Nawet jeśli Wam się te informacje nie przydadzą, to może przekażecie je komuś choremu kogo znacie. Możecie pełnić rolę medium:)
Dla czego piszę o zdrowiu? Bo takie jest moje skrzywienie zawodowe:P
Na studiach uczyli mnie o tym jak prądy wszelakie, pola magnetyczne, lasery i inne "takie takie" mają lecznicze działanie na ludzki organizm. Sprawdziłem na pacjentach i wiem, że to działa. Jak ktoś chce to może poczytać sobie o fizykoterapii:)
A teraz do rzeczy.
W roku 1990 jeden doktor odkrył, że wszystkie syfy we krwi, które wywołują choroby (wirusy, bakterie, pasożyty, grzyby i inne świństwa) zdychają od prądu:). Wziął krew zakażoną, "cyknął" ją prądem i wszystko co było niedobre i obce we krwi, pozdychało. To nawet logiczne, że jak się pokopie prądem zarazki, to "kitę odwalą":D
Okazało się, że doktorek odkrył skuteczną metodę leczenia AIDS. W sumie to jest tylko jedna z niewielu chorób, które można tak wyleczyć. Koleś opublikował artykuł w prasie medycznej. Trzeba wyjaśnić, że publikacja medyczna to nie takie "hop siup" trzeba zrobić solidne badania i mieć konkretne wyniki, inaczej nikt tego nie opublikuje.
Istnieje nawet patent na to:)
Artykuł ten przeczytał sobie doktor Bob Beck i stwierdził, "że jest zajebiście"
Jak to???
Przecież jak coś jest niewyleczalne to nie można tego wyleczyć:)
A jeśli można? A jeśli nie są potrzebne kuracje za grubą kasę? Kosztowne leki, zioła, woodu, skomplikowana aparatura?
Co jeśli wystarczy potraktować tych małych intruzów prądem???:)
Część z Was nie uwierzy i oleje temat, bo jak coś jest tanie i proste, to nie może być skuteczne. No bo przecież żeby być zdrowym trzeba wywalić wagon pieniędzy:)
Są ludzie, którzy nie uwierzą, bo nikt im nie przedstawił wyników badań. A jeśli się im je przedstawi, to i tak nie uwierzą, że coś takiego może działać i że wyników jest za mało.
Nie szkodzi:) Wiem, że kowale, to zdrowe chłopy, które leczą się bimbrem, ale jeśli ktoś zna jakieś chore osoby, to warto by im było o tym powiedzieć. technologia jest opracowana od wielu lat, a wiedza o niej nie rozprzestrzenia się wcale. Ilu z Was o tym słyszało???
Co jeśli ten sprzęt faktycznie działa?
Dla chorej osoby nawet pozornie najbardziej niedorzeczny pomysł jest wart sprawdzenia. Ludzie dla zdrowia są w stanie pić urynę
Urządzenie to małe pudełko, w środku mała bateryjka i dwie elektrody z nierdzewnego drutu.
Elektrody przykłada się na tętnice, które znajdują się na nadgarstku. Stosuje się to jakieś 2 godziny dziennie.
Krew krąży w organizmie i wcześniej czy później każda kropelka przepłynie przez tą okolicę, a złe zarazki zostaną pokopane prądem:) .
Pomysł dobry czy nie, warto przetestować. Oczywiście, należy to robić ze zdrowym podejściem, żeby sobie kłopotu nie narobić. Prąd w tym urządzeniu ma malusieńką wartość, ale zawsze to prąd. Zanim zaczniecie się leczyć warto zapoznać się dokładnie z tematem (wskazania, przeciwwskazania , dokładne zasady stosowania, ewentualne efekty uboczne terapii itd.). Beck napisał obszerny artykuł na ten temat i można go ściągnąć w sieci. Zresztą podobne wynalazki, które dawniej stosowane były w terapii chorych pacjentów, teraz można kupić w tele zakupach mango:P przykleić se na tłuste dupsko i ćwiczyć nie ruszając się sprzed tv. Ty popijasz piwko, a na brzuchu robi się sześciopak.
Niektórym robi się cały KEG:P
Jako ciekawostka dodam, że Beck nie brał kasy za plany urządzenia. Zrobił to za darmo, a to się prawie nie zdarza.
Myślę, że to dość ciekawy pomysł i będę go testował. Jak ktoś chce poczytać i pooglądać w sieci, to szukajcie pod hasłami : Bob Beck, Bob back protocol, zapper cure. Ciekawe, że minęło już ponad 20 lat, a o terapii prawie nikt nie słyszał:)
Jak ktoś chce więcej informacji, a ma problem z angielskim to mogę trochę potłumaczyć:)
Jak ktoś będzie próbował tej metody, to niech mi da znać o wynikach.
Co do budowy samego urządzenia, to chyba najlepiej użyć planów Becka (z dwoma prętami jako elektrody), W sieci widziałem wiele urządzeń, ale z innymi elektrodami. Beck mówił, że tamte są za słabe i prąd nie dociera tam gdzie powinien, a w grę wchodzi raczej placebo niż faktyczne leczenie.
Jeszcze raz, co złego to nie ja:) ostrożnie! leczenie to nie zabawa!!!
Chociaż czasem zabawa leczy:)
Jak ktoś doczytał do tego miejsca to jeszcze coś napiszę.
Beck w swoim wykładzie na uniwersytecie (jakimś tam):) wspomina o kolesiu naukowcu, który zrobił sobie kurację. przy jakiejś okazji pobrano mu krew i badano ją. potem szkiełka z krwią wywalono do kubła ze skażonymi szkiełkami z krwią innych badanych. Po jakimś miesiącu gościu miał wywalić kubeł z laboratorium, podniósł pokrywę, i jedna próbka krwi była pomarańczowa, a inne "czorne" i zakrzepłe .Oczywiście była to próbka tego kolesia po terapii:). próbkę sprawdzono po kolejnych 20 dniach i krew w środku nadał żyła:) Czyli jakieś 50 dni.
Wierzyć czy nie, nie wiem:) ale jak we krwi nie ma syfu to na pewno jest jej lżej.
Dr Beck twierdził, że 1 albo 2 kilo masy dorosłej osoby, to są właśnie te wszystkie pasożyty (wirusy , bakterie, i inne paskudztwa). Ponoć dr stosował kuracje na sobie i sporo schudł, łysinka mu częściowo porosła, i wzrósł poziom libido (jak o tym mówił to miał ponad 70 lat- świntuch jeden
Dr stosował też terapię srebrem koloidalnym (które według niego leczy ok 650 chorób. penicylina leczyła 8 a koleś dostał za nią nobla:) ) Na temat terapii srebrem wiem niewiele
Tyle.
Ludzie na świecie testują elektryfikację krwi i ponoć niektórzy mają kapitalne wyniki.
Zdrówka!:)
