Z braku czasu nie miałem się za bardzo kiedy zająć tematem, ale parę dni temu znalazło się go trochę i... udało się.
Zanim wybiłem klin, eksperymentowałem z kwasami które udało mi się załatwić od znajomych, ale jako że były mało stężone - to efekt był zerowy.
Następnie próbowałem nagrzać klin lutlampą - wynik oczywisty - zero reakcji - zbyt niska temperatura na ogrzanie takiej ilości metalu.
Kolejnym krokiem, była próba przewiercenia klina poczciwą Polską Celmą PRCb-13, którą udało mi się okazyjnie kupić ze statywem, niestety wcześniej z powodu braku wiertarki z odpowiednią średnicą wrzeciona na większe wiertła - wierciłem kilka mniejszych otworów - co było poważnym błędem, bo przy wierceniu już dużym wiertłem powodowało to "bicia" dużego wiertła.
Niestety Celma PRCb-13 ma zbyt wysokie obroty i zamiast zdzierać metal to się na nim ślizgała - efekt był taki że ilość zbieranego materiału była nie adekwatna do czasu, który trzeba było by na to poświęcić, nie wspominając już o przegrzewaniu wiertła.
W między czasie załatwiłem od znajomego Pana Antoniego, legendarną wiertarkę Elprom-Łowecz Bułgaria BZ16A - ma ona przekładnie mechaniczną i stałe obroty (do wyboru dwie prędkości), niższe niż Celma, ale i tak zbyt wysokie - po zaklinowaniu wiertła Fi 16 (na zadziorach pozostałych po wierceniu wiertłami o mniejszej średnicy w 3 różnych miejscach) przez chwilę myślałem że połamała mi ręce - po tym doświadczeniu stwierdziłem że nie będę ryzykował, bo jest to wiertarka w stylu: Jak się zablokuje wiertło, to ona się nie zatrzyma, tylko wypierze tym który ją trzyma.
Następnie przez przypadek załatwiłem od Taty starą Rosyjską wiertarkę z regulowanymi obrotami i był to strzał w 10.
W niej mogłem ustawić obroty na około 100-150 na minutę i odpowiednio zaostrzone wiertła Fi 16 i Fi 20 szły jak w masło - po wywierceniu około 7 cm, zagiąłem górne brzegi klina majzlem.
Następnie zalałem całość Fosolem, żeby przetrawiło trochę zgorzelinę, w którą był wbity klin i zostawiłem na noc.
Na drugi dzień uderzyłem w klin od spodu parę razy mocniej i wyszedł bez większego problemu.
Prawdopodobnie jest to złamana część foremnika lub szparoga, który ktoś zablokował żeby nie ruszał mu się przy uderzeniach młotkiem.
Reasumując, trochę czasu poświęciłem na wybicie tego klina - wynikało to z mojej niewiedzy, a co za tym idzie - zabierania się za robotę od d...y strony, ale nauka nie poszła w las - załatwiłem sobie parę narzędzi i nauczyłem się porządnie wiercić w metalu oraz ostrzyć odpowiednio wiertła.
Tak na prawdę wystarczyła wiertarka z odpowiednio niskimi obrotami, 2 porządne wiertła, młotek, majzel do zagięcia brzegów i kawał pręta do wybicia.
Serdecznie dziękuję Panowie za wszystkie rady.
Kowadło - Czy warto?
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Re: Kowadło - Czy warto?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
graffic
Re: Kowadło - Czy warto?
ładne kwiatki
- w sumie się nie dziwie że szło opornie - bo jest to klin kamieniarski robiony z wiertła do wiercenia (do dużych wiertnic) - generalnie bardzo dobra stal odporna na udarność - sam mam trochę takich klinów
ale gratuluję zawziętości i rozkucia otworu ! teraz kowadło będzie jeszcze bardziej przydatne
ale gratuluję zawziętości i rozkucia otworu ! teraz kowadło będzie jeszcze bardziej przydatne
- Dracorian
- forumoholik
- Posty: 1967
- Rejestracja: 22 mar 2013, 15:24
- Lokalizacja: Ziemia Lubuska [ok.Torzymia]
Re: Kowadło - Czy warto?
Ech...też chciałbym mieć klin wbity a tu żywy spaw ...niby tylko połowa otworu ale jednak.Chosadzkic dodałeś mi teraz sił na to aby kieeedyś tam się za to wziąść bo w sumie w kwadratowy podsadzki się mieszczą ale światła nie widać z drugiej strony .
Gratuluję bo pewnie kilka ładny H na to zeszło
Gratuluję bo pewnie kilka ładny H na to zeszło
Dobrym kowalem będziesz tylko wtedy,,kiedy to lubisz
Re: Kowadło - Czy warto?
Czyli był prawdopodobnie wbity tylko dla zatkania otworu, a nie że się ułamał z jakiegoś narzędzia?graffic pisze:jest to klin kamieniarski robiony z wiertła do wiercenia (do dużych wiertnic)
Ślicznie dziękujęgraffic pisze:ale gratuluję zawziętości i rozkucia otworu ! teraz kowadło będzie jeszcze bardziej przydatne
Trafiło mi się jeszcze jedno kowadło duże, prawdopodobnie z prasy kowalskiej (bez rogów) - niestety jakiś "bystrzacha" spawał na nim i teraz muszę usunąć pozostałości spawu - jak znajdę czas - będę się radził na forum jak to dobrze zrobić.Dracorian pisze:Ech...też chciałbym mieć klin wbity a tu żywy spaw...
Więcej niż kilka, ale dużo się przy tym nauczyłemDracorian pisze:Gratuluję bo pewnie kilka ładny H na to zeszło
Re: Kowadło - Czy warto?
Zależy ile tego spawu. Grubsze gluty zeszlifować kątówką z tarczą do szlifu grubego, potem wyrównywać tarczą listkową sprawdzając stan wyrównania płytą kontrolną. Za płytę może robić kawałek równej płyty stalowej wielkości ok. 1/2 bitni. Zamiast tuszu wystarczy że będzie lekko pordzewiała, to już pozwoli zaznaczyć miejsca gdzie jeszcze należałoby "liznąć" listkami bitnię lub zrobić tusz z sadzy z dodatkiem oleju, ale tarcza listkowa nie przepada za taką kompozycjąGnierat pisze:[/.../ jakiś "bystrzacha" spawał na nim i teraz muszę usunąć pozostałości spawu - jak znajdę czas - będę się radził na forum jak to dobrze zrobić /.../