okazuje się, że trudniej jest listki wykuć, niż je zgrzewać ze sobą:)
zgrzewanie to nie problem, problemem jest utrzymanie listków kleszczami w odpowiednim ułożeniu. pierwsze 2 skleiły się ino mig, śliczne łączenie, którego nie trzeba obrabiać . trzeci, skubany uciekał mi z kleszczy i skakał po kuźni
wpadłem na pomysł, żeby przywiązać go drutem i się zgrzało , ale wygląda to teraz tak:
BLE! odradzam owijanie druta na zgrzewie i w jego bezpośredniej okolicy, bo potem takie syfy zostają.
pytacie po co bawić się w zgrzewanie , jak można pospawać?
nie mam spawary:/