czas na mnie ;)
: 29 lis 2009, 11:22
tak wiec uklepalem jakiestam kosidelka
wcale nie robia szalu ale mysle ze warto je pokazac chociazby ze wzgledu na krytyke. nauczylem sie troche przy robieniu tych nozy i mysle ze to jest najwazniejsze 
pierwszy noz. celem bylo japonskie "Kamagata Usuba" wyszlo chyba nie najtragiczniej... caly proces od fazy projektu do niemalze koncowego (brak tylko pinow) nauczyllem sie ze cebule ciezko jest kroic z czubkiem noza majacym jakies 3mm
pierwszy w 100% nieprofesjonalny projekt
na pasiatej kartce w zeszycie i wogole

faza przygotowawcza (ciecie sprzezynki coby zrobic plaskownik

plaskownik przygotowany rysujemy noz na powieszchni coby moc go wyciac

noz wyciety i odkute ostrze

no i niemalze gotowy

i jeszcze sama rekojesc. (ktora jest moja pierwsza zamontowana do noza bez uszkodzen
) uwazam ja za calkiem udana. noz fajnie lezy w dloni.

nastepny jest Ustkowy "nozyk na zaby". ten ktorego przecinalem wzdloz rekojesci. wyszlo tak ze peklo i postanowilem z niego wyrzezbic "nozyk na zaby z fireworkiem" (czy jak to tam sie pisze)
zafascynowany pracani kota behemota wzialem pilnik do reki i sprawnymi ruchami wyszlifowalem jakis krzywy wzorek.
teraz co prawda nie noz ale skorzana pochewka do niego. moja pierwsza zreszta. niesamowicie krzywy szew, skora z jakiegos starego fartucha ale jestem zadowolony z doswiadczenia uzyskanefo przy szyciu
nozyk juz znacie. trawiony elektrolitycznie ze starego zelaza i pily w ostrzu

pierwszy noz. celem bylo japonskie "Kamagata Usuba" wyszlo chyba nie najtragiczniej... caly proces od fazy projektu do niemalze koncowego (brak tylko pinow) nauczyllem sie ze cebule ciezko jest kroic z czubkiem noza majacym jakies 3mm
pierwszy w 100% nieprofesjonalny projekt

faza przygotowawcza (ciecie sprzezynki coby zrobic plaskownik

plaskownik przygotowany rysujemy noz na powieszchni coby moc go wyciac

noz wyciety i odkute ostrze

no i niemalze gotowy

i jeszcze sama rekojesc. (ktora jest moja pierwsza zamontowana do noza bez uszkodzen

nastepny jest Ustkowy "nozyk na zaby". ten ktorego przecinalem wzdloz rekojesci. wyszlo tak ze peklo i postanowilem z niego wyrzezbic "nozyk na zaby z fireworkiem" (czy jak to tam sie pisze)
teraz co prawda nie noz ale skorzana pochewka do niego. moja pierwsza zreszta. niesamowicie krzywy szew, skora z jakiegos starego fartucha ale jestem zadowolony z doswiadczenia uzyskanefo przy szyciu

