Zakładając ten temat, pomyślałem, że nie jeden z nas ma swojego zwierza(-ki), którego drapie za uszami, głaszcze, czy chociaż z nim pogada (np. w przypadku rybek

) wracając po robocie do domu. Na pewno wielu też, choć nie posiada takowego, darzy jakiś gatunek czy rasę większą lub mniejszą sympatią albo po prostu nie cierpi sierściucha czy innej gadziny, bo nie zasługuje na to. I to też normalne
Dlatego zapraszam do prezentacji swoich
bestii, czy też tych żyjących na wolności obok nas oraz wyrażania opinii na ich temat, nie tylko pozytywnych.
Mam(y) od 7 lat dwie gnidy ze zwierzęcego sierocińca (z rodzin patologicznych) co wyżerają z lodówki mój ulubiony boczek (nie chcą puścić pary kto im go daje

). Akurat na zdjęciu ścierwa w oczekiwaniu na otwarcie paśnika. Na swych pyskach mają wypisane czarno na białym:
bobodar, jeszcze 3 sekundy czekania i jesteś martwy.
Dzisiaj przybyła nam na wychowanie para nastrosz półpawików, która zadomowiła się na naszej wierzbie (mało co mniejsze od wróbla)

. Tak zawzięcie kopulowały, że nie zatrybiły jak je zmierzyłem suwmiarką.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.