Strona 1 z 1

gięcie płaskownika na "sztorc"

: 15 kwie 2010, 10:01
autor: Nikiel
Chodzi mi o to jak z szerokiego robi esy, ce i inne cuda i spirale?

macie jakieś sprawdzone metody na ułatwienie sobie pracy? Od razu zaznaczam, że nie chodzi mi o żadne walcowanie łuków do masówki tylko o pojedyncze elementy do niepowtarzalnych projektów:P

jak zgiąć, żeby nie robim syfskich wgnieceń na bokach plaskownika i żeby się gięło w tej pląszczyźnie co trzeba , a nie spaczało na boki?


pozdro

: 15 kwie 2010, 10:16
autor: BANAN
Jeśli chodzi ci o coś takiego,to sheftowałem cztery płaskowniki do kupy Początek młotkiem na kowadle,a dalej na szablonie ,zachowywały się wtedy jak kwadrat no i wszystkie jednakowe wszystko to z racji przekroju na gorąco.

: 15 kwie 2010, 12:53
autor: Robert W.
wadą sposobu Banana jest to że płaskowniki w"kupie" nie nagrzewają się równomiernie i wychodzą problemy przy gięciu :mrgreen: Ja wyginam pojedynczo na matrycy i jest o wiele szybciej,niema żadnych problemów trzeba tylko pilnować równomiernego nagrzania,teraz pracuje nad takimi zawijaskami w sumie 500 sztuk :-P jeszcze troszkę do zrobienia zostało :lol:

Obrazek

: 15 kwie 2010, 12:59
autor: BANAN
Można tak jak Robert i szybciej bo płaskownik szybciej się nagrzewa ale niestety i szybciej stygnie,jak ci się trochę skręci to i tak trzeba to skorygować.Przy 500 sztukach też grzałbym je pojedynczo ale w tym przypadku, który pokazywałem to tylko cztery sztuki i zależało mi na w miarę dokładnej powtarzalności.

: 15 kwie 2010, 13:52
autor: jolo
można też wypalać plazmą ,ale trza mieć dobry rysunek aby jeden ślimak wchodził w drugi , wtedy nie ma odpadów , można lejzerem :arrow:, Robertowi sie dobrze gnie bo ma przycienione płaskownik ,swoją drogą śliczne zawijki

: 15 kwie 2010, 22:08
autor: ornatus
no i to gruby płaskownik... Z gruboscią np 6mm nie byłoby już tak łatwo co?

: 16 kwie 2010, 07:10
autor: Robert W.
gruby czy chudy ,szeroki czy wąski nie stwarza żadnego problemu. Giąłem płaskownik 40x6 poręczówkę na ciasnych zakrętach i było bezproblemowo.

: 16 kwie 2010, 08:10
autor: danny
a ja jestem len jakbym mial giac 500 sztuk takich zawijasow to wolal bym dorobic koncowke mo maszyny i giac na zimno tanio szybko i powtazalnie :)

: 16 kwie 2010, 12:48
autor: Robert W.
dany co to ma do znaczenia że będziesz giął maszynowo :?: tak trzeba odkuć końcówkę wycieniować płaskownik,a wygięcie tego na najmniej pracochłonna robota,masz mało doświadczenia bo tak odkuty płaskownik nie będzie się na zimno równomiernie wyginał 8-)

wypróbuj swój sposób i opisz wrażenia :mrgreen: :lol:

: 16 kwie 2010, 15:30
autor: Grzesiek
Robert, bardzo ładne esy, te gałki fajne.
Ja takie rzeczy robię tą sama metodą, na gorąco w matrycy. Trzeba mieć tylko odpowiednią skrętajzę i dobrą matrycę. Wkłada się do ognia od razu 4 - 5 sztuk, szyberek przymyka żeby za dużo koksu się nie paliło i robi się w kółko. Jedno się wyjmuje z ognia a drugie wkłada. I cały czas grzeją się powolutku 4 sztuki a jedna jest gięta.
Praca lekka, szybko idzie, powtarzalność 100%, zużycie koksu minimalne.

: 16 kwie 2010, 17:06
autor: ornatus
Robert i matryca wyglada jak zwykła do esów z preta? Kiedy ja wyginałem eski z plaskownika 6mm lubił się wyboczyć i musiałem prostować...

: 16 kwie 2010, 19:29
autor: danny
fakt nie mam doswiadczenia w zwijaniu plaskownikow zawsze robilem to z preta i nigdy nie grobszego niz 25 mm

: 16 kwie 2010, 20:31
autor: Robert W.
matryca standardowa uniwersalna,przy takim gięciu bardziej liczy się doświadczenie,każdy przekrój zachowuje się inaczej,jeden trzeba podgrzać więcej drugi mniej przy większych przekrojach i ciasnych zakrętach przydaje się dodatkowo palnik 8-)

na początku wychodzi kiszka i można się zniechęcić sam kiedyś to przechodziłem :-P

: 16 kwie 2010, 21:37
autor: jolo
tak robiłem pochwyty, płaskownik do matrycy i podgrzewam palnikiem , podgrzewamy od zewnątrz aby ta częśc nam sie rozciągała , wewnętrzna strona powinna być chłodniejsza aby sie nie podrywała z matrycy , jak sie podrywa to na kowadło prostujemy i , jedziemy dalej, ciągniemy równo materiał podgrzewany sam się poddaje, grzejemy zawsze nieco wcześniej niż powinno być gięcie