odlewanie
: 07 lis 2009, 18:09
mitryl:
witam. mam kilka kg brązu a dokładniej odpadu ( wiórów ) po toczeniu .dzisiaj zrobiłem z rury taki pojemnik do którego w waliłem te odpady i podgrzałem (palnikiem tlen+acetylen) przez jakieś 30 min i dupa:( pojemnik rozgrzał się do ok 900st c i nic wszystko tak stało i stało caly czas podgrzewane i lipa po zaprzestaniu odczekalem az ostygnie przeciełem pojemniek i odzyskałem brąz a raczej gąbkę pełną porów ,co robiłem nie tak i kolejne pytanie czy można to zrobić np nad ogniskiem . chciałem wylać to na rozgrzano formę ( blacha 5mm z przykręconymi burtami) to miałbym potem na jakieś jelczyki itp .jak ktoś robił coś podobnego proszę o pomoc
Salaputro:
Z wiórów niczego nie odlejesz...a temperaturę masz za niską, żeby stopić wióry musiałbyś mieć tygiel w piecu z obojętna atmosferą - a to w warunkach domowych raczej nieosiągalne.. a tak tylko zmarnujesz czas i gazy a materiał Ci się utleni...szkoda zachodu,jak chcesz zrobić jelczyk to lepiej kup kawałek materiału w sklepie (hurtowni) metali kolorowych....a jeśli chcesz topić to musisz wsadzić do tygla grubszy złom, np stare zawory,klamki itp, nie używaj wiórów ani cienkich blach - bo ztego się nie uda....Pozdrawiam.
ate:
1. Ubijasz wióry z całej siły w rurce.
2. Wyciągasz z rury ubite wióry(delikatnie, aby się nie rozsypały.
3. Zawijasz wióry w papier śniadaniowy. :blackeye
4. Sypiesz do środka pył węgla drzewnego, i jakiś topnik.
5. Oklejasz wszystko gliną szamotową.
6. Kitrasz pakunek do paleniska(jak już będzie porządnie wyschnięty).
7. Grzejesz w największym żarze.
8. Czekasz aż wystygnie.
9. Rozbijasz paczuszkę, i przy odrobinie szczęścia masz blok brązu.
P.S. Przeczytaj topic, w którym Fe pokazywał eksperyment jak fobili dzwonki.
@edycja
Nomadzie. Jelce się kuje, a nie odlewa.
Ebola:
http://www.backyardmetalcasting.com/ - strona o topieniu. Jest o żelazie i aluminium.
Moje doświadczenia z topieniem są takie, że w tyglu otwartym się wiórów (czy w moim przypadku drutu) stopić nie da, bo się utlenia. Używałem tygla grafitowego (z allegro za 20 zł), w palenisku można spokojnie osiągnąć temperaturę topnienia, to nie problem. Trzeba wiedzieć jakiego i ile topnika dodać, żeby nie utlenić materiału. Tu się zaczynają schody.
Jelec w postaci odlewu żelaznego moim zdaniem może pęknąć, albo powyginać się - trzeba wykuć, najlepiej ze stali ale o niezbyt dużej zawartości węgla (dawne miecze miały żelazne klingi, które potem nawęglano, bo nie było stali - wątpię, żeby nawęglali też jelce, to dużo roboty, żelazne pewnie też działały, ale to hipoteza).
W książce "Complete Bladesmith..." Jim Hrisoulas prezentuje jelce mosiężne (czy brązowe?) odlewane w różne fikuśne kształty - czyli da się to zrobić i działa.
witam. mam kilka kg brązu a dokładniej odpadu ( wiórów ) po toczeniu .dzisiaj zrobiłem z rury taki pojemnik do którego w waliłem te odpady i podgrzałem (palnikiem tlen+acetylen) przez jakieś 30 min i dupa:( pojemnik rozgrzał się do ok 900st c i nic wszystko tak stało i stało caly czas podgrzewane i lipa po zaprzestaniu odczekalem az ostygnie przeciełem pojemniek i odzyskałem brąz a raczej gąbkę pełną porów ,co robiłem nie tak i kolejne pytanie czy można to zrobić np nad ogniskiem . chciałem wylać to na rozgrzano formę ( blacha 5mm z przykręconymi burtami) to miałbym potem na jakieś jelczyki itp .jak ktoś robił coś podobnego proszę o pomoc
Salaputro:
Z wiórów niczego nie odlejesz...a temperaturę masz za niską, żeby stopić wióry musiałbyś mieć tygiel w piecu z obojętna atmosferą - a to w warunkach domowych raczej nieosiągalne.. a tak tylko zmarnujesz czas i gazy a materiał Ci się utleni...szkoda zachodu,jak chcesz zrobić jelczyk to lepiej kup kawałek materiału w sklepie (hurtowni) metali kolorowych....a jeśli chcesz topić to musisz wsadzić do tygla grubszy złom, np stare zawory,klamki itp, nie używaj wiórów ani cienkich blach - bo ztego się nie uda....Pozdrawiam.
ate:
1. Ubijasz wióry z całej siły w rurce.
2. Wyciągasz z rury ubite wióry(delikatnie, aby się nie rozsypały.
3. Zawijasz wióry w papier śniadaniowy. :blackeye
4. Sypiesz do środka pył węgla drzewnego, i jakiś topnik.
5. Oklejasz wszystko gliną szamotową.
6. Kitrasz pakunek do paleniska(jak już będzie porządnie wyschnięty).
7. Grzejesz w największym żarze.
8. Czekasz aż wystygnie.
9. Rozbijasz paczuszkę, i przy odrobinie szczęścia masz blok brązu.
P.S. Przeczytaj topic, w którym Fe pokazywał eksperyment jak fobili dzwonki.
@edycja
Nomadzie. Jelce się kuje, a nie odlewa.
Ebola:
http://www.backyardmetalcasting.com/ - strona o topieniu. Jest o żelazie i aluminium.
Moje doświadczenia z topieniem są takie, że w tyglu otwartym się wiórów (czy w moim przypadku drutu) stopić nie da, bo się utlenia. Używałem tygla grafitowego (z allegro za 20 zł), w palenisku można spokojnie osiągnąć temperaturę topnienia, to nie problem. Trzeba wiedzieć jakiego i ile topnika dodać, żeby nie utlenić materiału. Tu się zaczynają schody.
Jelec w postaci odlewu żelaznego moim zdaniem może pęknąć, albo powyginać się - trzeba wykuć, najlepiej ze stali ale o niezbyt dużej zawartości węgla (dawne miecze miały żelazne klingi, które potem nawęglano, bo nie było stali - wątpię, żeby nawęglali też jelce, to dużo roboty, żelazne pewnie też działały, ale to hipoteza).
W książce "Complete Bladesmith..." Jim Hrisoulas prezentuje jelce mosiężne (czy brązowe?) odlewane w różne fikuśne kształty - czyli da się to zrobić i działa.