Strona 1 z 1

ku przestrodze!

: 30 sty 2010, 21:55
autor: Nikiel
Postprzez nikiel Cz lis 20, 2008 1:17 am
http://www.youtube.com/watch?v=bKZs_kWC ... re=related
w tej robocie nie ma żartów i trzeba uważać na każdym kroku(nie chodzi tylko o pracę na młocie)!
na filmie widać doświadczonego kowala a i tak coś mogło się stać.
Pewnie nie jeden już zginął od młotka. UWAŻJCIE!!!
:)
ostatnio jak kułem to kawałek pomarańczowego metalu, po walnieciu mlotkiem uciekł mi z kleszczy jak rakieta i przeleciał koło twarzy :shock: nie było mi do śmiechu.


Postprzez Sopikkopf Cz lis 20, 2008 3:40 am
oj taa,,mnie też sie czasem to zdarza,ale najzabawniej było jak kumpel trzymał pręt a ja waliłem młotem 5 kg, który zleciał z trzonka :lol: dobrze zesmy sie odpowiednio ustawili bo by dostał,na szczęscie skończyło sie tylko na chwilowym zniesmaczeniu :)


Postprzez nikiel Cz lis 20, 2008 10:50 am
5 kg to czacha by pękła jak orzeszek.
Podobnie jest z odbijającym młotkiem. Jak odbije i dostaniesz obuchem, to w najlepszym wypadku będzie K.O. ,jak dostaniesz noskiem, to będzie dziura w głowie. :?
Warto zadbać o narzędzia, którymi się pracuje.


Postprzez Szajba Cz lis 20, 2008 4:13 pm
mój kumpel dostał odbitym młotkiem w wargę, żeleziec zatrzymał mu się na szczęście na zębach... Chłopak ma bliznę i od tamtej pory trafia w stal na kowadle jak mistrz, uważa :)



Postprzez ate Cz lis 20, 2008 4:35 pm
Ja też dostałem młotkiem...od siebie. :oops:

Miałem około 6 lat, i chciałem coś rozwalić. Poszedłem do szopy z narzędziami dziadka, i zabrałem największy młot(3kg?). Następnie udałem się na miejsce demolki. Brałem zamach z nad głowy, młot okazał się za ciężki :evil: , i dostałem w tył głowy. :blackeye

Od tamtej pory mam różne "dziwne" pomysły. :twisted:



Postprzez Grzegorz K. N lis 23, 2008 12:26 pm
Co do wyskakującego materiału z kleszczy. Można tego dość łatwo uniknąć stosując odpowiedni uchwyt lub kleszcze o odpowiednim kształcie. Co do sposobu trzymania to warto trzymać materiał w kleszczach w taki sposób by kleszcze były szczękami równolegle do kowadła. Wtedy jak nawet materiał się wyślizgnie to poleci w bok a nie do góry. Powinien przynajmniej... :saw: :blackeye



Postprzez Mateusz N lis 23, 2008 2:44 pm
Ku przestrodze, to ja wam powiem, że ochrona oczu jest bardzo ważna... Sam dość nieprzyjemnie się o tym wczoraj przekonałem. Zgrzewaliśmy wczoraj z kumplem damast (albo raczej próbowaliśmy zgrzać ;) ) I wszystko było pięknie, zgrzewało się całkiem nieźle jak na drugi raz (pierwszy nieudany), iskierki, zendra i stopiony boraks sobie ładnie pryskały na boki, aż raz te piękne iskierki poleciały mi prosto w ślepia... :/ 2 z nich trafiły w lewe oko, które na szczęście zdążyłem zamknąć i jedynie mam 2 małe strupki na powiece. Prawego nie zdążyłem, przez pierwsze 5 minut ból potworny, do teraz jeszcze czuje oko i pół mam czerwone. A niby takie malutkie (jakoś 0,5 mm) coś.
Dobrze radzę - chrońcie oczy, bo w cale to przyjemne nie jest, jak się oberwie. Ja bez okularów/gogli czy czegoś takiego do zgrzewania już się nie zabieram. Człowiek uczy się na błędach.

Mateusz


Postprzez nikiel N lis 23, 2008 3:15 pm
a do lekarza na pogotowie pojechał? jak nie to niedobrze bardzo! czasem moglo cos sie przykleić do oka i warto sprawdzić i oszacować straty. nigdy nie wolno bagatelizować takich wypadków!

Postprzez nikiel N sty 04, 2009 2:43 am
http://pl.youtube.com/watch?v=AxSL6fXMkDI&NR=1
co za debile! :|
http://pl.youtube.com/watch?v=vPwnRFtBX ... re=related
gratulacje!
http://pl.youtube.com/watch?v=8qptsyxuoU0&NR=1



Postprzez ropkins Pn sty 05, 2009 9:54 am
No cóż, młodość ma niestety swoje prawa, często nie mające wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.
Pamiętam że kiedy ja byłem uczniem szkoły sredniej, to też mieliśmy różne "ciekawe" pomysły.
Kiedyś na przykład w czasie praktyk na warsztatach szkolnych kumpel wpadł na pomysł wywiercenia otworu we własnej bluzie roboczej. Podszedł więc do wiertarki stołowej, tozpostarł na imadle wiertarki połę bluzy ( bluzę miał na sobie), włączył wiertarkę i opuścił wrzeciono... efekt? - wiertło okręciło oczywiście materiał bluzy wokół własnej osi, kumpla przyciągnęło do korpusu wiertarki i przypaździerzył z bani w ten korpus, a materiał owinięty wokół wiertła zatrzymał silnik wiertarki i zaczął on "buczeć". Drugi kumpel podbiegł i wyłączył wiertarkę. Całe szczęście była to mała wiertarka stołowa (tzw. WSK).
Innym znowu razem inny kumpel wykonywał na praktykach pracę zadaną mu przez instruktora - wyważał na wiertarce kolumnowej koła pasowe. Pracował normalnie, bez wygłupów i pamiętając o wszystkich zasadach BHP... prawie wszystkich - zapomniał o przykręceniu imadła wiertarki do jej korpusu. W pewnym momencie wiertło "złapało" materiał razem z imadłem (waga imadła - jakieś 40-50kg.), wiertło wygięło się i zaczęło "machać" tym imadłem wokół wrzeciona ze świstem przypominającym wirnik helikoptera. Wszyscy natychmiast wybiegliśmy z pomieszczenia i wyłączyliśmy na korytarzu główny wyłącznik prądu. Jedyną stratą w tej całej niebezpiecznej przecież sytuacji było wiertło do wyrzucenia, kóre się wygięło, ale świst imadła wokół wrzeciona wiertarki pomimo upływu około 20 lat pamiętam do dzisiaj.
Przytoczę tu jeszcze jedną historię dotyczącą również wiertarki kolumnowej, króra całkiem niedawno przytrafiła się mojemu znajomemu.
Otóż znajomy ten prowadzi zakład ślusarsko - spawalniczy. Znam go dobrze i wiem że jest człowiekiem ostrożnym i zwracającym uwagę na przestrzeganie BHP w jego firmie. Wystarczyła chwila pośpiechu, rutyny i nieuwagi i kilka miesięcy temu przydarzył mu się nieprzyjemny wypadek. Rozwiercał na wiertarce kolumnowej jakiś element. Spieszył się, więc przed przystąpieniem do wiercenia nie ściągnął rękawic. Wiertło fi18 złapało rękawicę i zerwało mu ją z ręki. Razem z rękawicą wyrwało mu też palec wskazujący lewej ręki razem ze ścięgnem aż do łokcia.
Wiem że temat bezpieczeństwa jest powtarzany i wałkowany również na tym forum , ale myślę że na temat bezpieczeństwa nigdy za wiele i przytoczyłem tutaj tylko kilka przykładów z którymi sam się zetknąłem. Panowie - bądźmy ostrożni, nie róbmy sobie jaj z maszynami i narzędziami i nie popadajmy w rutynę!

: 30 sty 2010, 22:15
autor: lukasz
Jeżeli mogę coś dodać... z pół roku temu kułem nóż i jakoś niefortunnie uderzyłem(nie mam pojęcia jak) nóż odbił mi w nos...! miałem farta że w nos dostałem trzpieniem który teoretycznie był "chłodny"... czubek był czerwony czy tam nawet pomarańczowy... miałem po tym takie dziwne uczucie chyba ze strachu.. xD że nie kułem już tego dnia :-)

: 31 sty 2010, 13:54
autor: Nikiel
http://www.youtube.com/watch?v=D1W-hkQp ... re=related

aż dziw bierze, że ci kolesie jeszcze mają palce:P

: 31 sty 2010, 18:34
autor: Marcin
Pełen 'profesjonalizm' z ich strony a z mojej strony kupa śmiechu ;)

: 31 sty 2010, 22:11
autor: wszebąd
Swoją droga mają fajne sprzęty. Ja w Chudowie na pokazie przy odcinaniu części pręta trafiłem chłopaka w policzek (na szczęście). Kawałek rozgrzanego żelaza wbił mu sie niedużo w ciało.


HOWGH

: 01 lut 2010, 10:25
autor: Grzesiek
Ja na samym początku mojej kariery kowalskiej kułem coś, było póżno, byłem już zmęczony. Ręka mi mdlała i młotek wysunął mi się z palców, robiło sie ciemno więc przy okazji też byłem bardzo nachylony nad kowadłem...efekt? - młotek odbił się od gładzi i trafił mnie w łuk brwiowy, rozcinając go. Ale otarłem krew i robiłem dalej.
Najlepszy był komentarz kolegi który też tam pracował, zaczął się śmiać jak mnie zobaczył i mówi: wyglądasz jak po Przytułach! - w Przytułach są największe zabawy w okolicy:) :) :)

: 01 lut 2010, 22:56
autor: Nikiel
:D

: 01 kwie 2011, 13:37
autor: xGx

: 01 kwie 2011, 17:04
autor: stefanik
to stary patent jest, bardzo ładnie tlenki z obrabianego materiału odpadają przy takim mini wybuchu , po to się to tak czasem robi

: 02 kwie 2011, 12:10
autor: Proboszcz
Albo robi się takie wystrzały dla turystów.