grzanie blach

Hełmy, zbroje itp.

Moderatorzy: Nomad, Nikiel, BANAN, Marcin

Maciej
Posty: 40
Rejestracja: 14 lip 2010, 21:50
Lokalizacja: Olsztyn

grzanie blach

Post autor: Maciej » 16 wrz 2010, 02:23

pytanie. czym grzejecie blachy ? paleniska, kotliny, itp pomijam. na jakichs starych zdjeciach z pracowni mardinusa przwinal mi sie jakis zwykly palniczek na propan-butan ? to wystarczy ? ? posiadam taki sprzet i dotychczas uzywalem go tylko do kladzenia papy czy lutowania na miekko instalacji z miedzi (na mala skale) i sprawdzal sie znakomicie jednak kiedy sprobowalem nagrzac tym blache to jakies nieporozumienie wyszlo. grzeje bardzo punktowo, dlugo i wogole jest jakos fe ( zupelnie nie jak na filmach :mrgreen: ). zastanawiam sie teraz nad palnikiem propan tlen ale czy to z kolei nie za duza temperatura ? a moze z innej beczki wszystko to kwesita odpowiedniej dyszy ? jezeli tak to jak powinna wygladac i gdzie ja mozna kupic lub zrobic ?

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 16 wrz 2010, 10:08

Propan butan wystarcza spokojnie, jeśli będziesz grzał na czymś, co oddaje ciepło - najlepsze są cegły szamotowe, ale zwykłe też dają radę. Do temperatury kucia nagrzewa w kilka-kilkanaście sekund. Że punktowo - mój nagrzewa obszar średnicy 5-10cm, więcej i tak nie przekujesz, zanim nie wystygnie.

Awatar użytkownika
Maleus
Posty: 427
Rejestracja: 02 sty 2010, 11:47
Lokalizacja: Rybarzowice
Kontakt:

Post autor: Maleus » 16 wrz 2010, 14:42

Ja używam mieszanki propan-tlen. Grzeje kilka sekund, średnica nagrzania podobna jak u kolegi wyżej.

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 16 wrz 2010, 15:01

Ja od razu powiem, żeby nie było - propanbutanu używam dlatego, że wpadła mi w ręce butla, a palnik do niej kosztował 80zł :) A skoro się sprawdza, to po co kombinować :)

Mardinus
Posty: 150
Rejestracja: 30 wrz 2009, 20:39
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: Mardinus » 16 wrz 2010, 18:35

Witam.
Sam propan-butan to mało - bardzo długo sie rozgrzewa do temp kucia ....

Kiedys miałem sam propan , potem zdwojone palniki w układzie tandem aby zwiekszyć efektywność - ale wszystko to mało .
Poza tym szło gazu.....
Teraz mam palnik tlenowo - propanowy .
Butla na propan-butan (taka standardowa) a do tego mała butla z tlenem (tlen kosztuje ok 26- 29 zł - za małą butlę 200 barów.

Rozgrzewa w kilka sekubd - ale ja mam punktowy palnik - tak ok 2 cm max nagrzania - wiec trzeba materiałem przemieszczać tak aby wiekszy obszar ogrzało.

Dodanie tlenu to było właśnie to - odkręca sie zawory - i mamy czerwony metal - to takie proste.......

Ja mam palnik zamocowany na stałe (mozliwość zmiany położenia) i płomień pionowo w dół ....

Pod płomieniem mam łapacz płomienia - takie pudełko z pokruszonym szamotem i wymoszczone azbestem .

łapie on płomień (szamot topi sie jak świeczka ) w czasie gdy nie grzeję materiału - a w czasie grzania to ten nadtopiony szamot oddaje czesc ciepła drugiej stronie blachy .

Poza tym płomień bez kontroli to niebezpieczna rzecz BHP ............ jakby był bez łapacza to o wypadek nietrudno - a moze jakiś pożar???.........

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 16 wrz 2010, 19:02

Mardinus pisze:
Teraz mam palnik tlenowo - propanowy .
Butla na propan-butan (taka standardowa) a do tego mała butla z tlenem (tlen kosztuje ok 26- 29 zł - za małą butlę 200 barów.
Brzmi zachęcająco...
Rozgrzewa w kilka sekubd - ale ja mam punktowy palnik - tak ok 2 cm max nagrzania - wiec trzeba materiałem przemieszczać tak aby wiekszy obszar ogrzało.
A to już gorzej - jak się kuje nakolanek czy coś takiego, to jeszcze, ale przy np napierśniku - makabreska, ręka odpada.

Mardinus
Posty: 150
Rejestracja: 30 wrz 2009, 20:39
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: Mardinus » 16 wrz 2010, 20:30

Witam.

w sumie do pracy potrzeba małego kawałka rozgrzanego metalu (wiekszy stygnie bardzo prędko - to jest blacha ....).
I wystaczy .
Do kucia potrzeba plastycznego materiału , oraz materiału nieplastycznego - jako bazy do wyciągania kształtu.

kirysu nie kułem wiec nie wiem .......

Płomień jest tak gorący ,że jesli sie nie rusza materiału to wypala otwór w blasze ...

Temperature płomienia sie reguluje - jak wiecej tlenu to temp wieksza ......

Wtedy nagrzewa sie placek (ok 2-3 sekundy przy 2mm grubosci) a potem powoli go poszerzamy - po ok 5 sekundach mozemy mieć rozgrzany obszar -ok 6 na 6 cm.

Gdy jakis czas obrabiamy dany detal - to grzanie jest szybsze - metal w całości jest nagrzany .

Maciej
Posty: 40
Rejestracja: 14 lip 2010, 21:50
Lokalizacja: Olsztyn

Post autor: Maciej » 16 wrz 2010, 20:47

dzis kolejna proba. dodalem jak to nazywacie lapacz plomienia - szrotowy naramiennik miseczkowy wypelniony nitami. nity szybko nagrzal do czerwonosci. na blache trzeba bylo troche poczekac. roznica duza, jednak nadal to nie to (moim zdaniem) obszar rozgrzewany to max 5 cm i ta czerwoność to tez taka jakas szybka (zanim obrocilem sie do kowadla tracilo juz kolor). moim zdaniem wszystko jest kwestia dyszy. ja widze to jako cos gabarytowo jak kubeczek jednorazowy do gory nogami.

pozatym dzis zauwazylem ze jak ktos gdzies pisal przerzucic sie z klapania na zimno na klepanie na goraco jest cholernie trudno ( przynajmniej moim zdaniem). absolutnie nie umiem zapanowac nad blacha za pomoca szczypiec az korci zeby zlapac reka :mrgreen: jak sobie z tym radzicie moze to tylko kwestia slizgajacych sie szczypiec ?
Ostatnio zmieniony 16 wrz 2010, 20:53 przez Maciej, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 16 wrz 2010, 20:48

Mardinus pisze: kirysu nie kułem wiec nie wiem .......
Ja wykułem już kilka, więc mogę zapewnić, że kilkugodzinna manipulacja takim żelastwem pod płomieniem jest katuszą.

Płomień jest tak gorący ,że jesli sie nie rusza materiału to wypala otwór w blasze ...

Temperature płomienia sie reguluje - jak wiecej tlenu to temp wieksza ......

Wtedy nagrzewa sie placek (ok 2-3 sekundy przy 2mm grubosci) a potem powoli go poszerzamy - po ok 5 sekundach mozemy mieć rozgrzany obszar -ok 6 na 6 cm.
Hmm. To ja chyba jednak pozostanę przy swoim propanie na cegłach - efekt podobny, a nie ma ryzyka przepalenia materiału :) A że trochę dłuższy - mi się nie spieszy :)

Awatar użytkownika
Maleus
Posty: 427
Rejestracja: 02 sty 2010, 11:47
Lokalizacja: Rybarzowice
Kontakt:

Post autor: Maleus » 16 wrz 2010, 22:32

Maciej pisze:jednak nadal to nie to (moim zdaniem) obszar rozgrzewany to max 5 cm i ta czerwoność to tez taka jakas szybka (zanim obrocilem sie do kowadla tracilo juz kolor). moim zdaniem wszystko jest kwestia dyszy. ja widze to jako cos gabarytowo jak kubeczek jednorazowy do gory nogami.
Miałeś po prostu za słabo rozgrzaną blachę. Wiadomo, że podczas podróży od palnika do kowadła straci się te kilka stopni, ale jeśli kolor się zatracał, to trzeba bardziej grzać - trzymaj blachę bliżej płomienia. No chyba, że masz wyjątkowo daleko do kowadła :-)

Ogólnie rzecz biorąc, kucie na mieszance tlen-propan wychodzi taniej, niż kucie na samym propanie. Mieszanka starcza na dłużej, daje oszczędność czasu - a to chyba najważniejsze.
pozatym dzis zauwazylem ze jak ktos gdzies pisal przerzucic sie z klapania na zimno na klepanie na goraco jest cholernie trudno ( przynajmniej moim zdaniem). absolutnie nie umiem zapanowac nad blacha za pomoca szczypiec az korci zeby zlapac reka jak sobie z tym radzicie moze to tylko kwestia slizgajacych sie szczypiec ?
Przerzucenie się z kucia na zimno na kucie na gorąco, to właściwie nauka od nowa. Są to absolutnie odrębne "nurty", nic dziwnego, że masz problemy. Z czasem wyrobią się odpowiednie nawyki i robota pójdzie bez problemów ;-)
Mardinus napisał/a:

kirysu nie kułem wiec nie wiem .......


Ja wykułem już kilka, więc mogę zapewnić, że kilkugodzinna manipulacja takim żelastwem pod płomieniem jest katuszą.
Dopiero przy takich elementach jak kirys czy hełm z jednego kawałka można poczuć, że płatnerstwo to o wiele cięższa praca, niż mogłoby się wydawać na początku...
Ostatnio dorobiłem się paleniska z prawdziwego zdarzenia, większe połacie blachy nagrzewam więc bez palnika. Warto posiadać obie te rzeczy i korzystać w miarę potrzeby.

Awatar użytkownika
EO
Posty: 159
Rejestracja: 26 lut 2010, 12:02
Lokalizacja: W-wa

Post autor: EO » 16 wrz 2010, 22:50

Maleus pisze: Przerzucenie się z kucia na zimno na kucie na gorąco, to właściwie nauka od nowa. Są to absolutnie odrębne "nurty", nic dziwnego, że masz problemy. Z czasem wyrobią się odpowiednie nawyki i robota pójdzie bez problemów ;-)
Jak się długo klepało na zimno, to fakt, nawyki się wyrabiają :)

Natomiast co do "ślizgających się szczypiec" - dobre szczypce nie powinny się ślizgać, tylko trzymać jak imadło. Co muszą mieć dobre szczypce?

- szczęki wyprofilowane do blachy, tzn stykające się dużą powierzchnią;
- długie, sztywne rączki, żeby maksymalnie wykorzystać efekt dźwigni i przy lekkim nacisku ręki mocno zaciskać szczęki na blasze;
- przy zachowaniu powyższego, rączki muszą mieć niewielkie rozwarcie, żeby można było nimi wygodnie manipulować palcami jednej ręki.

Do dużych elementów dobrze jest sprawić sobie szczypce samozaciskowe, tylko trzeba im zeszlifować do odpowiednich płaszczyzn szczęki, bo potrafią kaleczyć blachę, a takie ślady potem trudno usunąć.

Z tricków - przy kuciu mocno wyoblonych elementów typu nakolanki dobrze jest robić sobie "liść roboczy" - kawałek metalu, za który można trzymać element, kiedy ten jest już mocno wyoblony. Później się go obcina.

Awatar użytkownika
Maleus
Posty: 427
Rejestracja: 02 sty 2010, 11:47
Lokalizacja: Rybarzowice
Kontakt:

Post autor: Maleus » 17 wrz 2010, 08:21

EO pisze:
Maleus pisze: Przerzucenie się z kucia na zimno na kucie na gorąco, to właściwie nauka od nowa. Są to absolutnie odrębne "nurty", nic dziwnego, że masz problemy. Z czasem wyrobią się odpowiednie nawyki i robota pójdzie bez problemów ;-)
Jak się długo klepało na zimno, to fakt, nawyki się wyrabiają :)
A tam zaraz długo, ledwie kilka miesięcy :-) A znam takich co już od lat klepią "na zimno". Jakby nie było, te kilka miesięcy to czas stracony - lepiej od razu robić jak się należy.

Maciej
Posty: 40
Rejestracja: 14 lip 2010, 21:50
Lokalizacja: Olsztyn

Post autor: Maciej » 17 wrz 2010, 10:07

EO pisze:
Maleus pisze: Przerzucenie się z kucia na zimno na kucie na gorąco, to właściwie nauka od nowa. Są to absolutnie odrębne "nurty", nic dziwnego, że masz problemy. Z czasem wyrobią się odpowiednie nawyki i robota pójdzie bez problemów ;-)
Jak się długo klepało na zimno, to fakt, nawyki się wyrabiają :)

Natomiast co do "ślizgających się szczypiec" - dobre szczypce nie powinny się ślizgać, tylko trzymać jak imadło. Co muszą mieć dobre szczypce?

- szczęki wyprofilowane do blachy, tzn stykające się dużą powierzchnią;
- długie, sztywne rączki, żeby maksymalnie wykorzystać efekt dźwigni i przy lekkim nacisku ręki mocno zaciskać szczęki na blasze;
- przy zachowaniu powyższego, rączki muszą mieć niewielkie rozwarcie, żeby można było nimi wygodnie manipulować palcami jednej ręki.

Do dużych elementów dobrze jest sprawić sobie szczypce samozaciskowe, tylko trzeba im zeszlifować do odpowiednich płaszczyzn szczęki, bo potrafią kaleczyć blachę, a takie ślady potem trudno usunąć.

Z tricków - przy kuciu mocno wyoblonych elementów typu nakolanki dobrze jest robić sobie "liść roboczy" - kawałek metalu, za który można trzymać element, kiedy ten jest już mocno wyoblony. Później się go obcina.
no to jutro eksperyment pod tytulem kleszcze :mrgreen:

Remington
Posty: 819
Rejestracja: 21 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Remington » 17 wrz 2010, 15:11

Polecam kleszcze zaciskowe, na you tube często widać, że płatnerzy z tego korzystają.
Na szczęki najlepiej zamocować na stałe blaszki ochronne z miedzi lub aluminium i nie kaleczy.

Maciej
Posty: 40
Rejestracja: 14 lip 2010, 21:50
Lokalizacja: Olsztyn

Post autor: Maciej » 17 wrz 2010, 17:21

Remington pisze:Polecam kleszcze zaciskowe, na you tube często widać, że płatnerzy z tego korzystają.
Na szczęki najlepiej zamocować na stałe blaszki ochronne z miedzi lub aluminium i nie kaleczy.
mowisz o szczypcach morsa, takich spawalniczych ?

ODPOWIEDZ

Wróć do „ PŁATNERSTWO - armorer's trade”