Jak szlifować powierzchnię - (tak robi MARDINUS)

Hełmy, zbroje itp.

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Mardinus
Posty: 150
Rejestracja: 30 wrz 2009, 20:39
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: Mardinus » 13 sty 2010, 20:42

Blacha to normalna ST3 czyli najzwyklejsza blacha .

U mnie stoi np hełm polerowany i przetarty olejem - stoi na polce w pokoju od ok 7 lat no i nie ma sladu rdzy.

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 03 mar 2010, 20:31

Jako forumowy neofita mam potrzebę dzielenia się swoimi mądrościami, więc pozwól, Mardinusie, że podczepię się pod Twój temat i dorzucę swoje trzy grosze.

Ja stosuję proces szlifowania bardziej pracochłonny. Pierwszy szlif robię papierem 80 i nie kątówką, a wiertarką - zakładam na nią przystawkę z grubą gąbką i rzepem, na to papier. Gąbka jest o wiele bardziej elastyczna niż gumowa podkładka w przystawce do kątówki, więc papier układa się bardziej do krzywizny szlifowanego elementu i pięknie niweluje wszystkie nierówności. Można go dociskać całkiem mocno i dużych strat materiałowych nie ma - mierzyłem kiedyś szlifowane fragmenty mikrometrem i całkowita strata na szlifie nie przekraczała 0,1 mm, jak dla mnie to wysokość akceptowalna.

Szlif kontroluję oglądając element pod światło - wszelkie załamania odbicia np żarówki wskazują dołki i górki. Kiedy odbicia są już gładkie i równe, zabieram się za szlif ręczny.

Szlifuję kolejno papierami 120, 150, 180, 220, 240, potem na mokro 320 i 500. Szlifuję ruchami podłużnymi, przy każdej zmianie gradacji zmieniam o 90 stopni kierunek szlifowania. Za każdym razem szlifuję tak długo, aż znikną wszystkie ślady po poprzedniej - to jest bardzo ważne, bo każda niedokładność później wyłazi i trzeba się cofać.

Kiedy szczęśliwie dobrnę do 500-ki i skończę już jej "rundę", tym samym kawałkiem papieru zaczynam szlifować koliście, zacierając ostatnie "prążki". Robię to tak długo, aż pod światło widać już tylko rysy koliste. Następnie powtarzam to samo włókniną ścierną.

W efekcie otrzymuję efektowny półmacik. Coś takiego można jeszcze potem przejechać zieloną pastą polerską i filcem, robi się ładne lusterko.

Co do zabezpieczania blach - od dawna stosuję z powodzeniem smar silikonowy w sprayu, wystarczy dokładnie spryskać powierzchnię i rdzy ani kropeczki. Po spryskaniu można wytrzeć, ale efekt jest lepszy, jak się zostawi sprzęt "mokry". Przez chwilę trochę się lepi, potem odparowuje i tworzy taką cienką mikrowarstewkę ochronną.

Pozdrawiam,
EO

ODPOWIEDZ

Wróć do „ PŁATNERSTWO - armorer's trade”