Renowacja kowadła
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Byłem dzisiaj u gościa, który mógłby to teoretycznie frezować. Powiedział, że nigdy w życiu (a ma ponad 30 lat pracy w zawodzie) nie frezował kowadła. Obawiał się twardości bitni. Generalnie stwierdził, że frezowanie nie jest dobrym pomysłem. Radzi szlifować ale nie tak za jednym zamachem, tylko w wielu podejściach - żeby się nie zniechęcić i nie zmęczyć...Chyba skorzystam z rady. O cenie frezowania oczywiście nie rozmawialiśmy.
Dzięki wszystkim za udział w dyskusji.
Dzięki wszystkim za udział w dyskusji.
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali
I tu gość się myli z tym frezowaniem na pewno bo osobiście widziałem jak się frezuje brzeszczot od piły ramowej wiec kowadło twardsze nie jest a co do szlifowania to było by tego trochę pewni zajęło by z ponad jeden dzień bo warstwa musi być mała w dziesiątych mm a tu mamy z 6 mm do zebrania i spora powierzchnie 
-
piotrek666196
- Posty: 36
- Rejestracja: 13 paź 2012, 00:36
- Lokalizacja: Szczytno
BANAN, ja to myślałem, że do prostowania to prosta bitnia potrzebna...A tak serio, to jeżeli materiał podczas kucia nie leży na kowadle całą płaszczyzną (a przy krzywym kowadle jest to trochę utrudnione), to ów materiał "podskakuje" przy kuciu (przy krótkich elementach prowadzi to czasem do wypadnięcia z kleszczy.....i skoku w górę nawet na kilkadziesiąt centymetrów - biada jeśli nie chronisz oczu okularami). Zresztą co ja tu starym fachowcom opowiadam... 
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali
kubaspec, ten gość nie mówił, że nie idzie tego zrobić. Mówił, że sam jeszcze tego nie robił i ma przed tym zadaniem obawy (chodzi o jego frezarkę, frez, itp). Wolę taką postawę niż gdyby powiedział, że będzie frezować a po rozpoczęciu stwierdzi, że jego sprzęt nie daje rady. Zdajemy sobie chyba wszyscy sprawę, że kowadło trochę waży - mnóstwo zachodu żeby wogóle podejść do frezarki...To nie może być na zasadzie że są dwa uda - albo się uda albo nie uda.
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali
- BANAN
- arcyweteran forum
- Posty: 6513
- Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
- Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa
Po pierwsze kuty materiał,jako że gorący nie będzie podskakiwał,kujesz fragment ograniczony powierzchnią młotka i najczęściej nie trzymasz go równolegle do kowadła,duża powierzchnia przylegania powoduje szybkie odprowadzanie temperatury z materiału ( polecam temat poświęcony młotkowi Hoffiego i jego technice kucia). Co do prostowania,to na równej powierzchni skatujesz pręt zanim go wyprostujesz,a na zagłębieniu materiał się nieco przegnie,siłą sprężystości powróci i zostanie we właściwym położeniu.Przy czynności prostowania ważniejszym przyrządem jest kowalskie oko niż proste kowadło.Aries pisze:BANAN, ja to myślałem, że do prostowania to prosta bitnia potrzebna...A tak serio, to jeżeli materiał podczas kucia nie leży na kowadle całą płaszczyzną (a przy krzywym kowadle jest to trochę utrudnione), to ów materiał "podskakuje" przy kuciu (przy krótkich elementach prowadzi to czasem do wypadnięcia z kleszczy.....i skoku w górę nawet na kilkadziesiąt centymetrów - biada jeśli nie chronisz oczu okularami). Zresztą co ja tu starym fachowcom opowiadam...
Kontakt 517355290
Banan, na moje wygląda to tak, jak na poniższym rysunku. Rysunek to teoria oczywiście, ale moje doświadczenie to potwierdza (kęs rozgrzanej stali latał jak ptaszek). I tu jest wg. mnie tak, że im grubszy kawałek, tym prawdopodobieństwo, że się nie zegnie (odkształci) a zadziała dźwignia, jest większe.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali