Czym pomalować?
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Chodzi o to, by zrobić ogniwo, w którym korodował będzie cynk, nie stal. popularny sposób zabezpieczenia mostów, słupów, itp.
Wszelkie gotowe lakiery to chyba mozna kłaść tylko na podkład, trzeba by poczytać. Paraloid daje sie bezposrednio na metal. Owszem, nie może być zatłuszczeń, z resztą jak przy wszystkich powłokach.
Co do czyszczeniap daj lepsze fotki, albo napisz z czego chcesz oczyścić powierzchnię. Zendry spawalniczej tam chyba nie ma, czym spawałeś? może wystarczy oblecieć grubszą szczotą stalową i odtłuscić. Osobiście to bym kombinował w tym kierunku, by porobić na blasze różnego kształtu wstegi i fioletowo-błękitne odbarwienia palnikiem. Na to bezpośrednio 2 warstwy 10% paraloidu w toluenie i bedzie git.
ps. konserwowałem staliwne armaty paraloidemm b72. Od roku stoją ciągle pod chmórką i nic im nie jest.
Wszelkie gotowe lakiery to chyba mozna kłaść tylko na podkład, trzeba by poczytać. Paraloid daje sie bezposrednio na metal. Owszem, nie może być zatłuszczeń, z resztą jak przy wszystkich powłokach.
Co do czyszczeniap daj lepsze fotki, albo napisz z czego chcesz oczyścić powierzchnię. Zendry spawalniczej tam chyba nie ma, czym spawałeś? może wystarczy oblecieć grubszą szczotą stalową i odtłuscić. Osobiście to bym kombinował w tym kierunku, by porobić na blasze różnego kształtu wstegi i fioletowo-błękitne odbarwienia palnikiem. Na to bezpośrednio 2 warstwy 10% paraloidu w toluenie i bedzie git.
ps. konserwowałem staliwne armaty paraloidemm b72. Od roku stoją ciągle pod chmórką i nic im nie jest.
Ja Ci powiem,że się sprawdzaJałokim pisze:Też o tym myślałem i też nie mam nikogo kto by powiedział jak to się sprawdza. Ale dzięki za przypomnienie. Zostało mi chyba jeszcze trochę żywicy. Zababram kawałek stali i wyrzucę gdzieś na zimę.
Dara pisze:normalnie bierzesz kawał cynku podłączasz kablem do łapy gadzisława i zakopujesz w ziemi,możesz kupić na necie jest tego mnóstwo,albo na złomie cynk nabyć.
Czego to te ludzie nie wymyśląRemington pisze:Chodzi o to, by zrobić ogniwo, w którym korodował będzie cynk, nie stal. popularny sposób zabezpieczenia mostów, słupów, itp.
Spawałem migomatem, wiec wszystko co powstało po spawaniu najchętniej bym zatrzymał. Z czego chcę oczyścić? Hmmm... No właśnie... Tego pytania potrzebowałem, bo chyba z własnej woli bym się nie przyznał do głupoty którą zrobiłemRemington pisze:Co do czyszczeniap daj lepsze fotki, albo napisz z czego chcesz oczyścić powierzchnię. Zendry spawalniczej tam chyba nie ma, czym spawałeś?
Otóż gdy zrobiłem obie nogi i jedną przednią łapę, to pomyślałem, że zabezpieczę to przed korozją od środka, nim zamknę korpus i odetnę sobie dostęp. Jako, że robiąc te elementy nauczyłem się spawać tak doskonale, że łatwo przyszło mi uznać się za wirtuoza. Oczywiście taki wirtuoz jak ja spawa tak wspaniale, że nie pozostawia najmniejszej dziurki. Wychodząc z takiego założenia zabezpieczyłem nogę i łapę przed korozją wlewając doń zużyty olej silnikowy...
Oto efekty:
http://storagestart.divshare.com/launch ... 4&i=normal (łapa po prawej)
Muszę pozbyć się tego oleju. Nie wiem ile go wlałem i boje się, że nawet po oczyszczeniu znów wylezie. Podpowiadano mi żebym przemył Smoczysława kwasem fosforowym, ale jeśli potem go z tego nie oczyszczę, to pewnie mi go od środka zeżre. Myślałem nawet coby wyciągnąć go z hali, postawić na uspawanym specjalnie dla niego grillu i osmalić w ognisku o stosownych rozmiarach
Przypominam że gówno wiem, wiec może po prostu robię bzdurny problem, z rzeczy banalnie prostej. Może wystarczy szczota i rozpuszczalnik. A co do wykończenia to się jeszcze zastanowię.
Jesli łapa ma przelot aż do paluchów, to nawierć w nich od spodu otwory i z góry wlewaj/wstrzykuj benzynę ekstrakcyjną. Wszystko się rozpuści i spłynie.
Kwas fosforowy jest ok, zostawia warstwę fosforanów, ale trzeba go spłukać po działaniu. Jak zanieszyścisz nim blache z zewnątrz, to wlezą ci białe fosforanowe naloty we wszelkie pory, bardzo trudne do usunięcia.
Kwas fosforowy jest ok, zostawia warstwę fosforanów, ale trzeba go spłukać po działaniu. Jak zanieszyścisz nim blache z zewnątrz, to wlezą ci białe fosforanowe naloty we wszelkie pory, bardzo trudne do usunięcia.
Co do malowania popatrz na emalię Rapid - bezbarwna, chyba z Maleximu, albo lakier bezbarwny do stali V33. Jest w wersji bezbarwnej do kładzenia bezpośrednio na stal.
Czyszczenie - mało agresywnie i bez niszczenia powierzchni można sodować (tak jak piaskowanie na sucho tylko ścierniwo to granulowana soda oczyszczona) albo czyszczenie suchym lodem, tylko do tego potrzebna specjalna maszyna (chociaż są magicy co przyjeżdżają na miejsce).
Czyszczenie - mało agresywnie i bez niszczenia powierzchni można sodować (tak jak piaskowanie na sucho tylko ścierniwo to granulowana soda oczyszczona) albo czyszczenie suchym lodem, tylko do tego potrzebna specjalna maszyna (chociaż są magicy co przyjeżdżają na miejsce).
-
samwieszkto
- Posty: 274
- Rejestracja: 05 lut 2012, 23:57
- Lokalizacja: Bytom
POD ŻADNYM POZOREM NIE WLEWAJ DO ŚRODKA ROZPUSZCZALNIKA PRZEZ MAŁĄ DZIURKĘ !
Rozpuszczalnik w środku NIGDY (!) nie wywietrzeje i wybuchnie przy pierwszej próbie spawania lub szlifowania.
Ja to widzę tak :
Po skończeniu pupilka odciął bym mu co bardziej sterczące części i wykonał całość jako rozkładalną - bez wątpienia będzie to atut w rozmowach z potencjalnym kupcem. Miejsca połączeń wykonałbym w taki sposób żeby powstały otwory rewizyjne , na tyle duże żeby aby możnabyło wykonać przez nie bieżące konserwacje. Jednocześnie musisz wykonać otwory odwadniające we wszystkich " najniższych " punktach zamkniętych przestrzeni aby woda która dostanie się do środka ( lub skropli wewnątrz ) miała którędy wypłynąć. W miejscach kontaktu z ziemią wykonaj podkładki z INOXu i to w taki sposób żeby pomiędzy nimi i czarną stalą też nie zatrzymywała się woda.
Wnętrze dokładnie oczyść( najdokładniej jak możesz ) i zagruntuj dobrym podkładem antykorozyjnym - najlepiej chemoutwardzalnym i wysokocynkowym.
Z zewnątrz jest trudniejsza sprawa.
Lepiej od razu przyjmij założenie że nie da się zabezpieczyć gołej i czystej stali lakierem bezbarwnym.
Ani Cynkal ani Rapid i cały Malexim , ani nawet 3v3 niczego tutaj nie zmienią . To są farby dobre do wnętrz a poza tym paskudnie błyszczą. Pewną pociechą mogłyby być akrylowe lakiery przemysłowe marki Nissen ; tyle że są bardzo , bardzo drogie. Jednak nawet one nie zabezpieczą tego na długo - powiedzmy , dwa lata.
Pozostają trzy rozwiązania " domowe " i jedno przemysłowe.
To przemysłowe to pokrycie galwaniczne. Nie wiem gdzie mieszkasz , ale tu gdzie ja mieszkam zawiózłbym to do huty Łabędy - tam gdzie robią czołgi.
Rozwiązania domowe to:
A. Malowanie.
B. Platerowanie
C. Brunirowanie na zimno ( brązowienie )
Niestety w żadnym wypadku nie zostaje ci widok gołej stali.
Rozpuszczalnik w środku NIGDY (!) nie wywietrzeje i wybuchnie przy pierwszej próbie spawania lub szlifowania.
Ja to widzę tak :
Po skończeniu pupilka odciął bym mu co bardziej sterczące części i wykonał całość jako rozkładalną - bez wątpienia będzie to atut w rozmowach z potencjalnym kupcem. Miejsca połączeń wykonałbym w taki sposób żeby powstały otwory rewizyjne , na tyle duże żeby aby możnabyło wykonać przez nie bieżące konserwacje. Jednocześnie musisz wykonać otwory odwadniające we wszystkich " najniższych " punktach zamkniętych przestrzeni aby woda która dostanie się do środka ( lub skropli wewnątrz ) miała którędy wypłynąć. W miejscach kontaktu z ziemią wykonaj podkładki z INOXu i to w taki sposób żeby pomiędzy nimi i czarną stalą też nie zatrzymywała się woda.
Wnętrze dokładnie oczyść( najdokładniej jak możesz ) i zagruntuj dobrym podkładem antykorozyjnym - najlepiej chemoutwardzalnym i wysokocynkowym.
Z zewnątrz jest trudniejsza sprawa.
Lepiej od razu przyjmij założenie że nie da się zabezpieczyć gołej i czystej stali lakierem bezbarwnym.
Ani Cynkal ani Rapid i cały Malexim , ani nawet 3v3 niczego tutaj nie zmienią . To są farby dobre do wnętrz a poza tym paskudnie błyszczą. Pewną pociechą mogłyby być akrylowe lakiery przemysłowe marki Nissen ; tyle że są bardzo , bardzo drogie. Jednak nawet one nie zabezpieczą tego na długo - powiedzmy , dwa lata.
Pozostają trzy rozwiązania " domowe " i jedno przemysłowe.
To przemysłowe to pokrycie galwaniczne. Nie wiem gdzie mieszkasz , ale tu gdzie ja mieszkam zawiózłbym to do huty Łabędy - tam gdzie robią czołgi.
Rozwiązania domowe to:
A. Malowanie.
B. Platerowanie
C. Brunirowanie na zimno ( brązowienie )
Niestety w żadnym wypadku nie zostaje ci widok gołej stali.
A co myślisz o żywicy? Co do tego czy będzie się trzymać i chronić raczej wątpliwości nie mam. Nie wiem tylko czy będzie współpracować ze stalą pracującą pod wpływem zmiany temperatury. Jak jest zbyt sztywna, to może z czasem pękać. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Rozwiązania kryjące stal nie wchodzą w grę. Już wolałbym zostawić to bez żadnego zabezpieczenia niż pomalować. Jestem pewny, że i tak przeżyje praprawnuki moich jeszcze nienarodzonych dzieci.
Rozwiązania kryjące stal nie wchodzą w grę. Już wolałbym zostawić to bez żadnego zabezpieczenia niż pomalować. Jestem pewny, że i tak przeżyje praprawnuki moich jeszcze nienarodzonych dzieci.