Moja kuźnia kompletuje się już jakiś czas i wszystkie wolne chwile temu tematowi poświęcam. Chcę zanim na dobre zacznę prace skompletować wszystko co mi potrzebne i niebawem pochwale się swoimi 35 metrami szczęścia. Lecz żeby zobaczyć co mi potrzeba musiałem coś stworzyć a że chcę głównie skupić się na nożach i tym podobnych więc pierwszy wyrób to musiał być nóż. Koniecznie chciałem go wykuć a nie wyciąć więc jak widać na zdjęciach odciąłem kawałek resora o grubości 10mm i przekułem go w płaskownik o grubości 4.5-5mm. Długość całego nożyka to 30cm z czego 18 to głownia. Finalnie po oszlifowaniu wyszło 3.5 mm grubości. Rękojeść to jakieś białe twożywo sztuczne ala G10.
Niestety przekonałem się że nie wszystko jest łatwe. Stal resorowa kuje się cieżko ( choć to subiektywne wrażenie bo jedyne co kułem na próbę to pręt zbrojeniowy). Mimo że wyszła mi idealna grubość głowni na calej długości to spierniczyłem szlifowanie( pierwszy raz korzystałem ze swojej taśmówki) i przytarłem za bardzo na samym środku........... Druga sprawa to położenie szlifów, tu czeka mnie dużo pracy i nabierania doświadczenia jak i skompletowanie sprzętu wspomagającego. Na koniec nauka hartowania

Tu hartowałem dwa razy bo po pierwszym pilnik się wgryzał w stal, niestety po drugim mimo że pilnik się ślizga jak po lodzie to głownia się skrzywiła. Udało się to wypaczenie naprostować ale nie jest idealnie i lekko ucieka. Hartowałem na oko w palenisku a chłodziłem w ciepłym oleju. Jaka twardość to nie wiem bo nie mam jak zmierzyć. Ogólnie krytycznie do tego wyrobu podchodzę ale za to żona mega zadowolona bo to dla niej. Mówi że tnie jak brzytwa.
Chętnie przyjme waszą krytykę co jest źle i co można poprawić bo tylko tak można się uczyć.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.