
Aby uzyskać podobne elementy należało je odrysować , dalej przenieść na blachę i wyciąć....wyglądało to tak....

Wycinanie z blachy można wykonać tradycyjnie za pomocą przecinaka, (w naszym przypadku zbyt czasochłonne), wykrojnika - przy masowej produkcji, nożyc, plazmy - trzeba zrobić szablon z płyty pilśniowej - ale przy tak małym detalu o stosunkowo skomplikowanym obrysie - nie warto bo drobne wcięcia nie wyjdą i trzeba by je później i tak szlifierką poprawiać,lasera - jest to metoda , którą wykożystaliśmy. Harlem przygotował rysunki i przesłał droga elektroniczną do firmy świadczącej usługi w zakresie cięcia laserowego, która przygotowała nam detale...

Tak przygotowany materiał wyjściowy jest gotowy do dalszej obróbki...
Aby ukształtować formę kwiatka wykonaliśmy prosty tłocznik składający się ze stempla wykonanego z półośki od autobusu i matrycy ze zwykłej stali...
Zastosowanie tej metody uznałem za konieczne ponieważ chcąc uzyskać efekt jak na oryginale - czyli gładką powierzchnię bez śladów po uderzeniach młotkiem i żłobnikem - wydała mi się optymalna dla osiągnięcia celu...

Do wyciskania użyliśmy prasy balansowej - wygodnej przy tak małej ilości detali...


Następnie trzeba wytłoczyć kuliste zagłębienie w środku kwiatka - użylismy do tego małej praski ręcznej...


Teraz pozostaje jeszcze pozawijać końcówki płatków za pomocą szczypiec do zawijania oczek...

W ten oto sposób otrzymaliśmy taki efekt

Następny element to czteroramienna rozetka pod oprawką żarówki

tu podobnie jak wcześniej użyłem żłobiarki z tym, że wymieniłem dolny kamień na inny aby otrzymać wąski rowek...


w następnym kroku wykonaliśmy wytłoczenia przy których dzielnie pomagał mój syn Adam
:-)


dalej trzeba uformować rozetkę w kształt sferyczny ...do tej operacji użyłem balansu z odpowiednim tłocznikiem w kształcie półkuli , z tym, że nie wciskałem elementu do oporu - a tylko do pewnego stopnia...


i już wytłoczone

teraz pozostało powywijać brzegi...

i już gotowe elementy....

Teraz przyszedł czas na element troszkę trudniejszy - czyli listek akantu...


Na samym początku postanowiliśmy wyżarzyć blachę w piecyku gazowym (grzała się ok 1 godz. po czym stygła razem z piecem) - ta operacja zmiękczyła ją troszkę....

Po wyjęciu z piecyka trzeba zaznaczyć linie wytłaczania żyłkowań na liściach. Robimy to za pomocą pisaka olejowego (kolor dowolny). Rysujemy oś centralną z obu stron liścia a żyłki tylko z jednej, ponieważ oś czyki żyła środkowa jest wytłaczana jako wypukła a żyłki boczne są wklęsłe...




Gdy już mamy narysowane linie - przystępujemy do wytłaczania wzoru... wstępnie walcujemy rowki na żłobiarce (najpierw środkowa żyła później boczne)


tak wyglądają elementy wstępnie wyprofilowane...

Teraz nadszedł moment gdy już konieczne stało się grzanie metalu ( mimo, iż blacha cienka to grzać trzeba aby wtłoczenia wyszły odpowiednio głębokie) - grzejemy palnikiem propan -tlen, krótkie odcinki - dlatego bo blacha szybko stygnie....

Tak nagrzany materiał kształtujemy na czymś w rodzaju rożka z tym, że jest to lekko zgięty na końcu i zaszlifowany w szpic kawałek płaskownika( chodzi o to aby był możliwie cienki aby żyłki wychodziły ostre). Kształtowanie wykonujemy przy pomocy niedużego młotka z długim i w miarę wąskim obuchem stosując lekkie uderzenia...Ja zastosowałem tutaj młotek przebijak co widać na filmiku...

http://www.youtube.com/watch?v=TiGKYKHW70Y
jest to dość żmudny proces - ukształtowanie jednego liścia zabiera około pół godziny

Po uformowaniu żyłek blatu liścia nadchodzi czas na wyciśnięcie "guziołków" na żyle centralnej. Do tej operacji użyliśmy małej praski i wykonanego w tym celu małego stempelka w kształcie ćwiartki kuli...

I w taki sposób ukształtowaliśmy listek prawie do końca...pozostało jeszcze dopasować go do eski na której będzie zamocowany...

i jeszcze jeden rzut oka na poszczególne etapy kształtowania... ;-)

W następnym kroku procesowi modelowania poddaliśmy "szypułkę" pod kwiatem przy oprawce żarówki...

w celu osiągnięcia zamierzonego efektu wykonałem taki oto przyrząd - modelator - tłocznik
... nawiercony dużym wiertłem a później rozfrezowany frezem kulistym za pomocą szlifierki prostej i wygładzony kulistym kamieniem....w "dnie" przyrządu naciąłem gumówką rowek w który zamontowałem "nóż " wyciskający rowek w "szypułce"...a tłocznik obtoczyłem wstępnie na tokarce a potem doszlifowałem do kształtu gumówką...obydwie cząści przyrządu są wykonane ze zwykłej stali - i to w zupełności wystarcza do małej serii detali....

wstępnie wyciskałem kształt na balansie a później już na gorąco na stemplu zamocowanym w imadle wybijałem wyraźną krawędź za pomocą ostrego szerokiego przecinaka

Nagrzewanie miejscowe (palnik propan-tlen)


Teraz "dopieszczanie" młotkiem krawędzi

Następne nagrzewanie selektywne....

po którym wywijamy końcówki "szypułki" przy pomocy szczypiec okrągłych...

Następnie nagrzewamy środek w celu ukształtowania całości...

Ja do formowania użyłem akurat płyty kowalskiej - dziurownicy ale równie dobrze można tego dokonać na kawałku odpowiednie średnicy rury z końcem zukosowanym (lub rozkutym na rogu kowadła) ....


A tu już gotowe elementy....

Na powyższym zdjęciu widać już fragment następnego etapu pracy - różyczki...
Tak się jakoś złożyło, że robiąc owe różyczki spóźniłem się ze zdjęciami ....a kolejność prac była następująca - mając wycięte blachy w kształcie płatków (po trzy blaszki na kwiat) brałem je najpierw na wiertarkę aby wywiercić otwór ø6mm pod nit na łodydze, która powstała z pręta ø10mm zatoczonego na ø6mm na długości ok 15mm następnie tak przygotowany pręt po zagrzaniu został przekuty i ściągnięty do ok 5-6mm z pozostawionym zgrubieniem pod koszyczek kwiatu...Po wywierceniu otworu grzałem blachę i wyklepywałem na otworze w dziurownicy kulistym młotkiem do uzyskania właściwej wypukłości....tak postępowałem z każdym płatkiem z osobna....




Podgrzewanie przed formowaniem...

formowanie szczypcami okrągłymi...

a tak to mniej więcej wyglądało po uformowaniu...

Następnie nadszedł czas na wykonanie "C" które z każdego końca jest inne... wykonane z płaskownika 16x6mm , z jednej strony ciasno zawinięte a z drugiej rozcięte (rozdwojone) i wyciągnięte w dwa szpice i ciasno zwinięte w wolutę nieco podobną do baranich rogów - tyle, że w skali mikro he he
pręt i powstały z niego płaskownik...

rozcięte płaskowniki...

wyciągnięte szpice...

i już po zawinięciu....


- ciasno zawinięta druga część "C"..

Następnym elementem są małe listki u dołu lampy. Wykonaliśmy je z pręta ø10mm.

Nadszedł czas na wykonanie trzpieni środkowych - powstałych z pręta kwadratowego 16mm wyciągniętego z obu stron, jedną z nich zawinąłem w oczko do zawieszenia a druga powstała z kilku elementów (fragment szpica, kulka spłaszczona i mała kuleczka na końcu )

jeszcze takie małe płaskowniczki pod różyczkę ...

Nadszedł czas poskładać te wszystkie części w całość...









Teraz czas na malowanie, patynowanie i wykonanie łańcucha do zawieszenia ....

Stary kinkiet i nowy....

Widok na podsufitówkę ...

.... i na łańcuch.....

...i całość....

I tak doszliśmy do szczęśliwego końca tutoriala... ;-) 8-)
