Palenisko z bębna i felgi
: 17 wrz 2016, 14:39
Jako że wiadro "Grant Thompson" ze względu na swoje wymiary nie nadaje się do kucia, zabrałem się za budowę "normalnego paleniska". Chciałem zrobić z bębna hamulcowego, ale żaden okoliczny szrot nie miał takowego na stanie
Z braku laku wziąłem felgę, z zamiarem ewentualnego zalania jej szamotem. Któregoś dnia dzwoni do mnie uradowany szef z informacją, że załatwił mi bęben. Okazało się, że.. z malucha
Jak już skończyłem się śmiać z jego wymiarów, to zacząłem kombinować - jest felga z fajnymi wymiarami, ale ze słabego materiału; jest bęben z dobrego materiału, ale za małych wymiarach... może by to tak połączyć? W końcu pasują do siebie nieźle, kwestia tylko kupienia śrub. Dziurawy spód felgi można zalać zaprawą, której jeszcze trochę mam i w sumie zaczęło to się jakoś składać. Na spód (nie pamiętam jak to się fachowo nazywa) kołnierz, do którego można wkręcić rurę od nadmuchu (wymiarami pięknie styka, że nie trzeba go nawet dodatkowo wiercić), na to nawiercona blacha (ok. 7mm) w ramach rusztu i voila! Tak oto powstało (trochę toporne, bo waży 15kg) palenisko - serce ma mocne, wytrzyma główny żar, obrzeża nie powinny być aż tak gorące, żeby castoramowa zaprawa się od niej spociła, a felga, to już w ogóle poza strefą zagrożenia przepaleniem. Samej feldze trochę przyciąłem kołnierz, żeby można było grzać dłuższe elementy.
Nie przemyślałem tylko kwestii stelaża. Kupiłem kątowniki, wyciąłem z nich ramę pod felę (ma ona ok. 37cm średnicy) i do tego nogi z tego samego kątownika ok. 0,5m długości. Fajnie, pięknie i... zaczęła mnie nurtować kwestia stabilności. Duże, 15o kilogramowe palenisko wpisane w kwadrat ramy i do tego półmetrowe nogi - czy to się uda? Chciałem zrobić przymiarki i poskręcać stelaż, ale kątownik okazał się bardzo odporny na wiercenie (niby dobrze - znaczy solidny). Ma być skręcany, bo nie posiadam jeszcze spawarki, ani umiejętności obsługiwania jej, a biorąc pod uwagę, że nie wiem czy nie będą konieczne przeróbki, żeby zyskać więcej stabilności, to zaśrubowanie wydaje się lepsze. Samą ramę ewentualnie by dobrze było pospawać, bo jej forma się nie będzie zmieniać, ale reszta stelaża jest do dopracowania.
Co myślicie o takim projekcie? Będzie to działało? Ustoi?
Nie przemyślałem tylko kwestii stelaża. Kupiłem kątowniki, wyciąłem z nich ramę pod felę (ma ona ok. 37cm średnicy) i do tego nogi z tego samego kątownika ok. 0,5m długości. Fajnie, pięknie i... zaczęła mnie nurtować kwestia stabilności. Duże, 15o kilogramowe palenisko wpisane w kwadrat ramy i do tego półmetrowe nogi - czy to się uda? Chciałem zrobić przymiarki i poskręcać stelaż, ale kątownik okazał się bardzo odporny na wiercenie (niby dobrze - znaczy solidny). Ma być skręcany, bo nie posiadam jeszcze spawarki, ani umiejętności obsługiwania jej, a biorąc pod uwagę, że nie wiem czy nie będą konieczne przeróbki, żeby zyskać więcej stabilności, to zaśrubowanie wydaje się lepsze. Samą ramę ewentualnie by dobrze było pospawać, bo jej forma się nie będzie zmieniać, ale reszta stelaża jest do dopracowania.
Co myślicie o takim projekcie? Będzie to działało? Ustoi?