witam i mam nadzieje że w dobrym dziale piszę.
Jakiś czas temu rodzinka sprawiła mi prezent urodzinowy i wszystko jest wielce ok , powiem że lepszego prezentu nie dostałem chyba od komunii

problem polega na tym że nie jestem pewien czy sposób w jaki chce to kowadło naprawić jest poprawny. Pomyślałem najpierw po przyjrzeniu się powierzchni że warstwa której już zostało niedużo (było jej trochę więcej ale od przecinaka i młotka większość ładnie odleciała) była jak by na spawana na kowadło lub zakuta. Pomyślałem że i może ja powinienem na spawać warstwę i później ją zahartować albo dospawać nakładkę grubego kawałka stali do powierzchni (tak 10mm grubości albo i więcej). W każdym razie trochę goglowałem (0,5 roku) i obecnie myślę że po dospawaniu mogę mieć problemy że po jakimś czasie i tak odleci cały płat albo na spawana warstwa nie będzie miała takich właściwości nawet po zahartowaniu jakie mieć powinna. W trakcie poszukiwania rozwiązania znalazłem filmy na YT gdzie radzono sobie z problemem w jednym przypadku moim zdaniem brakująca część musiała być uzupełniona przez na spawanie warstwy pośrodku (no może że rzeczywiście zrównał boki do wysokości wyklepanej po środku) a w drugim płyta została skuta z resztą kowadła, oto linki:
http://www.youtube.com/watch?v=eA_Pw5mlf2U zeszlifowanie i prawdopodobnie dospawanie powierzchni albo inne cuda
http://www.youtube.com/watch?v=eA_Pw5mlf2U skucie płyty do kowadła, pokaz u hamerykanów
I teraz czy te opcje w filmikach to jedyne słuszne wyjście czy mój pomysł (oczywiście w odpowiedni sposób) dospawanie płata blachy 10mm też się nada??
PS: nie śmiejcie się za bardzo

nowy w temacie jestem

Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.