Moje sceptyczne podejście do posiadania pieca gazowego znacznie opóźniło jego wykonanie. Sceptyczne z racji tego, że kiedy marzyło mi się to urządzenie zacząłem szukać w sieci informacji na temat palenisk gazowych aż w końcu po najmniejszej linii oporu trafiłem na allegro, a tam w opisie każdego tandetnego piecyka mogłem obejrzeć fotki z tego co owe urządzenie potrafi. Widząc metal rozgrzany do koloru ledwie pomarańczowego ostudziłem zapał i na dłuższy czas przestałem marzyć o mało przydatnym gracie zawalającym nieduże pomieszczenie. Szukając stron o tematyce kowalskiej natknąłem się na forum i dzięki niemu wszedłem w bliższy kontakt z Bananem, a dzięki tej znajomości wszedłem również w posiadanie palnika wykonanego rękami samego majstra Janusza B

Minął rok zanim zabrałem się za budowę własnego opiekacza i długo będę pluł sobie w przysłowiową brodę, że tyle czasu to zajęło. Dopiąwszy swego jestem cholernie zadowolony z efektu tygodniowej pracy. Palnik Banana w połączeniu z wentylatorem, rekuperatorem i prawidłowym wyizolowaniem pieca przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, a odpalając go po raz pierwszy wyłączyłem po piętnastu minutach bojąc się że eksploduje. Wnętrze zrobiło się białe, a mając w pamięci kolor ledwo pomarańczowy piecyków z allegro, myślałem, że coś jest nie tak. Skonsultowałem się z Januszem i dowiedziałem się że tak ma być.
Piec nagrzewa się około 10 minut i po tym czasie można zejść do ciśnienia 0,2 ewentualnie podkręcić reduktor do 0,4 ale to w zależności od tego co grzeję i na jakiej długości. Długość komory pieca to 55cm i po nagrzaniu taką długość materiału Januszowy palnik zagrzewa do koloru niemal białego. Tzn. Biały jest na środku, a prawie biały na skrajnych odcinkach. Unosząc podczas grzania delikatnie drzwiczki materiał na długości około 7cm zagrzewam już poza piecem, tak więc ponad 60 cm grzania za jednych machnięciem, a zakładając, że do pieca materiału można wrzucić całkiem sporo to wnioski o oszczędności czasu oraz zużycia gazu nasuwają się same. Banana planik zachwalam wszędzie gdzie to tylko możliwe ponieważ w pełni zasługuje na pochlebstwa z racji swoich super możliwości. Robotę ułatwia i skraca czas realizacji zleceń. Palenisko koksowe rdzewieje gdzieś na podwórku ale niestety technologia wypiera dawne metody, a podchodząc do wszystkiego w sposób sentymentalny, na chleb nie zarobimy.
Piecyk już pokazywałem ale skoro jest temat poświęcony palnikom Banana to ponownie wstawiam fotki.
