Wiem że nie jest to przypadkowe, musieli oni już wtedy coś o chemii wiedzieć, ponieważ zadawano sobie sporo trudu aby pozyskać go odpowiedniej jakości, mam tu cytat Teofila prezbitera z XIIw.
"Weź trzechletniego kozła, uwiąż go w stajni i nie daj przez trzy dni żadnej paszy, czwartego zaś daj mu paproci na żywność i nic więcej. Gdy tak żywić go będziesz przez dwa dni, na noc następną zamknij go w beczce przedziurawionej u spodu, zaś pod te dziury podstaw inno naczynie całe, w któreby się mocz zbierał. Gdy się go przez dwie lub trzy nocy dostatecznie ilość zbierze, wypuść kozła, a w jego moczu hartuje swoje żelaziwa. Także w moczu małego chłopczyka ryżego hartowane żelaziwa nabierają twardości większej niż w zwyczajnej wodzie."
I tu pojawia się drugie pytanie, jaka jest właściwie różnica w składzie moczu w zależności od koloru włosów dawcy potrzebnej nam ingrediencji?