Wieszak to moja pierwsza praca o większych gabarytach (do tej pory były świeczniki i inne takie tam...)
Pierwsze pomysły i wstępny – nazwijmy to - projekt urodził się w listopadzie 2012. Wtedy myślałem, że do świąt to na pewno wieszak już będzie gotowy (mógłbym wtedy pochwalić się rodzinie).
Foto 1. Nibyprojekt
Zakupiłem materiał. Pręty: [|]18, [|]14, [|]12 i [|]10. Czas pokazał, że potem użyłem innych.
W pierwszej kolejności zabrałem się za przebijanie otworów w głównej (nazwijmy to ramie). Uznałem, że dobrą średnicą będzie jakieś fi 10. Zrobiłem odpowiednie przebijaki ze starej sprężyny samochodowej i zabrałem się za przebijanie. Szybko zorientowałem się, że po przebiciu pierwszych otworów zmienia mi się wymiar całości, więc aby wyeliminować błąd, zacząłem wyginać ramę tam gdzie to konieczne (i możliwe). Po przebiciu ostatniego otworu – dramat. Chciałem go jeszcze trochę poprawić, więc bach do ognia. Ale tam siedział o dwie sekundy za długo i kawał ramy się upalił.

Foro 2. Rysunek w skali 1:1 na tablicy.
Cóż było robić. Szkoda trochę materiału i włożonej pracy. Zatem zmiana projektu. Przebicie dodatkowego otworu ( już w trudniejszych warunkach, bo przecież rama powyginana).

Foto 3. Rozgrzewanie przed przebijaniem otworu. (już po upaleniu)
Dalej zabrałem się za łuki i belkę do której będą nitowane haki. Jeżeli chodzi o czopy, to przygotowałem sobie odpowiedni przyrząd do odsadzania. Czopy formowałem na kowadle dając odpowiednio większą długość (by później ewentualny nadmiar obciąć). Dokładne kalibrowanie czopów robiłem w otworach ramy, w które później miały być montowane.
Dwa wewnętrzne łuki robiłem z pręta [|]14 więc przed odsadzaniem na czop, wpierw spęczałem na odcinku około 5 centymetrów.
Sporo problemów miałem z ustaleniem długości materiału na łuki. Na szczęście miałem rysunek w skali 1:1 i na nim, przy pomocy zużytej tarczy do cięcia (tocząc tarczę po linii łuku) mierzyłem długość gotowego elementu. Spasowanie wszystkich trzech łuków czasami wyglądało jak metoda prób i błędów...

Foto 4. Pierwsze przymiarki.

Foto 5. Kolejne elementy.
Z zawieszkami też trochę walczyłem. Ostateczny ich kształt to efekt kilku prób. Materiałem wyjściowym do ich zrobienia był pręt [|]14. Problemem oczywiście było zachowanie kształtu i wymiarów jednakowych dla czterech haków. Pomogły rysunki w skali 1:1 z których przy pomocy macek kowalskich mogłem przenosić odpowiednie wymiary. Początkowo przebijałem otwór okrągły. Później pomyślałem, że lepszy będzie kwadratowy, bo w razie czego, takie rozwiązanie nie pozwoli hakowi na obrót wokół punktu mocowania.

Foto 6. Listwa na haki.
Foto 7. Haki i ćwieki do nitowania.

Foto 8. Nitowanie haków.
Wreszcie zabrałem się za półkę. Wiem, że słabo to widać na projekcie, ale miała ona być zupełnie inna niż początkowo. Ostatecznie postanowiłem zrobić ją z płaskowników spęczonych na końcach i znitowanych ze sobą. Taką kratkę przynitowałem do pręta nośnego przy pomocy dystansów. Te dystanse, to pomysł, który wynikł z konieczności. Bałem się, że jak półkę przynituję do pręta nośnego bezpośrednio, to miejsce ich styku będzie jednocześnie miejscem korozji (szczelinę między kratką a prętem trudno wyczyścić i pomalować).

Foto 9. Dystanse.

Foto 10. Półka z płaskowników.

Foto 11. Zanitowane dystanse na pręcie wspierającym półkę.
I czas na montaż wszystkiego do kupy (to już łatwizna...)

Foto 12. Wieszak z prętem wspierającym półkę.

Foto 13. Montaż łuków.

Foto 14. Rozgrzanie przed nitowaniem czopów.
Jeszcze tylko punca dla potomnych...

Foto 15. Punca z moim logo.
Malowanie, dopieszczanie i można powiesić na ścianie.

Foto 16. Gotowy wieszak na ścianie.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem...
PS. Później dorzucę jeszcze zdjęcia użytych narzędzi.