Noże LOCI
: 28 mar 2020, 13:48
W ostatnim czasie oprócz kilku kleszczy i narzędzi zabrałem się także za stworzenie swojej pierwszej głowni.
Materiał to łożysko. Sprawdzałem na szlifierce i iskry były gęste i jasne. Postępowałem zgodnie z zaleceniami z artykułu Kina.
Po przekuciu wstępnie wyszlifowałem klingę i zabrałem się za nagrzewanie do hartowania.
Grzałem powoli do uzyskania jasno pomarańczowego i normalizowałem do pomarańczowego. Tak przez jakieś 10-15 minut.
Hartowałem na pomarańczowym w wodzie rozgrzanej do 50-60stC.
Pilnik ślizgał się jak po maśle a dźwięk był wysoko metaliczny.
Odpuszczałem w 180-190stC 1h45min.
Później zabrałem się za szlifowanie żeby się podszkolić (nie wychodziło mi najlepiej, ale człowiek uczy się na błędach). Nie zauważyłem żadnych pęknięć czy rys. Przepolerowałem trochę i naostrzyłem i zabrałem się za próby.
Po narzynaniu deski i kantówki, rąbaniu deski i kantówki nie było żadnych śladów zużycia a ostrze trzymało ostrość. Potem podszedłem do niej drastyczniej i uderzałem o kawałek stali i także nie było uszkodzeń.
Jednak po przyłożeniu do pręta zbrojeniowego fi 6mm i uderzaniu drewnianą pałkom powstały wyszczerbienia i zwinięcia.
Jak uważacie, uderzanie o pręt to już za dużo jak dla takiego nożyka ze stali łożyskowej? Czy może zmienić coś w procesie hartowania (zmienić wodę na olej roślinny lub podgrzać wodę do wyższej tmp.) albo odpuszczać w innej tmp.?
Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie kupić specjalistycznego oleju do hartowania, bo już za dużo kasy poszło na sprzęt do kuźni... (żona już gdacze:P).
Na szczęście udało mi się kupić 10szt. takich łożysk po 3zł i mam na czym się uczyć
Jeszcze jedno pytanko... Wie ktoś czy zewnętrzna stal takiego łożyska jest tą samą co środkowa czy może to być inny rodzaj?
Materiał to łożysko. Sprawdzałem na szlifierce i iskry były gęste i jasne. Postępowałem zgodnie z zaleceniami z artykułu Kina.
Po przekuciu wstępnie wyszlifowałem klingę i zabrałem się za nagrzewanie do hartowania.
Grzałem powoli do uzyskania jasno pomarańczowego i normalizowałem do pomarańczowego. Tak przez jakieś 10-15 minut.
Hartowałem na pomarańczowym w wodzie rozgrzanej do 50-60stC.
Pilnik ślizgał się jak po maśle a dźwięk był wysoko metaliczny.
Odpuszczałem w 180-190stC 1h45min.
Później zabrałem się za szlifowanie żeby się podszkolić (nie wychodziło mi najlepiej, ale człowiek uczy się na błędach). Nie zauważyłem żadnych pęknięć czy rys. Przepolerowałem trochę i naostrzyłem i zabrałem się za próby.
Po narzynaniu deski i kantówki, rąbaniu deski i kantówki nie było żadnych śladów zużycia a ostrze trzymało ostrość. Potem podszedłem do niej drastyczniej i uderzałem o kawałek stali i także nie było uszkodzeń.
Jednak po przyłożeniu do pręta zbrojeniowego fi 6mm i uderzaniu drewnianą pałkom powstały wyszczerbienia i zwinięcia.
Jak uważacie, uderzanie o pręt to już za dużo jak dla takiego nożyka ze stali łożyskowej? Czy może zmienić coś w procesie hartowania (zmienić wodę na olej roślinny lub podgrzać wodę do wyższej tmp.) albo odpuszczać w innej tmp.?
Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie kupić specjalistycznego oleju do hartowania, bo już za dużo kasy poszło na sprzęt do kuźni... (żona już gdacze:P).
Na szczęście udało mi się kupić 10szt. takich łożysk po 3zł i mam na czym się uczyć
Jeszcze jedno pytanko... Wie ktoś czy zewnętrzna stal takiego łożyska jest tą samą co środkowa czy może to być inny rodzaj?