Ponieważ Hultaj spec od koni, pomimo moich próśb nie założył osobnego tematu a paluszki różnych "speców" swędzą po klawiaturce i sprawa podkuwania wypływa co rusz w innych działach i td. zakładam tu ten nieszczęsny (i być może szkodliwy) wg. mnie temat o podkuwaniu
A że w różnych innostrańczych instrukcjach zastrzegają sobie i zrzucają z siebie odpowiedzialność tako i ja jako Piłat obwieszczam wszem i wobec
Postu przeniesione tu przedstawiają indywidualny punkt widzenia wypływający po większej części z osobistego doświadczenia i nie weryfikowalny naukowo. Jednakże warto zwrócić uwagę na posty Hultaja któren deklarował się jako kwalifikowany podkuwacz, i tych postów z uwagą niezmierna warto doczytać . Pozdrawiam (bo toż ci i ja rozpętałem tę wrzawę a ludzie niewinne nie CZYTAJĄC UWAŻNIE mojego pierwszego posta z tematu "PODKOWY" zeszli na złą drogę wypuszczając sie na manowce
HOWGH
KUJUŚ Roku Pańskiego 2009-09-24, 13:30
Ja zgłębiałem temat kucia podkowy i podkuwania konia , to co do materiału to bierzesz 3 szerokości kopyta i tu teraz zależnie od tężyzny konia różne płaskowniki dla ciężkich 40x8 dla lekkich 30x6 , oraz czy podkowa dla konia sportowego czyli bez haceli lub na hacele wkręcane . Dla konia roboczego dodajesz jeszcze troszkę materiału żeby było z czego hacel spęczyć ew zawinąć na 3 razy i zgrzać , Tu też zależy od pory roku , na zimę robi się w szpic jak najostrzejszy kąt około 45 * na lato płaskie z nabitym tylko rantem żeby się nie kaleczył koń , Co do technologi podkowy to robisz najpierw kształt płaskownika tam gdzie kapturek masz powinien być najszerszy wyciągasz ramiona tu zależnie od ostatecznego kształtu czy będzie hacel czy nie . następnie gniesz ją ( nie doginasz na gotowe bo jak będziesz wybijał otwory to bardziej się ramiona ze sobą zejdą ) i na tym etapie trzeba już brać miarę , czy to od starej podkowy czy z odrysowania i następnie wybijamy rowek i otwory bijemy 90 % od dołu raz z góry i jeszcze raz na dziurze z dołu co do otworów to też od tężyzny konia przeważnie 8 ( kuje się na 6 ale 2 na rezerwę ) dla dużych 10 otworów , i przykuwamy je na za 20 czwarta . jak mamy otwory bierzemy się za wybuchtowanie tu chodzi o to że koń na podkowie nie stoi całą powierzchnią styku z płaskownikiem tylko zewnętrznym rantem , umożliwia to pracowanie poduszki kopytowej w czasie biegania czy dużego obciążenia , jak mamy ją wybuchtowaną ostęp od kopyta około 3 mm to bierzemy się za kapturek tu też mamy 2 wersje może być jeden centralny dla podkowy bez haceli albo 2 boczne gdy centralnie spęczamy materiał na centralny hacel . Kapturek formujemy na kąt taki jak ma ostrugane kopyto . Co do pasowania podkowy to też masz 2 warianty na gorąco i na zimno , na gorąco szybsze i pewniejsze ale margines błędu minimalny na zimno pracochłonne ale bezpieczne . Przybijanie to też sztuka żeby nie zagwożdzić konia ale to się zdarza i najlepszym ważne jest zwrócić uwagę że hufnale fabryczne mają niesymetryczne czubki które pomagają im się wbijać nie prosto ale po łuku trzeba wbijać stroną gładką od strony zewnętrznej kopyta , i po wbiciu zagiąć dobić obciąć nadmiar gwoździa i dobić :-) Tyle ze strony teoretycznej ja jak na razie działam z drewnianym kopytem żeby było na czym trenować gdyby się kuń trafił 8-)
Proboszcz Roku Pańskiego 2009-09-24, 15:52
Hej
podkuwanie po kolei
1 zrywamy starą podkowę obcinając zawinięte ostre końce ufnali czyli gwoździ i podważając podkowę
2 przygotowujmy podkowę wstępnie, na oko kowal a raczej podkuwacz dobiera rozmiar
3 jeżeli koń nie idzie na współpracę pomagamy sobie linkami, kleszczami lub sąsiadami
4 czyścimy i docinamy kopyto, dopasowujemy podkowę na kowadle lub lepiej na gorąco - to najtrudniejsze czynności są
5 przybijamy podkowę, to też jest sztuka, ufnale wbijamy odpowiednią stroną, ich czubek jest ścięty z jednej strony bardziej
6 na koziołku ścinamy wystające czubki ufnali
7 pilnikiem obrabiamy ładnie kopyto
8 dobijamy od dołu ufnale, a wtedy gdy nieco wyjdą ich czubki z kopyta zachylamy je do dołu i gotowe
2009-09-24, 15:54
Zapomniałem dodać - na zdjęciu podkuwa mój stryj Tadeusz
Kujuś Roku Pańskiego 2009-09-24, 17:47
Jeszcze co do czyszczenia to ważne jest nie tylko oczyszczenie i skorygowanie bocznej części poduszki ale i strzałki tego wypukłego na środku kopyta , ścina się to nożykiem do korygacji mającym kształt litery J , trzeba też dokładnie obejrzeć żeby nie zostawić jakiegoś kamienia czy ciała obcego które utkwiło w kopycie , jak utkwiło to należy to usunąć . A co do hufnali to powinny wyjść mniej więcej 1/4-1/3 wysokości kopyta ( nie za nisko bo kopyto może pęknąć i koń okuleje ale i nie za wysoko żeby do żywej tkanki się nie dostać . Dobór gwoździ tez jest zależny od tężyzny konia konie małe podkuwa się gwoździami 49 lub 53 mm itd , najcięższe konie 61-69 mm. Do ,,wymuszania posłuszeństwa'' też się używa specjalnych kleszczy które wkłada się do nosa takie podobne do macek ale z zaokrąglonymi końcówkami :-)
Proboszcz Roku Pańskiego 2009-09-24, 18:28
jasne, że strzałki to ważna sprawa
szczególnie mocno trza dbać o nie u nie podkuwanych koni
największa różnorodność w kuciu jest w narzędziach
mój stryj za nic ma sobie sklepowe nożyki i inne do obcinania kopyt
preferuje te swojej roboty
nie używa też drewnianych młotków do noży
zawsze bardzo mnie ciekawili podkuwacze podkuwający samodzielnie
trzymający nogę konia pomiędzy swoimi
podkuwanie to kwestia wyczucia, trzeba czuć wbijanego ufnala
i prowadzony w kopycie nóż, czyli czuć "kruchość"
co do podkowy to przygotowywało je się w czasach gdy się je samemu robiło dla każdego konia oddzielnie
co prawda w kuźni zawsze leżały podkowy uniwersalne
ale w większości kowal znał konie swoich starych klientów
i przed zapowiedzianą wizytą robił je z pamięci
pamiętajmy, że te same podkowy przybijano wielokrotnie - aż do zdarcia - dorabiało się do nich tylko nowe gryfy - jak napisałem wyżej i tak tuż przybiciem korygowano kształt podków
w pułkach ułanów przed wojną był przepis nakazujący przekuwanie koni co 6 tygodni
na wsi do dziś dobry kowal przybija tak, że przekuwa się nawet po 3 miesiącach
Kujuś Roku Pańskiego 2009-09-24, 20:15
Z narzędziami to jak koni jest jak na lekarstwo to starczą dobre obcęgi ( wyrwałem od sąsiada takie ze stopką do dobijania gwoździ takie jak te http://www.allegro.pl/ite...any_knipex.html nożyk ten wywinięty , zwykły tarnik stolarski i 2 paczki gwoździ krótsze i dłuższe i młotek stolarski i to wsio :-) Tylko teraz by się koń do ćwiczeń przydał :-D Nie wiem jak reszta kolegów kowali ale podkucie konia jest dla mnie punktem honoru który przy nadarzającej się okazji chętnie bym zrealizował. W końcu co to za kowal co konia nie kuł :-D
Paweł G. Roku Pańskiego 2009-09-24, 21:48
Fajna sprawa Z tym podkuwaniem koni:) tutaj u mnie, ten kto to robi dobrze to milioner zwlaszca podkuwanie koni wyscigowych.
Kujus następnym razem jak będe w Polsce podjadę do ciebie to mnie morze nauczysz tego rzemiosła:)
Kujuś Roku Panskiego 009-09-24, 21:57
Zrobimy transakcje wiązaną , ja Cie nauczę konia kuć a ty mi zaprojektujesz płotek
wszebąd Roku Słonecznego 2009-09-24, 23:20
'...Ps. Proces podkuwania pomijam bo to już inna historia
Miałem "wytłuścic ale .....Dawajcie ale w edycjach nazwy różnych rodzajów podków w waszych stronach
HOWGH
Ps. Mam taką ciekawa książkę o podkuwaniu...R. kolstrung, P. Silmanowicz, A. Stachurska " Pielegnacja i podkuwanie kopyt koni" Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Lesne Warszawa 2004
Pomagałem kilkukrotnie w podkuwaniu, wiec chodziło mi o słownik kowalski pokuwaczy. Kucie konia łatwo może się zakończyć tzw. zagwożdżeniem i kuń nie będzie Was lubił. Żebym sie znał na technice to bym rzucił zdjecia specjalnego młotka do kucia , macek do badania kulejacego kunia, zdjęcie cegów z długimi rączkami (patrz post Kujusia
A mi chodziło tylko o przebieg kucia podkowy i lokalne nazwy
Kujuś Roku Pańskiego 2009-09-25, 06:44
A tak masz i samo podkuwanie :-D Podkowę letnią na 2 hacele tylne robię tak , Płaskownik dobierasz jak wcześniej pisałem, zaznaczam środek punktakiem , i zwężam ramiona <=> taki kształt do powiedzmy 80% grubości materiału wyjściowego , następnie w imadło i spęczasz końcówki ( można też zawinąć na 3 razy i zgrzewać ) Zaginasz końcówkę i formujesz ją , druga strona tak samo , jak masz tylko prosty przecinak to na tym etapie możesz naciąć rowek na gwoździe , zaginasz czy to na rogu czy z podkładką z drugiego młotka a najszybciej jest na widełkach do gięcia ( tylko jej do końca nie doginasz ) pobranie miary wybicie otworów wyciągnięcie kapturka , korekta kształtu i wy buchtowanie podkowę masz gotową . Następnym razem jak będę robił to zrobię tutka co i jak z tym :-)
A co do tego pasowania na gorąco gości w Wojciechowie zalecał żeby podkowa zrobiła się niebieska i to już wystarczy do przytknięcia ( chodziło mu o nalot żeby miało około 300* ) Broń boże czerwoną czy białą . Co do korygowanie postawy konia to też jest inny temat ogólnie ma stać prosto , zniekształceniami są X , V i A ( chodzi mi o ułożenie nóg , to w miarę możliwości staramy się to usunąć czy to kształtem podkowy czy innymi zabiegami ) A Wszebądzie prośbę mam do Ciebie , mógłbyś wrzucić na forum tą książeczkę o kuciu koni ? Trochę fachowej wiedzy a nie tylko zasłyszanej by się przydało ;-)
2009-09-30, 07:18
Mam taką ciekawa książkę o podkuwaniu...R. kolstrung, P. Silmanowicz, A. Stachurska " Pielegnacja i podkuwanie kopyt koni" Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Lesne Warszawa 2004 Czytaj dokładnie
Grzegorz K. Roku Pańskiego 2009-10-07, 13:39
Jako były bibliotekarz polecam katalog http://karo.umk.pl/Karo/ wyszukuje książki w całej Polsce. Przydatny dynks. Praktycznie każdą znalezioną knigę można zamówić w pobliskiej bibliotece (szukać: wypożyczalnia międzybiblioteczna).
Proboszcz Roku Pańskiego 2009-10-09, 10:31
http://www.youtube.com/watch?v=KRkqUhK0yRE
przyjemnie popatrzeć
HULTAJ Roku Pańskiego 2011-01-02, 10:53
Drodzy kowale !
Apeluję do Was abyście sie za konie nie brali - to specyficzna wiedza i umiejętności kowalskie są tutaj akurat mało istotne (wyłączając podkowy ortopedyczne)
Zamieszczone powyżej zdjęcia są dokumentacją znęcania sie nad zwierzeciem. Takie podkucie konia toż to skandal !
Wielu kowali podkuwając konie nie zdaje sobie sprawy jakie cierpienia zadaje koniom i że ich wyczyny prowadza do okaleczenia konia w perspektywie kilku lat (vide zdjęcia powyżej)
No i jeszcze :
gotowa podkowa kosztuje około 8zł i jest wypieszczona że tylko prawdziwi mistrzowie są w stanie z tym konkurować więc nikt przy zdrowych zmysłach nie wykonuje podkowy dla konia
Oczywiście sztuka wykonania podkowy sama w sobie jest intrygująca i jest dobrym sprawdzianem kunsztu kowalskiego ale bez konia!
Przykłądy podków tutaj zamieszczone oraz porady są ... śmieszne żenujące naiwne (własciwe podkreślić)
Aby sie nie rozpisywać w wielu tematach : podkuwanie koni wymaga specjalnych uprawnień i uważajcie aby nie zostać pociągnietymi do odpowiedzialności karnej
PS
Odpowiem na wszelkie pytania dot. podkuwania koni oraz wykonywania podków lub nawet z zakresy protetyki kopyt
Proboszcz Roku Panskiego 2011-01-02, 11:03
Co znaczy nie bierzcie się za konie?
Zarezerwowałeś sobie zawód i uważasz ze głosisz jedyną niepowtarzalną prawdą?
A niby jak uczyć się bez robienia?
Podkuwania można się nauczyć nie podkuwając?
Nikt tu nikogo nie namawia do znęcania się nad końmi.
To Forum istnieje po to, żeby się uczyć i dzielić doświadczeniem a nie pouczać.
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-02, 11:41
Bez pieniactwo kolego:)
Niczego sobie nie rezerwowłałem tyle tylko ze to jest bardziej skomplikowana sprawa i bliżej podkuwaczowi do weterynarza niż do kowala
Ja spierdzielisz np kawałek płotu to go zutylizujesz i będziesz w plecy kilka dni pracy i kilka zł ale KOŃ TO ŻYWA ISTOTA !
Podkuwaczy jest ciągle zbyt mało więc ucz sie kolego , uzyskaj kwalifikacje i miło mi będzie cie w któreś stajni spotkać ale póki nie masz o tym pojęcia trzymaj sie od koni z dala .
A jak chirurg uczy sie zawodu??
Zakłądając że masz już wiedze teoretyczną najmij sie u doświadczonego podkuwacza jako pomocnik .
pewnie zanim pierwszego podkowiaka wbijesz przejdzie przez twoje ręce mnóstwo martwych nóg końskich z rzeźni
Ostatnio zmieniony przez hultaj 2011-01-02, 11:46, w całości zmieniany 1 raz
Salaputro Roku Pańskiego 2011-01-02, 11:42
Myślę, że hultaj nie rezerwuje dla siebie zawodu podkuwacza a raczej chodzi mu o to aby się nie zabierać za podkuwanie koni nie mając doświadczenia i nie eksperymentować na żywym stworzeniu. Aby dobrze opanować tę umiejętność powinno się tego uczyć od kogoś co potrafi to dobrze - bo inaczej można zrobić krzywdę zwierzęciu - a chyba nie o to w tym chodzi.
( Hultaj był szybszy
Marcin Roku Pańskiego 011-01-02, 11:43
Hultaj napisz coś o swoich kwalifikacjach na pewno każdy chciałby poznać Cię bliżej, no i oczywiście dziel się swoją wiedzą na tak ważny temat
Proboszcz Roku Panskiego 2011-01-02, 11:50
Hultaju, z przyjemnością się spotkam i posłucham.
Raz do roku bywam w Ujściu na bitwie wiec może będzie okazja.
Nie lubię tylko prawd prawdziwszych od innych, bo to pachnie faszyzmem.
Salaputo - chodzi nam o to samo.
Hultaj Roku Panskiego 2011-01-02, 11:58
Jestem członkiem Zrzeszenia Podkuwaczy Polskich - regularnie (kilka razy w roku) uczestnicze w konferencjach weterynaryjno - podkuwniczych itd
Nie chce mi sie pisac o swoich uprawnieniach - wole napisac zainteresowanym o samej sztuce zamiast wymachiwać certyfikatami i innymi świstkami
W swoim kalendarzu mam ok 180 koni w tym kilka klasy GP .
Oczywiście że nei wszystkie z tych koni są podkuwane ale są wśród nich konie które wymagają podkuwania ortopedycznego
powszechnym w populacji koni sportowych staje sie podkuwanie podkowami orpoedycznymi (np edgebar) z uwagi na znaczne przeciążenia aparatu ruchu .
Oprócz tego sam mam konie , trenuję i szkole konie oraz staruję w zawodach więc o ile o róznych technikach kowalskich to sobie raczej poczytam o tyle w tematach dotyczących konie nieskromnie uznam sie z ekperta (zwłaszcza po zapoznaniu sie ze poprzednimi postami ).
PS
Zapraszam
Dara Roku Pańskiego 2011-01-02, 12:36
hultaj napisał/a:
Nie chce mi sie pisac o swoich uprawnieniach - wole napisac zainteresowanym o samej sztuce zamiast wymachiwać certyfikatami i innymi świstkami
.
Ale jak na razie z twojej wypowiedzi wynika że tu obecni gówno sie znają,są baranami,sadystami i w ogóle.
Wracając do tematu.Jak kuto konie przez tysiąc lat bez certyfikatów i innych bzdur?
Powiem ci kolego że pewnie tak:
Kowal co źle kuł konie pewnie długo po padole łez nie pochodził.
Twój zawód z pewnoscią wywodzi się od kowalstwa ale jak widać przynajmniej jeden adept "obrósł w piórka" i wyraża się z pogardą o kowalach.
Mi tam osobiście jest obojętny los konia z tego względu że z konia to lubię kiełbasę i kabanosy.
Mi nie jest obojętny los koni. Ostrzegam. To nie jest dobry żart
HOWGh
Hultaj Roku Panskiego 2011-01-02, 12:57
Mniej wiecej tak to własnie jest -niestety, ale to nie jest samo w sobie niczym złym
Złym a wręcz podłym jest to co piszesz Ty.
Dawniej jak kowal okulawił konia to go pewnie skrócili o głowe a teraz zamiast selekcji naturalnej mamy różnego rodzaju szkolenia certyfikaty i tego typu sprawy .
Nie rozumiem jednakowoż Twojego ataku na mnie bo przecież możesz zapytać o cokolwiek co cię interesuje co deklarowałem .
Jeżeli los konia jest komuś obojętny to po jaką cholerę brac sie za jego podkuwanie - przecież podkuwa sie własnie w trosce o konia .
Jeżeli masz zrobić cokolwiek to zrób to dobrze albo wcale
A jeżeli już się trafi taki dziwak co za podkucie konia sie bierze a mimo wszystko los konia jest mu obojętny to pozostaje kwestia odpowiedzialności prawnej i/lub finansowej .
Znając więc takie przypadki próbuje jedynie kolegom zwrócić uwagę (uświadomić) ze może to być bardzo kosztowne doświadczenie .
A teraz wprost :
Wszystkie zamieszczone tutaj zdjęcia i filmy dokumentują niewiedzę kowali podkuwających te konie i każdy z zamieszczonych przykładów jest ilustracją jak to konia zniszczyć .
Wcale nie potrzeba certyfikatów a wystarczy wydać 34zł zł na jedną z nielicznych na rynku polskim książke żeby porównać prawidłowe podkowy i podkucie od tego syfu prezentowanego na tych filmach
Owszem, kowale ci jak widać sprawni są w operowaniu młotkiem i swoje rzemiosło mają opanowane (w różnym stopniu) lecz samo podkuwanie i wykonane podkowy to raczej karykatura
Ja sie nie biorę za robienie podków o zera bo to sie po prostu nie opłaca (podkowa kosztuje 8zł) a jedynie na bazie gotowych robię podkowy oropedyczne
Jak chcesz tez obrosnąć piórkami to zapraszam do merytorycznej wymiany poglądów zamiast sie oburzać ze nc nie wiesz
Kucyk Roku Pańskiego 011-01-02, 14:03
Hultaj! Podobnie jak z kowalstwem, można mieć papier na kowala, a można po prostu latami uczyć się u starego mistrza. Za podkuwanie koni na pewno nie biorą się tutaj sadyści, tylko doświadczeni podkuwacze/kowale. Koń nie powie, że mu boli, ale podkuwacz na pewno to zauważy. Mój dziadek ani nie był kowalem, ani podkuwaczem, a konie były podkute jak należy, więc papier to tylko sprawa formalna.
No wiecej w tym temacie nie powiem, bo gowno wiem o tym
Kucyk ostrzegam że słowa niecenzuralne są niemile widziane na forum od pewnego czasu !
HOWGH
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-02, 16:00
Zgadzam sie ze papier to nie wszystko (ale spróbuj nie mieć papieru jak sie coś z koniem stanie).
Ale z całą resztą Twojej wypowiedzi sie nie zgadzam .
Mówisz ze podkuwacz zauważY?? A to ciekawe dlaczego nikt z was nie nie zauważył podstwowych błedów na zdjęciach/filamach
Rozumiem ze zaraz mi napiszesz e ty nie podkuwasz - no fakt ale dlaczego ten koń na zdjęciach jest tak sadystycznie podkuty i na ten "podkuwacz" o tym nie wie??
Przy okazji - na tym filmiuku gdzie ktoś pisze za aż miło popatrzeć cały proces jest spierdzielony - Została pominięta faza spęczenia przodka podkowy dla zapewnienia zapasu materiału na wypuszczenia kapy wiec nawet o zrobieniu podkowy (a więc kowalstwie) możemy pogadać
Marcin Roku Pańskiego 2011-01-02, 16:05
A nie wydaje się wam że ta podkowa z filmiku jest bardziej ozdobna niż użytkowa? Jak jak widziałem ten filmiki takie właśnie odniosłem wrażenie
Stefanik Roku Pańskiego 2011-01-02, 19:13
Mnie też się tak wydaje, wiem też że jak wezmę grubszy materiał i pocienię końce to nie będę musiał spęczać , a więc istnieje kilka sposobów na uzyskanie tego samego efektu. Hultaju nie wiem czy zauważyłeś ale gros ludzi obecnych na tym forum to pasjonaci hobbyści , którzy po pracy lub weekendowo próbują jakiś nożyk wykonać , pozostała część - myślę że jakieś 20 /30% to profesjonaliści , w większym lub mniejszym stopniu kowale od bram balustrad , noży , rzeźby lub też fachowcy od innej obróbki metali. Oczywiście wiele osób nie napisało ani jednego posta, ale myślę że przykładowy furman spod Pcimia (w tym miejscu pozdrawiam wszystkich mieszkańców i mieszkanki Pcimia
Reneq Roku Pańskiego 2011-01-02, 19:29
nic dodać, nic ująć
Hultaj Roku Panskiego 2011-01-02, 19:39
Drogi stefaniku ( i nie tylko)
Ja doskonale zdaje sobie sprawę że to przeważnie hobbyści (zresztą kuźnie na wiosnę stawiam nie po to aby konie podkuwać w niej) lecz lektura tych postów mnie przeraziła i zainspirowała do zarejestrowania sie tutaj i do wypowiedzi w obronie koni .
Naprawdę bardzo cenie wszystkich kowali i każdego kto ma jakiekolwiek hobby ale jeżeli nawet na mnie tu naskoczycie hurtem a tylko jeden z was sie zastanowi i zaniecha pomysłu eksperymentu na żywym koniu (bo to np jest wyzwanie , punkt honoru czy temu podobne) to "misję" moją można nazwać udaną .
Zdaję sobie sprawę że większość tzw wiejskich kowali sie tutaj nie loguje ale zapewniam cie że w swojej pracy mam co i rusz do czynienia z efektami pracy starych doświadczonych kowali i konie przez nich okaleczone (często nieodwracalnie) są latami leczone lub wręcz trafiają do Rawicza
A okaleczenie konia to przeważnie nie polega na tym ze sie krew leje albo koń nagle zaczyna kuleć - to wychodzi po roku po dwóch po dziesięciu...
Naprawdę jestem gotów dyskutować rzeczowo i deklaruje dzielić sie swoją wiedzą zupełnie bezinteresownie i z ogromną życzliwością ale pod jednym jedynym warunkiem - pokorny adwersarz przyjmujący do wiadomości ze nic nie jest takie na jakie wygląda
Na przykład : ten klocek u konia który nazywa sie kopyto to najbardziej ukrwiona i najbardziej unerwiona część konia
PS
w sprawie spęczania sie mylisz
należy spęczyć płaskownik na środku na długości ok 2-4 cm - lokalnie .
robi sie to bardzo prosto : po rozgrzaniu płaskownika końce schładzamy tak aby świecił tylko środek a następnie uderzamy w pionowo postawiony na kowadle płaskownik
Następnie niezwłocznie wyrównujemy jedną krawędz (tą wewnętrzną ) tak aby jak położysz na kowadle płasko to na środku pozostanie niewielkie wybrzuszenie .
Z tego własnie miejsca na końcu procesu zostanie wyciągnięta kapa a zrobione otwory na podkowiaki pokrywaly sie bedą z linią białą bez konieczności nienaturalnego wycinania przodka kopyta aby sie kapa zmieściła - no i kapę zrobisz taką jaką chcesz a nie ile ci materiał pozwoli
Stefanik Roku Pańskiego 2011-01-02, 20:34
Drogi hultaju, nie wiem ile masz lat , zakładam że znacznie więcej niż ja i stąd trochę mentorski ton Twoich wypowiedzi. Otórz nie zrozumiałeś mnie , ja się z Tobą zgadzam - nie wolno męczyć zwierząt, Nie chodzi mi o sens Twojej misji , ale o sposób jej przekazania.Zresztą wciąż to robisz, w końcu mam być pokorny czy adwersarzem.
PS
w sprawie spęczania też się nie zrozumieliśmy.Zawód kowala jest w mojej rodzinie przekazywany z ojca na syna przynajmniej 300 (trzysta) lat, tyle jest udokumentowane i wierz mi doskonale wiem na czym ten proces polega. Chodziło mi o sposób myślenia że czasem dwoma różnymi drogami osiągnąć można to samo. Gdybym robił podkowy i uznał że ten sposób jest lepszy to pewnie tak właśnie bym zrobił, pozdrawiam
Peter Roku Panskiego 2011-01-02, 20:59
Ciekawy temat, ciekawa dyskusja. Drogi Hultaju, jeżeli stwierdzasz, że podkowa kosztuje 8 zł i nie należy się brać za jej wykonanie, więc temat podków powinien być zakończony. Z drugiej jednak strony, jeżeli stwierdzasz, że zajmujesz się profesjonalnie podkuwaniem to profesjonalnie, używając argumentów i przykładów, wytłumacz popełniane przez kowali błędy.
Ps Mimo, że zajmuje się kowalstwem, nie mam ambicji trenowania na żywym organizmie. Niech zajmuj się tym profesjonaliści.
Kucyk Roku Pańskiego 2011-01-02, 22:03
Hultaj! Przypuszczam, że mało ludzi z tego forum ma papiery na podkuwacza i temu mogli nie zauważyć ewentualnych błędów.
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-02, 22:38
cyt:"... że podkowa kosztuje 8 zł i nie należy się brać za jej wykonanie ... "
stwierdziłem ze przy podkuwaniu konia nie WARTO jej wykonywać skoro kosztuje 8zł
.cyt:".. więc temat podków powinien być zakończony... " Ależ nie ! to bardzo ciekawy temat a zakończyć się powinno kwestie podkuwania koni przez kowali (ale nie podkuwaczy)
cyt:"... wytłumacz popełniane przez kowali błędy."
Tych jest wiele ale ogranicze sie do kilku , zwykle tych groźnych dla konia a w dodatku zilustrowane na zdjęciach gdzieś tam powyżej
1. używanie podkowy z gryfami
powoduje rozległe uszkodzenia aparatu ruchu( często nieodwracalne) poprzez :
- zwiększone obciążenie stawów wynikające z likwidacji elementu poślizgu kopyta przy stawianiu na ziemi co jest podstawowym czynnikiem amortyzującym
- zmiana kąta kopytowego i dodatkowe stałe obciązenie ścięgna zginacza powierzchownego (przy gryfach tylnych )
- utrata stabilności kopyta i zwiększenie obciążeń ścięgien przy stosowaniu gryfów z przodu i tyłu (trzypunktowe podparcie )
- zastosowanie przedniego gryfu w sposób znaczny zwększa dźwignię podczas podnoszenia kopyta powodując nadmierne obciążenie ścięgna zginacza głębokiego
wszystkie powyższe warianty narażają na uszkodzenie mięsień miedzykostyny
2. podkowy zbyt ciasne i z wadliwie usytuowanymi otworami (za blisko brzegu) powodują zakłócenie mechaniki kopyta tworząc z czasem kopyto ciasne - dowodem na to są liczne podkowy koni gospodarskich znajdowane na drzwiach stodół chlewików itp
W przeważającej większości są one bardzo podłużne i to jest standard u kowali wiejskich co zdarza sie niezwykle rzadko u koni podkuwanych choćby przez kowali z rodowodem kawaleryjskim (lub oczywiście wspólcześnie wyszkolonych podkuwaczy)
3. podkowy zwykle są zbyt grube a co za tym idzie za ciężkie a to zwykle rekompensowane jest użyciem dodatkowych gwoździ aby sie trzymała
Podkowiaki są nagminnie wbijane za środkiem ciężkości kopyta przyczyniając sie do eskalacji wad opisanych powyżej
4. kapa przednia (nosek) wyciagany bez zapewnienia nadmiaru materiału powoduje że kowale radzą sobie wpuszczając je w kopyto co z czasem powoduje destrukcje przodka kości kopytowej (proces nieodwracalny)
Wszelkie podniesienie kopyta tzn odsuniecie od podłoża powoduje jego destrukcje przez wyłaczenie z mechaniki kopyta strzałki kopytowej
nacisk strzałki na podłoże w czasie ruchu konia ma kardynalne znaczenie dla rozwoju kopyta (czasami nazywa sie strzałkę dodatkowym sercem konia )
Odsunięcie podeszwy od podłoża powoduje również inne defekty - np wysuszenie podeszwy
Z tego powodu (albo z tych i inych powodów) do produkcji czy też wyrobu podkowy dobrze wykorzystywać stosunkowo cienkie płaskowniki raczej nieprzekraczających 8m
Dara Roku Pańskiego 2011-01-02, 22:41
hultaj napisał/a:
Złym a wręcz podłym jest to co piszesz Ty.
Chodzi ci o te kabanosy?
Wracając do tematu.
Interes konia reprezentuje jego właściciel.I jeśli kowal,podkuwacz,czy Zenek podkuje konia źle i weźmie za to pieniądze,właściciel pozwie partacza o odszkodowanie i puści go z torbami.Prosta sprawa.Poza tym "smród" który wlecze się za partaczami jest dostateczną "rekomendacją".
Nie ma gwarancji że podkuwaczowi z "papierami" ręka się nie omsknie.
Ot życie.
Moim zdaniem powinieneś zaprezentować fotki,tutoriale itp. jeśli tak miły ci los koni.Ale z drugiej strony uderzało by to w końcu "z odbitki" w twoje dochody.
Więc określ się:
-Czy chcesz dzielić się wiedzą o kuciu koni?
-Czy po prostu nie chcesz żeby inni je kuli?
Jeśli odczytujesz moje ględzenie jako atak,to sorki ale nie miałem takiego celu.
Po prostu mówię to co myślę.
(za co w szkole byłem posądzany o socjopatię)
Tak czy siak z pewnością wszyscy oczekują fotek i fachowych porad.
O wbiłeś się z postem przede mnie więc co nie istotne niech idzie w niepamieć
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-02, 22:55
Nie obawiam sie konkurencji . Chodzi mi nie tyle żeby nikt z Was nie podkuwał ile o to aby nikt nie eksperymentował .
A co do reszty Twojej ostatniej wypowiedzi ... raczej sie mylisz
Bardzo wielu włascicieli nie ma pojęciu o tym czy kowal akurat koniowi robi krzywdę czy nie - uwierz mi - nawet zawodnicy a wiec wydawałoby sie najbardziej swiadomi użytkownicy konia a co dopiero chłopi
Świadomość na poziomie ... masakra
A jeżeli chodzi o wpadki podkuwaczy nawet tych mistrzowskich ... zdarzają sie nawet najlepszym jak w każdym rękodziele tyle że mając odpowiednie ubezpieczenie to młotek ze stresu z reki ci nie wypada .
Tyle tylko że jak chcesz mieć takie ubezpieczenie od odpowiedzialnośći zawodowej to zwykle musisz ubezpieczycielowi udowodnić że coś umiesz (konia mu pokazowo kuć nie będziesz)
Dara Roku Pańskiego 2011-01-02, 23:04
Wydaje mi się że dyskusja idzie w złym kierunku,bo skoro przyjmiemy tezę że właściciele nie reprezentują właściwie praw (hahaha) konia,należy im odeprać prawo do reprezentowania tych praw i przekazać we "właściwe" ręce.
Nie wydaje mi się że odpuścił bym partaczowi który zepsuł by mi konia,auto albo żaglówkę.
Ale że żadnego z nich nie posiadam nie będę oceniał intelektualnego poziomu ich posiadaczy.
W każdym razie: Szacun za dobre chęci.
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-02, 23:31
I tak sie często dzieje - w wielu przypadkach własciciela informuję ze już czas coś tam zrobić ... i robię
A co do pozostałej części Twojej wypowiedzi ... dlatego tyle tutaj pyskuje zeby kolegów uchronić przed wpadką
Rączki ci zadrży a potem leczenie ze 3 miesiące i koszt jakies 2 tysiaczki o ile nie będzie własciciel chciał kosztów dodatkowych
PS
kiedyś ktoś taki wziął sie za rozczyszcanie konia - krew sie leje cała kałuża a ten na koniec :
"no dobrze ale skąd tam krew??"
(to nie fikcja literacka)
wszebąd Roku Słonecznego 2011-01-02, 23:44
Chyba zaapeluje o zamknięcie tematu bo już mnie nosi. Na początku napisałem
WYRAŹNIE
o co mi chodzi, ale widzę że nie dociera. Z tego co pisze Hultaj Widzę, że kolega ma pojęcie o koniach. Oczywiście można się czepiać i żądać pokazu. Ale nie o to w tym Temacie chodzi !!!! Mam straszną ochotę wykasować prawie wszystkie posty nie na TEMAT
Dara ma rację że Hultaj zaczął za ostro. Ale forma w jakiej to robi jst moim zdaniem zbyt obcesowa !!
Dara Większość właścicieli koni ma znikome pojęcie o swojej własności. Kultura obchodzenia się z koniem uciekła wraz z komuną. I niejednemu prawo do własnego konia powinno być odebrane
Tak jak paru z Nas tak i Hultaj jest tzw. "kagankiem oświaty". Podgrzewając spór i wymieniając ąsy dąsy nic nie osiągniemy. Pomagałem przy kuciu ale sam bym się nie brał za to . A robił kopyta kolega podkuwacz.
HOWGH
Ps. Daję słowo że powywalam te wszystkie posty.....i mnie też nie wywalą z tego moda i innego juniora bo nerwowo nie dam rady
Xgx Roku Pańskiego 2011-01-02, 23:48
W szkole miałem trochę teorii, i praktyki,mogę tylko napisać ze podkuwanie koni to nie bułka z masłem,ani rurki z kremem i hultaj, masz wiele racji,ale ja jestem w temacie "za mały" by pisać coś więcej...
Dara Roku Pańskiego 2011-01-03, 00:12
Wszystkiego można się nauczyć
A! zapomniałem dodać
Własność to rzecz świeta i czy jest nią koń czy młotek dopuszczając możliwość pozbawienia kogoś jego własności pośrednio rezygujemy ze świętego prawa do własnosci własnej.
(nie w temacie ale skoro i tak posty będą usuniete....)
nie będą jak widzisz Dara
Marcin Roku Pańskiego 2011-01-03, 02:16
Tak czy sia pewnie ten post zostanie usunięty ale powiem jak ja to widzę
(w co nie wątpię że ją posiadasz ale puki co jest mało wiarygodna u nas na forum)
Bey Roku Pańskiego 2011-01-03, 08:13
A ja będę przekorny i napiszę, że wątpię w umiejętności Hultaja i będę wątpić, dopóki nie zobaczę jakiegoś tutka (Amen)
Banan Roku Pańskiego 2011-01-03, 08:20
Coście tak na niego naskoczyli,skoro znalazł się między nami,to podzieli się swoją wiedzą tak jak my się dzielimy,choć wątpię by nawet najzdolniejszy nauczył się podkuwania koni przez internet
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-04, 16:42
wlazłem tu aby żonie pokazać znajomą kratę do kościoła a tu niespodzianka ...
Odpowiedź na pytania pierwotne :
długość gotowego płąskownika dla PRAWIDŁOWYCH kopyt mierzy sie stosunkiem 2,73-2,77 dla przodu oraz 2,7-2,73 dla tyłu w zależności od rozmiaru
Z powodu licznych deformacji kopyt te wyżej wym wspólczynniki zwykle bywaja mniejsze jako że więcej koni ma kopyta zawęzone niż rozciągnietę tak więc miarodajnym jest jedynie pomiar obwodu obrobionego kopyta dodając ok 3-5% wynikające z tego że rant podkowy musi wystawać poza puszkę kopytową.
Do tego wymiaru nalezy dodać zmierzoną odległość od kąta wsporowego do rzutu piętki na podłoże.
Tak ustalona długośc na 100% będzie pasowała.
Przy okazji sprostowanie do informacji (nie moich) o wymiarach płaskownika:
grubość płaskownika to typowo 8mm przy czym przy lekkiej pracy zmniejszenie do 6mm będzie z korzyscią dla konia i dla kowala ale zastosowanie 10mm w przypadku koni pracujących na ciężkim podłożu (zaprzęgi na sfaltach i betonach) bedzie uzasadnione
Typowa szerokość płaskownika dla większości rozmiarów to 22m.
Następną błedną informacją jest umiescowienia dzir na podkowiaki : ostatnia (czwarta dziura jest w najszerszym miejscu podkowy - przybijanie ( a wiec i wykonywanie otworów) za środkiem ciężkości kopyta jest szkodliwe więc tego nie robimy
Rozmiary podków fabrycznych :
W zasadzie istnieją 2 podstawowe systemy numeracji
Dla naszych rozważań przyjmijmy za podstawowy system DM w/g f-my Mustad w którym powszechnie dostępne są podkowy w rozmiarach od 0 (zero) do 6 przy czym rozróżnia sie tylne lewe i prawe
Ta sama firma oferuje podkowy konstrukcji LB od 0 do 5 z rozróżnieniem lewych i prawych zarówno dla przodu jak i tyłu
numeracja LB względem DM jest przesunięta o ok 2 rozmiary w górę czyli dm5 = LB3 (niedokładnie ) oczywiście nie wnikając w różnice konstrukcyjne
dostepne są podkowy o rozmiarach mniejszych oznaczane jako 00 lub 3x0 i większe powyżej 6 zwykle na zamówienie lecz nie spotkałem akurat tych modeli wymienionej firmy
Podkowy bardzo duże (np firmy werkman) o rozmiarach powyżej 6 zrobione są zwyklę z masywniejszego płąskownika i posiadają dodatkowe otwory na podkowiaki (max 8 )
Jęzeli kogoś obchodzi dobór podkowiaków do konkretnych podków to zamieszcze na żadanie
Co by tu jeszce z podstawowych rzeczy ...
Ostatnio zmieniony przez hultaj 2011-01-04, 17:03, w całości zmieniany 2 razy
Banan Roku Pańskiego 2011-01-04, 16:48
To znaczy te współczynniki razy długość kopyta?
Nibylung Roku Pańskiego 2011-01-04, 17:01
Teraz zrozumiałem zwrot "siedzi jak na tureckim kazaniu". A jeżeli chodzi o podkowy to trzeba wziąść płaskownik 20x10 wygiąć go w łuk, przecinakiem naciąć rowek ,wybijakiem zrobić kilka otworów, ozdobic według uznania i mamy podkowe dla turystów.Bo podkowa dla konia to wyzsza szkoła jazdy.
Rav08 Roku Pańskiego 2011-01-04, 17:29
Nawet czytając ze zrozumieniem to nie wiele z tego wiem.Wychodzi na to że podków się już nie robi u kowala i tyle.Zostali tylko podkuwacze i koniec pieśni
Hultaj Roku Pańskiego 2011-01-04, 20:32
cyt:To znaczy te współczynniki razy długość kopyta?
Nie - szerokość razy wspólczynik
Ano nie robi sie u kowala podków bo trudno bedzie sprostać wymaganiom
Z dniem 1.07.2010 (jeśli sie nie mylę) zawód podkuwacza został wpisany na listę zawodów rzemieślniczych oddzielając tym samym to zajęcie od kowala (podobnie jak jest to od dawna na świecie (blacksmith =kowal farrier = podkuwacz) i trwają przygotowania na regulacjami prawnymi które w konsekwencji mają prawnie wyegzekwować rozdzielenie tych 2 zajeć .
Jednocześnie trwają przygotowania aby utworzyć wydział podkuwnictwa na któreś uczelni (zdaje się warszawskiej )
Tak więc nieuchronnie nadchodzi definitywny schyłek podkuwania koni w kuźniach
PS
zamieszcam linki do katalogów najczęściej (masowo) sprzedawanych w polsce podków - znajdziecie tam również tabele z wymiarami itd
http://www.mustadhorsesho...og/3/mustad_dm/
http://www.werkman.nl/en/site/horseshoes
http://www.kerckhaert.com.../SN-Series.aspx
Ostatnio zmieniony przez hultaj 2011-01-04, 20:51, w całości zmieniany 1 raz
Proboszcz Roku Pańskiego 011-01-04, 20:41
Mój dziadek, podkuwacz w 10 PUŁ i jednocześnie kowal w swej rodzinnej miejscowości, zawsze się obruszał, jak ktoś mylił kowala z podkuwaczem.
Ciekaw jestem jaka i czy jest, różnica w podkowach dla koni zimno i ciepłokrwistych.
Nie wierzę natomiast, że przeciętny kowal nie da rady zrobić podków opisanych przez podkuwajacego. Nawet tych najbardziej finezyjnych.
szekspir Roku Pańskiego 2010-12-15, 17:43
Nie wiem czy będzie uznane że chodzi o zwierze już Tu nic nie będe publikował..Gwoli Twojej ciekawości to: Podchodzimy do kona,bierzemy go za grzywe na czole z przodu,poszarpiemy delikatnie,jak się szarpnie z głową w tył znaczy że ma swoją jakąś osobowośc,albo jak poszarpiemy i jest spokój to za te kosmyki delikatnie ciągniemy w dół jak się podda naszej woli ..żnaczy że wszystko będzie O.K-Ale jak to Ty napisałeś wcześniej czynników jest wiele i wszystko się może zdarzyć dlatego nie jest to wielce miarodajny sposób,ale pochodzi od mojego dziadka ,a jego ojciec był koniuszym u Księżnej KRASICKIEJ i z koniami mieli do czyniena całe swoje życie-pozdrawiam serdecznie
Plopp@o2.pl Roku Pańskiego Wczoraj 11:30
To ja odświeżę temat i opowiem o moim pierwszym podkuwaniu, to znaczy tylko czyściliśmy, ale to nic
To było tak... O 5 rano byłem pod kuźnią i czekałem z mistrzem na pana bizneSSman'a co ma ranczo i tam konie w tym jednego 2 letniego ogierka co mu kopyto piłował przed nami jakiś partacz. Na miejscu okazało się, że konik(większego w życiu nie widziałem) ma zawinięte kopytko. Czyli miszczu konia za nogę ale ten się rwie... więc do nogi lina i kazał trzymać (linę)
Spokojnie, przecież żyje więc Bóg istnieje
Mój mistrz pociągną za linę przywiązaną do nogi i koń się rozkareczył a ja sobie odszedłem z łopotaniem serca.
Później nie pozwolili mi trzymać tylko konia do drzewa przywiązali i jakoś udało się opróżnić ropnia i wyciągnąć między innymi kamyka i zalać kopytko jakąś substancją.
To chyba tyle co mam zabawnego do powiedzenia.
wszebąd Roku Słonecznego Wczoraj 16:55
zamiast dutki przydałby sie profesjonalny poskrom...ciekawe co za następnym razem.....zrobi miszczu
HOWGH
Blade Roku Pańskiego Wczoraj 17:41
stefanik, Hultaja nie potrzeba
A teraz napisze co myślę ...
Takiemu sadyście to tylko palce połamać
Ciekawa była by reakcja tego mistrza jak by go kleszczami za nos złapać
Plopp@02.pl Roku Pańskiego Wczoraj 19:05
Z tego co się orientuje to jest to dość popularna metoda trzymanie konia za wargę
Edit:
A co się tyczy łamania palców to raczej bym na twoim miejscu nie próbował. Uwierz, szkoda zębów i to głupio by było dostać wkrochmal od dziadzia:)
Blade Roku Panskiego Wczoraj 19:11
Plopp@o2.pl, trzeba by każdego z tych stosujących tą metodę tak potrzymać
Tak tak dziadki bywają groźne ale piszę tu o takim nie groźnym
Plopp@o2.pl Roku Pańskiego Wczoraj 19:47
Szczerze? Jestem osobiście raczej za twoją metodą "ludzkiego" traktowania/tresowania zwierząt (ludzi też), ale też nie widzę sensu potępiania, złorzeczenia i edukowania starych kowali no bo nauczyli ich tego ich nauczyciele a ich nauczycieli, ich nauczyciele i tak chyba jest od dawna. Ale też nie mogę zrozumieć jak niektórzy chłopi i nie tylko oni, trzymają psy na łańcuchu i tylko na nim, a na dodatek ten łańcuch ma mniej niż 2 metry. No bo taki pies to i nie pilnuje i nawet nie szczeka przekonująco (raczej jęczy).
Blade Roku Pańskiego Wczoraj 20:52
Moja metoda była prosta [oczywiście zanim sam się nauczyłem] klient płaci klient wymaga
Xgx Roku Panskiego Wczoraj 21:17
Kiedyś na praktykach też miałem taki przypadek,nie było to śmieszne
czterech chłopa nie radziło sobie z jednym koniem,a nie byli to ludzie z łapanki...
Wina właściciela konia,nie nauczył i kowal/podkuwacz musi sobie radzić,niestety wtedy liny,dudka i inne idą w ruch... A tak na prawdę to chwila pracy z koniem i stoi jak trzeba
Ponoć metodą też jest aby takiego konia ugryźć w szyje i trzymać w zębach,ale to tylko legenda...