Kącik kowalski egojacka.

Zdjęcia i opisy naszych kuźni.

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

egojack1

Post autor: egojack1 » 13 maja 2015, 19:40

Aries, Przecinaki udane, tylko mają trochę takich niewielkich wżerów, bo robiłem je wszystkie na raz przez pośpiech, i jak jeden kułem pozostałe były w palenisku, może nieco za długo. Ale przez to wyglądają na starsze ;)

egojack1

Post autor: egojack1 » 14 maja 2015, 13:46

Dzisiaj zrobiłem do kącika trzpień owalny oraz obusznicę. Będą mi potrzebne do produkcji młotka. Wykułem je ze stali zbrojeniowej żebrowanej w dwa żeberka jednoskośnie, o średnicy 24mm, jakiej dokładnie, nie wiem (może być St50, 18G2 lub 20G2). Obusznica ma 340mm długości, w najszerszym miejscu 23mm, przekrój okrągły 19mm. Hartowałem w wodzie, odpuściłem do barwy słomkowej, przeszlifowałem.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

egojack1

Post autor: egojack1 » 14 maja 2015, 17:06

Jeden z wczorajszych długich trzpieni dzisiaj przy bardzo silnym uderzaniu 1,8kg młotkiem (próba przebicia bardzo grubego materiału) pękł. Przełom wyglądał mi na drobniutkoziarnisty, ale nie mam doświadczenia w ocenie przełomów. Może w ferworze walki uderzyłem nieosiowo, a może są zbyt kruche? Zdecydowałem się cały zestaw ponownie odpuścić, bo pewnie wczoraj z braku doświadczenia ta operacja na barwy nalotowe nie za bardzo się udała. Dzisiaj już w kontrolowanych warunkach czyli w piekarniku 1h 30min w temperaturze 220 st. C i kilkanaście w 160 st.C. Instrumenty nabrały pięknej, złotawej (pewnie słomkowej wg nomenklatury fachowej) barwy. Przy okazji upiekłem cztery brytfanny chleba.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4128
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: lubuskie

Post autor: Bodar » 14 maja 2015, 20:20

Też miałem podobne problemy z hartowanymi przebijakami ze sprężyn i nisko odpuszczanych. Przestały pękać dopiero gdy odpuściłem je gdzieś w okolicach temperatur właściwych dla średniego, blisko wysokiego (domowym sposobem, czyli na czuja).
Na pewno straciły na twardości, ale przy umiejętnym stosowaniu spełniają moje potrzeby.
I tak trzeba założyć, że żywot ich jest stosunkowo krótki ;)

egojack1

Post autor: egojack1 » 14 maja 2015, 20:26

Bobodar, Dzisiaj wyczytałem w świeżo zakupionej książce do kowalstwa, że "narzędzia w które się bije powinno się podgrzać przed użyciem aby nie pękały" (zapewne nie za wiele). W moim przypadku stawiam na słabe albo żadne odpuszczenie za pierwszym razem, teraz powinno im pomóc. Przy okazji można ta metodą "pozłacać" wyroby.

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4257
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Post autor: Jacenty » 14 maja 2015, 20:43

Jeżeli nie masz ochoty po hartowaniu odpuszczać w piekarniku to przy odrobinie wprawy odpuszczasz ciepłem wtórnym. ;)

egojack1

Post autor: egojack1 » 14 maja 2015, 20:56

Tak właśnie uczyniłem po hartowaniu, ale coś się nie udało, za mało ciepła chyba zostawiłem ;) muszę to jeszcze poćwiczyć.

Teraz z innej beczki.
Wiadomo, że przed kuciem z nagrzanego materiału należy usunąć zgorzelinę-zendrę.
Kiedyś kowale używali specjalnych, blaszanych zgrzebeł, dzisiaj używa się szczotek drucianych, widziałem nieelegancki sposób pocierania o brzeg kowadła, u jednego kowala na filmie zaś widziałem sposób z kawałkiem blachy przymocowanej do szczotki drucianej.

Z moich dzisiejszych robót chce Wam jeszcze pokazać moją modyfikację szczotki drucianej pod tym kątem (pogrzebacza do przybliżania rzeczy w palenisku nie będę pokazywał) ;) . Bierzemy szczotkę druciana, przykręcamy do niej jeden nóż od kosiarki listwowej (jak mamy duży wybór tak jak ja możemy sobie wybrać nawet sygnowany) i mamy
uniwersalną szczotkę do zgorzeliny :mrgreen:

Fajną szczotkę kowalską, pewnie dużo lepszą od typowej zrobił sobie kiedyś Дядько Максим:

https://www.youtube.com/watch?v=a1MnYviSgp8
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Aries
Moderator
Posty: 2540
Rejestracja: 15 wrz 2011, 21:55
Lokalizacja: Jędrzejewo
Kontakt:

Post autor: Aries » 14 maja 2015, 23:23

No to teraz czas na młotek skoro odpowiednie narzędzia już masz.
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali

egojack1

Post autor: egojack1 » 14 maja 2015, 23:29

Aries pisze:No to teraz czas na młotek skoro odpowiednie narzędzia już masz.
;) Jeden już zrobiłem (patrz str. 1 tego tematu) ale go nie kułem, stosowałem techniki ślusarskie. Wyszedł bardzo dobrze, mój podstawowy młotek do kucia. Teraz zrobię drugi z tego samego materiału, taka sama obróbka cieplna, tylko już odkuty i otwór przebijany.

egojack1

Post autor: egojack1 » 15 maja 2015, 18:56

Dzisiaj wykułem duże kleszcze. Materiał pręt gładki fi 16mm. Długość całkowita 560mm, długość szczęk 70mm. Otwory przebijane (moje pierwsze przebicia). Planuje ich używać do dużych detali i wałków. Aby je zrobić, palenisko pracowało 5h 20min, takie mam żenujące tempo robót kowalskich :facepalm: :oops: Planowałem na dziś dwie pary, ale gdzie tam... No, chyba że to tyle musi trwać.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4257
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Post autor: Jacenty » 15 maja 2015, 19:01

Szczypce klasa :shock: Pięć godzin razy minimum 40 zł plus cena koksu pewnie ze 30 zł jakaś drobna amortyzacja typu prąd i coś tam jeszcze i dwie i pół setki za szczypce wziąć trza. Ładne, funkcjonalne to nie inaczej jak drogie. :D

egojack1

Post autor: egojack1 » 15 maja 2015, 19:11

Gaz, Jacku, gaz, nie koks ;) Mnie się za bardzo nie podobają... Jak teraz patrzę, to mogłem może nieco bardziej wyoblić tu przy nicie w stronę rączek, no ale z drugiej strony nie mógłbym wtedy ich krótko łapać w razie potrzeby. Ale spoko loco to dopiero moje drugie w życiu wykute kleszcze. Co do kosztów, to dobrze że nie muszę ich sprzedawać 8)

Krzysztof Assman

Post autor: Krzysztof Assman » 15 maja 2015, 19:38

Ja swoje pierwsze kleszcze kułem z pręta żebranego 20 mm . Od paleniska do kowadła 4 metry :facepalm: a kowadło na na stole wysokim po pas :facepalm: Z odciskami waczyłem kilka dni :mrgreen: Odkąd zakupiłem mr , doszedłem do wniosku że wiele prac ręczych nie ma sensu ani uzasadnienia ekonomicznego .

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4257
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Post autor: Jacenty » 15 maja 2015, 19:50

Młot mechaniczny to podstawa jednak nie wszystko idzie na nim zrobić aczkolwiek zdecydowaną większość owszem. Dzisiaj nie wyobrażam sobie roboty bez mechanicznego pomocnika, który to czas wykonania przedmiotu skraca dziesięciokrotnie. :D

egojack1

Post autor: egojack1 » 15 maja 2015, 20:12

No tak, młot mechaniczny dobra rzecz, ale przecież nie będę go kupował do kącika kowalskiego :mrgreen: bo jeszcze gdzie przestał by być kącikiem, i co wtedy :shock:

ODPOWIEDZ

Wróć do „MOJA KUŹNIA - my smithy”