Patrząc na grubości zabytków, to założenie dość słuszne. Powiedziałbym nawet, że niektóre elementy, na które dzisiaj daje się 1,5mm St3, w zabytkach mają grubość poniżej 1mm.Mardinus pisze:
Zakładam ,że wyrób (standardowy ????) dawnych rzemieślników z stali o grubosci do 1 mm odpowiada wyrobowi wspołczesnemu ( stal st3 , na zimno) o grubosci 1,5mm.
Jesli chodzi o wytrzymałość itp (waga - to problem)
Mardinusie, co Ty masz z tym klepaniem na zimno?Aby wytworzyc podobne wyroby(?) o podobnych(?) parametrach - zachowując wage - trzeba mieć wspólcześnie stal średnioweglową (np c45) (pisze o wykonywaniu na zimno).
A potem to mamy wyroby o wiekszym standardzie - wiekszy standard w dawnych czasach ( no i dzisiaj ) np stal c45 klepana na gorąco , hartowanie wszelkie itp .
Znaczy hartowanego. Generalnie wyznacznikiem jakości późnośredniowiecznej zbroi (najczęściej oznaczanej puncą i śladem po próbie przestrzelenia) była estetyka wykonania oraz twardość, czyli hartowanie.Jak ktoś chce uzbrojenie za wieeeeeeelkie pieniądze w dawnych czasach , to musi kupić coś z stali c45 na gorąco .
Dlaczego? Jeśli spojrzeć na jej specyfikacje, to mieści się jak najbardziej w specyfikacjach zbadanych zbroi średniowiecznych. Przynajmniej twardością - o ile pamiętam, ma ją bardzo podobną do 45-tki, różnią się tylko granicą plastyczności, no ale tego w zabytku nikt raczej nie zbada.Stal 50 hf - spręzynowa (hartowana) - to raczej standard niosiągalny w tamtych czasach.
Twardość zabytków waha się mniej więcej od 250 do 400HV, 45-ka w stanie zmiękczonym ma 220 bodajże, sprężynówka 250, czy jakoś tak, co prawda można je zahartować o wiele wyżej, ale biorąc pod uwagę niedoskonałości procesu hartowania w Średniowieczu... Ja bym tak kategorycznie jej nie skreślał.