docelowa twardość kt 58 hrc po odpuszczeniu.
Proszę o wyczerpujące odpowiedzi na każdy z punktów oddzielnie. Mile widziane rady i sugestie. Mam dopiero 18 lat i problemuy, które opisuję mogą się wydawać banalne dla innych, ale dla mnie są barierą, która uniemożliwia mi stworzenie odpowiedniego noża. Nie chcę zrobić jakiegoś niezniszczalnego noża, bo to niemożliwe, ale chciałbym coś, co zestruga zwykły nóż kuchenny bez stępienia (widziałem filmy na yt i wiem, że to możliwe).
Jestem w trakcie kolejnej próby stworzenia noża. Kolejnej , ponieważ od ponad 2 lat wzbogacając się o kolejne doświadczenia... i najróżniejsze gatunki stali tworzę namiastki noży, które łamią się lub nie zadowalają twardością. Ale przechodzą do konkretów.
1. W jaki sposób podczas kucia stali mogę zaburzyć jej strukturę? Nie wiem czy to dobre określenie , ale gdzieś się z takim spotkałem.
2. Czy jest możliwe zahartowanie resora tak, aby po naostrzeniu był w stanie strugać gwóźdź zbytnio się nie tępiąc a jednocześnie by nie był zbyt kruchy? Jak mogę to zrobić jeśli to możliwe? Czy hartowanie w zużytym silnikowym oleju dostarczyłoby twardość 58 hrc?
Jeśli nie stal resorowa to jaka inna mogłaby dostarczyć takich parametrów?
3. Dlaczego po zahartowaniu stali i odpuszczeniu łamie się ona i jest krucha? Podczas ostrzenia kruszy się. W miejscu złamania jest widoczna prawie jednolita stal z drobniutkim ziarnem.
4. Słyszałem, że wielokrotne nagrzewanie stali do kucia powoduje przerost ziarna. Czy po kuciu nagrzanie tej stali do koloru pomarańczowego (w nocy) i wystudzeniu na powietrzu zmniejszy ziarno?
5. Zabrałem się kiedyś za kucie stali z pilnika. Miał z niego wyjść nóż, jednak po kuciu a następnie wystudzeniu na powietrzu powstało wiele pęknięć - już go nie zahartowałem. Czym to mogło być spowodowane?
6. Czy możliwe jest uzyskanie twardego , a jednocześnie wytrzymałego noża z resora poprzez nagrzanie do żółtego koloru (w nocy) a nestępnie szybkim schłodzeniu samej krawędzi tnącej w zimnej wodzie? Czy nie spowoduje to pęknięć albo innych niechcianych niespodzianek? A może lepiej przeprowadzić chłodzenie w oleju? Docelowa twardość kt 58 hrc po odpuszczeniu.
Proszę o wyczerpujące odpowiedzi na każdy z punktów oddzielnie. Mile widziane rady i sugestie. Mam dopiero 18 lat i problemuy, które opisuję mogą się wydawać banalne dla innych, ale dla mnie są barierą, która uniemożliwia mi stworzenie odpowiedniego noża. Nie chcę zrobić jakiegoś niezniszczalnego noża, bo to niemożliwe, ale chciałbym coś, co zestruga zwykły nóż kuchenny bez stępienia (widziałem filmy na yt i wiem, że to możliwe).
Cześć.
Na początek zjeba, bo nie może być tak cukierkowo- wypadałoby sie przywitać w odpowiednim dziale skoro zaczynasz
Ale do rzeczy:
1. Jeśli kujesz nóż (lub cokolwiek innego) to najlepiej kuć, co jest logiczne, na gorąco. Jeśli temp. obrabianego materiału zbyt się obniży lepiej znów podgrzać, niż tłuc jak wariat. To ma znaczenie dla struktury materiału, ponadto dobrze nóż znormalizować przed hartowaniem.
2. Owszem. Stal resorową można hartować z powodzeniem do 62 (z tego co pamiętam) HRC, jednak finalna twardość zależy od odpuszczania. Bez tego, wszystkie narzędzia skrawające i nie tylko łamałyby się jak zapałki. Po hartowaniu stal jest twarda, acz krucha, dzięki normalizacji usuwasz wewnętrzne naprężenia i przywracasz materiałowi jego wytrzymałość.
Co do solucji hartowniczej to zależy od stali. Niektóre hartowane są w oleju, inne w wodzie a jeszcze inne sprężonym powietrzem. Stare resory jak najbardziej w oleju.
3. Źle odpuszczona (za krótko, za niska temp.) lub niewłaściwie zahartowana (za wysoka temp., niewłaściwa solucja hartownicza lub zbyt niska jej temperatura).
4. Do zmniejszenia ziarna służy m.in. proces normalizacji. Poczytaj o tym na forum.
5. Jeśli nie wyżarzyłeś wcześniej materiału to się nie dziw. Ew. patrz pkt.1.
6. Żółty (ponad 1000 stopni) to zdecydowanie za dużo dla tej stali. Wisienka (około 800) to temp. hartowania takiej stali. Po hartowaniu w wodzie stali przeznaczonej do hartowania w oleju powstają tak silne naprężenia, że nawet odpuszczanie niewiele daje. Stal jest zwyczajnie krucha. Patrz pkt 3.
Do każdej stali przewidziane są różne temp. hartowania. Przykładowo NC6 hartuje się w temp. 820-850 stopni i hartuje w oleju, a NC10 w temp. 960-1000 i hartuje w kąpieli solnej lub oleju o odpowiedniej temp. (450° C).
Podobnie jest z odpuszczaniem- im niższa temp. odpuszczania tym wyższa twardość stali. NC6 można odpuszczać już w 100 stopniach i jeśli zrobisz to dobrze będzie mieć 63 HRC. Większośc ludzi jednak hartuje noże z NC6 w 150-180 stopni, a to daje twardość rzędu 60-62HRC.
Ja swój pierwszy nóż wykułem mając 14-15 lat. Był ze stali zbrojeniowej, twardość była śmieszna, ale do patyków się nadawał.
Pierwszy porządny nóż wykułem dopiero w wieku lat 18-19. Tyle zajęło mi gromadzenie samej wiedzy teoretycznej. Wraz z teorią praktyka jest łatwiejsza, a najlepiej rozwijać jedno i drugie jednocześnie (ja nie miałem możliwości).
Powodzenia, w razie problemów pisz. Na forum są też sławni nożoroby jak Killrathi, więc na pewno ktoś pomoże.
Ale do rzeczy:
1. Jeśli kujesz nóż (lub cokolwiek innego) to najlepiej kuć, co jest logiczne, na gorąco. Jeśli temp. obrabianego materiału zbyt się obniży lepiej znów podgrzać, niż tłuc jak wariat. To ma znaczenie dla struktury materiału, ponadto dobrze nóż znormalizować przed hartowaniem.
2. Owszem. Stal resorową można hartować z powodzeniem do 62 (z tego co pamiętam) HRC, jednak finalna twardość zależy od odpuszczania. Bez tego, wszystkie narzędzia skrawające i nie tylko łamałyby się jak zapałki. Po hartowaniu stal jest twarda, acz krucha, dzięki normalizacji usuwasz wewnętrzne naprężenia i przywracasz materiałowi jego wytrzymałość.
Co do solucji hartowniczej to zależy od stali. Niektóre hartowane są w oleju, inne w wodzie a jeszcze inne sprężonym powietrzem. Stare resory jak najbardziej w oleju.
3. Źle odpuszczona (za krótko, za niska temp.) lub niewłaściwie zahartowana (za wysoka temp., niewłaściwa solucja hartownicza lub zbyt niska jej temperatura).
4. Do zmniejszenia ziarna służy m.in. proces normalizacji. Poczytaj o tym na forum.
5. Jeśli nie wyżarzyłeś wcześniej materiału to się nie dziw. Ew. patrz pkt.1.
6. Żółty (ponad 1000 stopni) to zdecydowanie za dużo dla tej stali. Wisienka (około 800) to temp. hartowania takiej stali. Po hartowaniu w wodzie stali przeznaczonej do hartowania w oleju powstają tak silne naprężenia, że nawet odpuszczanie niewiele daje. Stal jest zwyczajnie krucha. Patrz pkt 3.
Do każdej stali przewidziane są różne temp. hartowania. Przykładowo NC6 hartuje się w temp. 820-850 stopni i hartuje w oleju, a NC10 w temp. 960-1000 i hartuje w kąpieli solnej lub oleju o odpowiedniej temp. (450° C).
Podobnie jest z odpuszczaniem- im niższa temp. odpuszczania tym wyższa twardość stali. NC6 można odpuszczać już w 100 stopniach i jeśli zrobisz to dobrze będzie mieć 63 HRC. Większośc ludzi jednak hartuje noże z NC6 w 150-180 stopni, a to daje twardość rzędu 60-62HRC.
Ja swój pierwszy nóż wykułem mając 14-15 lat. Był ze stali zbrojeniowej, twardość była śmieszna, ale do patyków się nadawał.
Pierwszy porządny nóż wykułem dopiero w wieku lat 18-19. Tyle zajęło mi gromadzenie samej wiedzy teoretycznej. Wraz z teorią praktyka jest łatwiejsza, a najlepiej rozwijać jedno i drugie jednocześnie (ja nie miałem możliwości).
Powodzenia, w razie problemów pisz. Na forum są też sławni nożoroby jak Killrathi, więc na pewno ktoś pomoże.
Ostatnio zmieniony 04 lut 2014, 09:31 przez Vanir, łącznie zmieniany 1 raz.
Spójrz na ten sam dział i na przypięte tematy na samej górze, tam będzie miał odpowiedzi, a reszte znajdziesz 
A strukturę można zepsuć na każdym etapie praktycznie
Za wysoka temp., za długi czas wygrzewania i ziarno sie rozrasta, kucie zbyt zimnego materiału i za długo i masz mikropęknięcia w strukturze(czasem i makro
), hartowanie z nieodpowiednich temperatur, złe dobranie temp. odpuszczania do celu narzędzia, jak i stali, a to tylko niektóre z problemów.
Możesz stal sprężać co jakiś czas, co kilka cykli, możesz normalizować 2-3 razy przed hartowaniem z kilku coraz niższych temp., dzięki temu zmniejszasz ziarno, zapobiegasz skurczom materiału.
Im coś jest twardsze, tym bardziej kruche, popatrz choćby na szkło, bardzo twarde jest, a jak łatwo pęka, to samo następuje przy kuciu na zimno, im więcej kujesz tym twardszy materiał się robi, aż w końcu łatwiej jest żeby pękł, niż dalej się odkształcał.
Dlatego stal się odpuszcza, im wyższa temp. tym bardziej elastyczny materiał, ale i bardziej miękki. Co najmniej 1,5h w co najmniej 150 stopniach, temp. dobierasz z tablic dla danej stali, tylko trzeba ją poszukać. W jakiej temp. odpuszczałeś? w piekarniku, czy na barwy nalotowe?
Mogłes przepalić pilnik przy kuciu, nie musiały lecieć iskry, ale np. przytrzymałeś za długi czas w żółtej barwie, kułeś jak był zimny, utwardził się przez szybkie odebranie temp. przez kowadło i pokruszyłęś krawędź młotkiem, mogłeś wklepać ząbki z powierzchni i później wyszły
Stal hartujesz w chłodziwie dla nim przeznaczonym, dla większości stali odpowiednich na noże jest to olej, kup sobie w biedronce najtańszy rzepakowy, podgrzej do 60-70 stopni i hartuj w nim, woda za szybko studzi i materiał pęknie od naprężeń. Jeśli stal jest przeznaczona na olej, to w nim uzyskasz maksymalną twardość, jeśli przestrzegasz temp. i procesu.
Im stal ma więcej węgla, tym jest twardsza, ale i kruchsza, są stale stopowe i inne, ale są ciężej dostępne niż proste węglówki, a jak nie potrafisz hartować, albo nie masz odpowiedniego pieca to resor będzie lepszym wyborem, niż wyjebolit jakiś którego i tak nie zahartujesz
A strukturę można zepsuć na każdym etapie praktycznie
Możesz stal sprężać co jakiś czas, co kilka cykli, możesz normalizować 2-3 razy przed hartowaniem z kilku coraz niższych temp., dzięki temu zmniejszasz ziarno, zapobiegasz skurczom materiału.
Im coś jest twardsze, tym bardziej kruche, popatrz choćby na szkło, bardzo twarde jest, a jak łatwo pęka, to samo następuje przy kuciu na zimno, im więcej kujesz tym twardszy materiał się robi, aż w końcu łatwiej jest żeby pękł, niż dalej się odkształcał.
Dlatego stal się odpuszcza, im wyższa temp. tym bardziej elastyczny materiał, ale i bardziej miękki. Co najmniej 1,5h w co najmniej 150 stopniach, temp. dobierasz z tablic dla danej stali, tylko trzeba ją poszukać. W jakiej temp. odpuszczałeś? w piekarniku, czy na barwy nalotowe?
Mogłes przepalić pilnik przy kuciu, nie musiały lecieć iskry, ale np. przytrzymałeś za długi czas w żółtej barwie, kułeś jak był zimny, utwardził się przez szybkie odebranie temp. przez kowadło i pokruszyłęś krawędź młotkiem, mogłeś wklepać ząbki z powierzchni i później wyszły
Stal hartujesz w chłodziwie dla nim przeznaczonym, dla większości stali odpowiednich na noże jest to olej, kup sobie w biedronce najtańszy rzepakowy, podgrzej do 60-70 stopni i hartuj w nim, woda za szybko studzi i materiał pęknie od naprężeń. Jeśli stal jest przeznaczona na olej, to w nim uzyskasz maksymalną twardość, jeśli przestrzegasz temp. i procesu.
Im stal ma więcej węgla, tym jest twardsza, ale i kruchsza, są stale stopowe i inne, ale są ciężej dostępne niż proste węglówki, a jak nie potrafisz hartować, albo nie masz odpowiedniego pieca to resor będzie lepszym wyborem, niż wyjebolit jakiś którego i tak nie zahartujesz
Wiedziałem, że o czymś zapomniałem. Już się przedstawiłem. Trochę nie za bardzo rozumiem odpowiedzi na pkt 4. Przed kuciem powinienem wyżarzyć czy po kuciu? Domyślam się, że po. Nie wiem czy dobrze robiłem do tej pory, ale resor grzałem do pomarańczowego koloru i studziłem na powietrzu. A co z tym hartowaniem samej krawędzi tnącej? Tak sobie myślę, że wtedy ostrze byłoby twarde, a góra miękka, co absorbowało by uderzenia itp. Co o tym myślicie?
Nomad- Zwykle odpuszczam piecyku elektrycznym przez 2 godziny w 250 stopni.
Mam 3 dłuta od młota pneumatycznego. Gdy opanuję resor, to przyjdzie kolej na nie. Ze stali NZ3 z tego co pamiętam
Nomad- Zwykle odpuszczam piecyku elektrycznym przez 2 godziny w 250 stopni.
Mam 3 dłuta od młota pneumatycznego. Gdy opanuję resor, to przyjdzie kolej na nie. Ze stali NZ3 z tego co pamiętam
Ostatnio zmieniony 04 lut 2014, 00:34 przez 068lukas, łącznie zmieniany 1 raz.
NZ3 fajny materiał, bardzo odporny na ścieranie.
Tak, tak... Pominąłem punkt. 4 (nie zauważyłem, że jest
), więc od pkt 3 mi wszystko przeskoczyło o 1 do tyłu... Wyedytowałem, teraz się zgadza.
Pilnik należy wyżarzyć przed kuciem, by pozbawić go wszelkich naprężeń powstałych po hartowaniu. Kiedy kułem nóż z pilnika robiłem to dwukrotnie- dla pewności. Rozpaliłem grilla, tak nadmuchałem, że było około 1000 stopni, wrzuciłem w to pilnik, znów podmuchałem by i on się tak rozgrzał i zostawiłem całość do ostygnięcia. Nie wyciągałem z żaru, leżał tam sobie kilka godzin. Podczas kucia nie było niespodzianek.
Po kuciu się nie wyżarza, a normalizuje. Ja robię to poprzez nagrzanie do odpowiedniej temp. i wciśniecie ostrza do doniczki z popiołem lub piaskiem (wcześniej nagrzanym) tak, by stal nie stygła za szybko. Odpuszczać możesz w ten sam sposób- w piasku, tylko trzeba pilnować żeby nie przedobrzyć, bo łatwo jest rozhartować stal.
Inna sprawa to jak pisze Nomad- stal można popsuć na każdym etapie obróbki. Być może pilnik z którego kułeś już miał jakieś mikropęknięcia i nie wiedziałeś o tym, potem tylko wyszło. Kiedyś kupiłem pilnik do metalu, funkiel nówka, przyjechałem do domu i podczas używania (szlifowałem jakiś pręt czy coś) pilnik mi się po prostu złamał w rękach...
Także wiesz. Nie ma rzeczy niemożliwych
250 stopni to za dużo dla resorówki. Zejdź do maks. 200, a ja proponowałbym jeszcze niżej do 160. Wtedy uzyskasz pożądaną przez siebie twardość, jednocześnie nie narażając noża na złamanie.
O hartowaniu selektywnym Nomad napisał- jest temat, idź poczytaj. Ja się przyłączam do tej odpowiedzi.
Tak, tak... Pominąłem punkt. 4 (nie zauważyłem, że jest
Pilnik należy wyżarzyć przed kuciem, by pozbawić go wszelkich naprężeń powstałych po hartowaniu. Kiedy kułem nóż z pilnika robiłem to dwukrotnie- dla pewności. Rozpaliłem grilla, tak nadmuchałem, że było około 1000 stopni, wrzuciłem w to pilnik, znów podmuchałem by i on się tak rozgrzał i zostawiłem całość do ostygnięcia. Nie wyciągałem z żaru, leżał tam sobie kilka godzin. Podczas kucia nie było niespodzianek.
Po kuciu się nie wyżarza, a normalizuje. Ja robię to poprzez nagrzanie do odpowiedniej temp. i wciśniecie ostrza do doniczki z popiołem lub piaskiem (wcześniej nagrzanym) tak, by stal nie stygła za szybko. Odpuszczać możesz w ten sam sposób- w piasku, tylko trzeba pilnować żeby nie przedobrzyć, bo łatwo jest rozhartować stal.
Inna sprawa to jak pisze Nomad- stal można popsuć na każdym etapie obróbki. Być może pilnik z którego kułeś już miał jakieś mikropęknięcia i nie wiedziałeś o tym, potem tylko wyszło. Kiedyś kupiłem pilnik do metalu, funkiel nówka, przyjechałem do domu i podczas używania (szlifowałem jakiś pręt czy coś) pilnik mi się po prostu złamał w rękach...
Także wiesz. Nie ma rzeczy niemożliwych
250 stopni to za dużo dla resorówki. Zejdź do maks. 200, a ja proponowałbym jeszcze niżej do 160. Wtedy uzyskasz pożądaną przez siebie twardość, jednocześnie nie narażając noża na złamanie.
O hartowaniu selektywnym Nomad napisał- jest temat, idź poczytaj. Ja się przyłączam do tej odpowiedzi.
Dzięki wielkie wszystkim za rady. Jutro wielki dzień. Przede mną znormalizowanie noża z resora i zahartowanie. Zgaszę w zużytym silnikowym oleju. Mam nadzieję, że nie pęknie. A tak a propo - co myślicie o stali z piły od krajzegi z czasu PRLu ? Chodzi o tą okrągłą tarczę. Nie wiem jaka jest to stal, więc gdyby ktoś się orientował co to moż być to prozę o wypowiedź. Czy dałoby rad zrobić z tego twardy, porządny nóż?
Śmiało możesz trzaskać jakąś kosę. Zrobiłem sobie parę dłutek małych i ze 2 noże z takiej stali, po hartowaniu ostrzy się bajecznie, a trzyma ostrość tak nawet nawet.068lukas pisze:co myślicie o stali z piły od krajzegi z czasu PRLu ?
Nie wiem co to za gatunek stali, równie dobrze możesz mieć inną blachę niż ja miałem, ale myślę, że możesz spróbować.
A mam jeszcze jedno pytanie. Resor, który kułem a teraz czeka na zahartowanie jest wyraźnie jaśniejszy. Część która ma służyć za rękojeść i prawie wcale nie była grzana nie ma takiego koloru. Taki jasnoszary. Nie grzałem stali tak aby szły iskry, niekiedy jedynie po wyjęciu z paleniska pojawił się niewielki płomień na klindze (kolor pomarańczowo-żółty nocą). Czy coś zepsułem? Nie wydaje mi się bym przepalił bo nie grzałem mocno. Ale nagrzewałem baaardzo dużo razy. Jeśli coś zepsułem i ktoś wie czy można to naprawić to poproszę o radę
A jednak wszystko jest dobrze. Zahartowałem to cacko, ale wydaje mi się, że była za niska temperatura w niektórych miejscach, bo ciężko był równomiernie nagrzać i teraz w niektórych miejscach pilnik zbiera mocniej a w innych wcale. Stąd też mam pytanie czy taki nóż mogę teraz znormalizować i ponownie zahartować? Czy takie kolejne hartowanie nie zniszczy struktury, czy coś? Aha, i jaką warstwę silikonu mogę położyć na ten nóż o grubości 4,5mm do hartowania selektywnego? Nic nigdzie nie pisze o grubości tej warstwy.
Hartowałem w sposób taki, że włożyłem do paleniska na może minutę i gdy się nagrzało do jasnoczerwonego to zgasiłem w oleju 60st. Nie trzymałem w palenisku kilkanaście minut, więc mogę stwierdzić że to nie jest konieczne - bo pilnikiem do metalu nie dam rady tego skrobać, no może tylko w miejscach, które zostały słabiej nagrzane
Hartowałem w sposób taki, że włożyłem do paleniska na może minutę i gdy się nagrzało do jasnoczerwonego to zgasiłem w oleju 60st. Nie trzymałem w palenisku kilkanaście minut, więc mogę stwierdzić że to nie jest konieczne - bo pilnikiem do metalu nie dam rady tego skrobać, no może tylko w miejscach, które zostały słabiej nagrzane
Trzymanie kilkanaście minut jest konieczne żeby wszystko w stali przemieniło się w austenit, inaczej tylko jakiś procent zawartości się przemieni, a martenzyt powstaje przy "zamrożeniu" austenitu właśnie przy hartowaniu.
Odpręż, znormalizuj 2-3 razy tą stal co źle zahartowałeś i hartuj ponownie wtedy.
A warstwe musisz sam doświadczalnie dobrać, jak za cienko to się całość zahartuje, jak za grubo, to Ci rozmyje linię hartowania.
Odpręż, znormalizuj 2-3 razy tą stal co źle zahartowałeś i hartuj ponownie wtedy.
A warstwe musisz sam doświadczalnie dobrać, jak za cienko to się całość zahartuje, jak za grubo, to Ci rozmyje linię hartowania.
Ok, tym razem przetrzymałem trochę dłużej, ale nie udało się w stałej temperaturze. Musiałem wyjmować na 3-4 sek aby nieco ostygło bo bym przegrzał. No i zahartowałem w ciepłym oleju. Trochę mi nożyk wygięło, ale tylko nieznacznie. Nie prostowałem po wszystkim bo nie chciałem ryzykować pęknięcia. Nóż struga gwoździe jak masło. Przerąbuje prawie w całości. Nie testowałem sprężystości bo trochę się boję. No cóż. Dzięki waszym radom w końcu udało mi się stworzyć "prawie" ideał wymarzonego noża. Wiedząc teraz co i jak będę się zabierał do pracy nad kolejnym nożem z NZ3 - Twardy jak diabli pilnik, który pamięta jeszcze dziadka.
Dzięki wielkie wszystkim za rady, teraz pozostaje mi tylko szlifować swoje umiejętności - najwyższa pora po 2,5 roku prób i błędów. Po zakończeniu prac nad kolejnym nożem wstawię zdjęcia
Dzięki wielkie wszystkim za rady, teraz pozostaje mi tylko szlifować swoje umiejętności - najwyższa pora po 2,5 roku prób i błędów. Po zakończeniu prac nad kolejnym nożem wstawię zdjęcia