kowalstwo z czego rozpocząć

Zapomniane techniki i narzędzia, tradycyjne wyroby

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
vadym
Posty: 17
Rejestracja: 23 mar 2010, 19:51
Lokalizacja: ukraina

kowalstwo z czego rozpocząć

Post autor: vadym » 08 wrz 2010, 10:18

KOWALSKIE SPAWANIE. Dla poczatkujących
Dla wielu kowali w nasz czas kowalskie spawanie wydaje się dosyć skomplikowanym, tajemniczym procesem, że żąda wiedzy jakichś sekretów. Potwierdzenia tego można widzieć w rozmaitych podręcznikach i książkach z kuźnictwa. Próby kowali opanować spawanie za opisami w tych książkach doprowadziły bardzo często do nieudanych wyników. To jeszcze więcej wzmacnia w świadomości ludzi t tą myśl, że kowalskie spawanie -- sprawa jest dosyć nieprosta. To teraz.
Ale jeszcze jakichś sto lat po temu spawać umiał każdy kowal gdzieś na kuli ziemskiej, gdzie tylko były kowalі. Spawanie nie wydawało się nie dla kogo czymś skomplikowanym, a było zwyczajną codzienną operacją. Im korzystały stale. Dlaczego że teraz jego uważają za skomplikowaną sprawę?
Foto 39Główna przyczyna tego polega na owym, że kowalskie spawanie straciło w nasz czas swoje praktyczne znaczenie. Jego opanowały się robić, bo po to, żeby połączyć metalowe detale, już dawno istnieje elektryczne spawanie -- metoda jest znacznie mniej czasochłonna i znacznie produkcyjna. Zwyczajnie, pod warunkiem obecności spawalniczego aparatu, elektrod i, najważniejszy, elektryczności.
Kowalskie spawanie, na podstawie moich obserwacji, wykorzystuje się w nasz czas, w istocie, tylko przy wyrobie tak zwanej „damaszką stali” - stworzeniu dekoracyjnej powierzchni z warstw stali z różną zawartością węgla, które rozmieszczają się w pewnym trybie. Druga przyczyna -- to te, że znacznie zmieniły się narzędzia pracykowala. Jeszcze sto lat po temu głównym typem horna była dymarka z bocznym pidduvom, i kowali korzystały dla grzania półproduktów drzewnym węglem. Współczesna dymarka z dolnym pidduwom, co pracuje na kamiennym węglu, znacznie mniej podchodzi dla kowalskiego spawania. Dlaczego, stanie się zrozumiale dalej. Jednak nawet we współczesnym hornu, że pracuje na kamiennym węglu, całkiem rzeczywiście odbyć kowalskie spawanie, jeśli przestrzegać takich zasad:
1. Prawidłowe przygotowanie półproduktu dla spawania.
2. Prawidłowe grzanie.
3. Prawidłowe wykorzystanie fluksiji.
4. Prawidłowe wykorzystanie młotka dla łączenia półproduktów.
5. Przekuwanie po spawaniu.
Przygotowanie półproduktu dla spawania
Po to, żeby poprawnie odbyć spawanie, półprodukt trzeba przygotować. Podczas spawania odbywają się znaczne utraty materiału wskutek czadu (do 10% za jedno grzanie). Oprócz tego, miejsce spawania należy starannie prokuć. Po to, żeby zachować potrzebne rozmiary, półprodukt trzeba przesadzić, byle nabrać masy. Różne rodzaje spawania żądają różnych rodzajów przygotowania (äčâ. ćwiczenia). Jak ogólną regułę warto wyróżnić, że spawać grube półprodukty lżej, aniżeli cienkie.
Grzanie
Zwykle uważa się, że główną umową dla spełnienia kowalskiego spawania jest wysoka, tak zwana „spawalnicza”, temperatura. To niezupełnie tak. Nagrzewanie półproduktu dla spawania -- to nie tylko fizyczny, a i chemiczny proces. To oznacza, że w hornu powinien być stworzona wznawiana atmosfera, czyli tlenków węgla powinien być nadmiar. Jeśli że trochę za dużo tlenowi, to zacznie się utleniający proces i żadnego spawania nie odbędzie się, ile by zmyślnych fluksiji nie sypaliście na metal i ile by potem nie stukały młotkiem po metalu z całej siły. Spawanie odbywa się, kiedy metal osiąga nie spawalniczej temperatury, a spawalniczego stanu. Określać gotowość metalu do spawania trzeba nie w kolorze (czy obecnością iskry), a za wyglądem powierzchni metalu. Jeśli jest wytrzymana prawidłowa atmosfera w hornu, to powierzchnia powinna być wilgotną i podobną do owego, jak wygląda powierzchnia masła w upale dzień. To i jest najważniejszą oznaką, bez względu na owe, który kolor ma metal (do tego że, u różnych marek сталей spawalnicza temperatura różna). W przeciwieństwie do temu powierzchnia metalu, nagrzanego w utleniającym środowisku, będzie suchą i ma niebieskawy odcień. Fluksija w tym wypadku nie pomoże. Metal aczkolwiek nie spłonie, ale wszystko jedno nie ugotuje się.
Wznawiana atmosfera osiąga się prawidłowym kształtowaniem kupy węgla, który płonie, a także prawidłowym rozmieszczeniem w niej półproduktu, który nagrzewają. Choć jak dziwnie, tym przyzwyczajeniem posiada niewiele współczesnych kowali, nawet wśród tych, które mają stosunkowo duże doświadczenie pracy w kuźni. Z reguły, problem polega na tym, że praca prowadzi się na bardzo płytkim hornu, gdzie półprodukt od dyszy (czyli źródła tlenu) oddziela zbyt mała odległość. Wytwarzać u siebie zwyczaj formować prawidłową kupę węgla i stale ją podtrzymywać pożyteczny nie tylko po to, żeby zapanować kowalskim spawaniem. To powinno być zwyczajem i przy zwyczajnym nagrzewaniu dla rozmaitych kowalskich operacji. Dzięki temu stwarza się mniej zgorzeliny, można zapobiec przylepianiu się na metal leszu, i w ogóle, sformowana kupa węgla wygląda znacznie estetyczny, ona jest podobna do niedużego wulkanu. (Foto 9) Więc ja wam i polecam trzymać u siebie w głowie obrazy takiego wulkanu, kiedy pracujecie obok horna.
Dymarki (horn)
Na żal, wiele współczesnych dymarek nie przydatne dla tej sprawy w ogóle. Należy widzieć wszędzie płyty 40ő40 cm z otworami na całą płaszczyznę, że znajdują się na jednym poziomie z powierzchnią horna. Takie dymarki godzą się najwyżej po to, żeby zarazem nagrzać na znaczną długość kilka półproduktów, a potem, na przykład, pogiąć ich w voljuty. Spawać na nich w ogóle nie warto i probować. Tylko humor można sobie popsuć i kompleksów nabyć. Główny problem w tym, że między powietrzem, które wdmuchuje się, i półproduktem zbyt mała warstwa węgla. To doprowadziło, po pierwsze, do zbyt wysokiego poziomu utlenienia metalu, a, po drugie, do jego oziębienia. Czyli odbywa się niby powrotny proces: ze jednej strony grzeje się, a z drugiego -- chłodzi się.
Dymarka dla spawania (ta i w ogóle dla normalnego kucia), może nawet z dolnym pódduvom, musi, po pierwsze, zabezpieczać miejscowe grzanie, a, po drugie, mieć pogłębianie pod dyszę, tak zwane horna gniazdo. Wtedy między miejscem nadejścia powietrza i półproduktem będzie dostateczna warstwa węgla, która będzie stwarzała wznawianą atmosferę i broni metal od fatalnego wpływu tlenu. Taka dymarka daje możliwość nagrzać metal do wysokiej temperatury w potrzebnym miejscu, nie mówiąc już o tym, że w nim znacznie oszczędniej wykorzystuje się węgiel.
Dymarka z bocznym póddowem, na mój pogląd, -- najlepszy wariant jak dla kowalskiego spawania, tak i dla kucia. (Foto 2 i 3) W nim półprodukt rozmieszcza się nad strumieniem powietrza, a dlatego warstwa węgla może być mniejszą.
Węgiel dla spawania
Lepszym węglem dla kowalskiego spawania, niewątpliwie, jest drzewne. Ono nie zawiera szkodliwych domieszek, że komplikują spawanie, i płonie przy znacznie mniejszej ilości tlenu, w odróżnieniu od kamiennego węgla. To ważnie dla stworzenia wznawianej atmosfery. Praca z drzewnym węglem na ziemnym hornu - prosto zadowolenie. Oni, zdaje się, stworzone jedno dla jednego. Należy zaznaczyć, że drzewny węgiel dla spawania powinien być rozdrobniony do frakcji nie więcej orzecha włoskiego.
Wprawdzie, drzewny węgiel na dzisiaj zostaje dla większości kowali luksusem, a dlatego następnym w spisie lepszego węgla dla spawania stoi koks. On też wolny od domieszek, ale, zwyczajnie, dla palenia się jemu jest potrzebny znacznie większy podwiewał.
Na żal, i koksowi nie zawsze można dostać, a tym kowali zmuszone poprzestawać antracytem i kurnym węglem,. na których też absolutnie rzeczywiście spawać, tylko dla tego trzeba opanować metodykę koksowania węgla prosto w hornu. Fokus w tym, żeby najpierw wypalić z węgla wszystkie domieszki, a już potem z jego formować kupę-wulkan i wkładać tam półprodukt. Ta metodyka większą miarą podchodzi dla kurnego węgla, ale godzi się i dla antracytu.
Półprodukt w hornu
Półprodukt zakłada się w górną część poprawnie sformowanej kupy (Foto 4). Nagrzewanie trzeba spełniać powoli (silny podwiewał nie włączać), żeby metal nagrzewał się równomiernie i w całości. Może tylko z zewnątrz zdawać się, że on jest gorący. Jeśli szybko grzać, to w środku on będzie chłodny. To niebezpiecznie dla masywnych dzwonek stali. Wtedy różny stopień grzania w różnych częściach przecięciu stwarza niebezpieczeństwo powstania pęknięć. Stopniowo do miary przepalania węgiel kupę z boków trzeba podsunąć do centrum pogrzebaczem i, przy konieczności, dodawać świeżego (znowuż z boków). Dopóki półprodukt jest nie nagrzany do jasnożółtegokoloru, ona powinna przebywać pod niegrubą warstwą węgla. Kiedy spawalniczego stanu prawie osiągnięto, końcową fazę grzania i posypało fluksiją można spełniać w węglu (albo nawet nad nim) z otwartą górną częścią półproduktu. Zbyt wcześnie fluksiję sypać nie warto, bo on podejmie się oskardem i przeszkadza grzaniu. Wiele osób doradzają dodawać fluksiję przy czerwieni, ale tak nie robię, i sypię fluksiję w samym końcu. Przy czerwieni dodaję fluksiję tylko wówczas, kiedy spawam wysoko węglowę stal. Fluksija, właściwie, odgrywa drugoplanową rolę, i absolutnie rzeczywiście ugotować metal i bez jego. Przynajmniej takie praktykowałem z niskimi węglowymi stalami. Wilgotna powierzchnia metalu, przygotowanego do spawania, tworzy się nie przez dodanie fluksiji -- to topią się zgorzelina i domieszki, że osiadły z węgla na powierzchni metalu. Ja radżę przed tym, jak kosztować zrobić kowalskie spawanie, najpierw spróbować prosto pogrzać półprodukty i obserwować za tym, że odbywa się przy grzaniu w różnych reżimach: окисному, wznawianemu, z fluksiją, bez jego i takie inne. Wtedy, przy nieobecności pośpiechu, wywołanego koniecznością szybko połączyć półprodukty, dużo że staje się zrozumiałym.
Fluksija
Fluksiję można dodawać prosto do dymarki, a można dla tego wyjmować metal na zewnątrz. Oddaję przewagę pierwszemu wariantu, żeby nie gubić osiągniętej temperatury. Fluksiję można sypać albo łyżką z długą rączką, albo miotać wiązkami (Foto 38 i 23). Musi powiedzieć, że ostatnie żąda przyzwyczajeń.
Mi stale należy słyszeć urozmaicone przepisy spawalniczych fluksiji. Wiele z ich przestraszają mnie tym, że do ich składu wchodzą trujące składniki. By nie stanąłem tak ryzykować przez jakieś żelazo, które należy ugotować.
U naszych pradziadów nic takiego nie było. Oni korzystali zwyczajnym piaskiem i wszystko było dobrze. Ale będziemy sprawiedliwymi, wtenczas i żelazo było całkiem inne. Ono robiło się z stali, w swoim składzie zawierało lesz i dlatego gotowało się nie raz. Z współczesnymi stalami tak wychodzi nie zawsze. Jednak, zauważę jeszcze raz, nie warto zachwycać się skomplikowanymi przepisami fluksiji. Bardzo rozpowszechnioną fluksiją jest boraks. Warto zaznaczyć, że boraks zawiera krystalizacją wodę. Tę wodę warto wydalić (chociaż, z reguły, tego nikt nie robi). Dla tego boraks roztopić, a potem rozcierają otrzymaną szklistą masę do proszku. Taka odwadnia boraks będzie spawać znacznie lepiej, na podstawie moich obserwacji. Dla spawania nisko więglowej staliboraks mieszają z piaskiem w proporcji 1:4. Jeśli spawać wysoko węglową stal, to boraks można pomieszać z bornym kwasem i piaskiem (w proporcji 2:1:1). (Foto 37)
Upomnienie
Ważnie dotrwać metal w spawalniczym stanie pewny czas. Jak mówił mój nauczyciel W. I. Basow, dać jemu rozgotowywać się. Przy czym dla równomiernego nagrzewania i opływania fluksiją półprodukt można przewrócić w hornu. Jednak wyższą klasą jest umiejętność doprowadzić półprodukt do spawalniczego stanu w tym położeniu, w którym ona była wprowadzona w ogień.
Łączenie półproduktów za pomocą młotka trzeba prowadzić bardzo porządny. Tu jest potrzebna nie siła, a umiejętność. W istocie, należy nie bić, a niby przygniatać dzwonka metalu jeden do jednego (za wyrażeniem starego kowala Eugeniusza Wasilija Zagaruka, „przyciskać”). Ciosy muszą być częstymi. Jeśli widać, że półprodukt nie łączy się, to dalej bić nie należy. Lepiej jeszcze raz spróbować nagrzać.
Po tym jak spawanie jest odbyte, miejsce połączenia trzeba starannie prokuwać. Po- pierwsze, to da możliwość zrozumieć, na ile dobrze wyszło spawanie, a, po drugie, rozdrobnić ziarno, że w trakcie wysokiego grzania dla spawania bardzo zrosło. Ostatnie zwłaszcza krytyczne dla stali, bo ona przez duże ziarno staje się łamliwą.
Ćwiczenia
Proponuję wam zapoznać się z ćwiczeniami, które demonstrują różne rodzaje kowalskiego spawania.
Ćwiczenie №1 (Foto 5,6,7,8,10,11)
Spawanie z przeginaniem półproduktu wpół.
Prokuwaty półprodukt na pasmo Koniec odciągnąć na klin. Przegiąć półprodukt wpół. Ugotować. Prokuwaty.
Proces spawania damaszkiego pakietu spełnia się właśnie takim sposobem.
Ćwiczenie №2 (Foto 19,20,21,22,24)
Spawanie pętli.
Zagiąć półprodukt, jak w ćwiczeniu ą1, ale zostawić na końcu otwór. Ugotować owe części, że dotykają jedna jednej.
Ten sposób wykorzystuje się przy kształtowaniu uszka siekier, świdrów, zasłony na drzwi i takiego innego.
Ćwiczenie №3 (Foto 12, 13, 15, 16, 17, 18)
Spawanie dwóch półproduktów razem.
Ta operacja potrzebuje uczestnictwa pomocnika, który albo będzie przekuwać półproduktu młotkiem, alboż będzie trzymał jeden z półproduktów. Bez trzeciej ręki tu obejść się skomplikowano.
Odciągnąć półprodukty na końcu na klin. Doprowadzić oba półprodukty zarazem do spawalniczego stanu. Szybko nałożyć jedną na przyjacielu i prokuwać lekkimi ciosami.
Ta operacja stosuje się przy zwiększaniu półproduktu do długości.
Ćwiczenie №4 (Foto 25, 26, 27, 28, 31, 32, 34, 35,36)
Wіspawanie stalowego brzeszczotu do rozszczepił.
Spawania stałe potrzebuje szczególnej uwagi, przecież ją bardzo lekko można spalić.
Rozrąbać żelazny półprodukt do długości na końcu. Rozwieść końce i cienko ich zaprawić, a potem znów sprowadzić razem. Widkuwaty stalowy klin. Wstawić jego do rozrąbywania i zabić silnym ciosem, żeby on dobrze trzymał się i nie wypadł podczas grzania. Nagrzać i ugotować.
Ta operacja wykorzystuje się przy wyrobie rozmaitego instrumentu z roboczą stalową częścią.
Istnieją i inne odmiany kowalskiego spawania. Opowiedzieć o nich wszystkie -- zadanie, że wychodzi za ramki danego materiału. Jeśli chcecie nauczyć się robić kowalskie spawanie, to bierzcie i róbcie! Wam obowiązkowo uda się!

Awatar użytkownika
Wilk
Posty: 259
Rejestracja: 29 sie 2009, 20:11
Lokalizacja: zzz
Kontakt:

Post autor: Wilk » 08 wrz 2010, 11:01

Świetny tekst!

Awatar użytkownika
folkmar_dirman
Posty: 61
Rejestracja: 26 cze 2010, 15:50
Lokalizacja: Basin

Post autor: folkmar_dirman » 08 wrz 2010, 13:27

Tekst wspaniały.

Tylko szkoda że zdjęć nie ma. :-(
:-/ Albo nie widzę.

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 08 wrz 2010, 20:02

super :-) gdzie są zdjęcia? :P
:evil:

DASZIN
Posty: 147
Rejestracja: 11 lis 2009, 18:31
Lokalizacja: Wielopole
Kontakt:

Post autor: DASZIN » 08 wrz 2010, 21:30

Dzięki Vadym! -cenna wiedza płynie z twojej strony :-P

Paczek
Posty: 15
Rejestracja: 08 sie 2010, 12:19
Lokalizacja: Warszawa i okolice

Post autor: Paczek » 09 wrz 2010, 20:45

Muszę te rady sobie wziąć do serca... Zgrzewanie to dla mnie na razie ciemna magia... :oops: Ale jak Pisałeś, dla mnie liczyła się tylko temperatura... Teraz wiem, jak się następnym razem do tego zabiorę...

Awatar użytkownika
wszebąd
Posty: 551
Rejestracja: 30 sie 2009, 21:01
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Post autor: wszebąd » 21 wrz 2010, 00:14

Czuje sie proces jakby żył ...świetne, szkoda ze zdjęcia
Szacun

HOWGH

Awatar użytkownika
bialy26
Posty: 55
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:44
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Post autor: bialy26 » 16 lip 2012, 11:00

Pomocny tekst . Myślałem że temperatura jest przy zgrzewaniu najważniejsza a tu prosze ...

ODPOWIEDZ

Wróć do „KOWALSTWO TRADYCYJNE - traditional blacksmithing”