Jak wykonać głowicę gruszkowatą?

Jak się to kuje?

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
ADALBERTUS
Posty: 128
Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: ADALBERTUS » 22 sie 2011, 13:55

Witam
w poście poruszonych jest jednocześnie kilka problemów, więc po kolei:

Głowica.
Kilka lat temu robiliśmy taka głowicę (i resztę miecza :-) podczas wizyty ekipy Biskupina w Berlinie. Przebiliśmy otwór w grubszym pucku żelaza, następnie na stożkowym trzpieniu (dusza do kucia grotów do oszczepów) wyrównaliśmy otwór i cały pucek nadając mu kształt w miarę regularny. Następny etap to zmniejszanie jego średnicy do ostatecznego wymiaru - co jakiś czas poprawiany był otwór mniejszymi trzpieniami. Przed włożeniem trzpienia otwór wypełnialiśmy miałem węglowym (to samo podczas przebijania - trzpień niemal sam "wyskakuje" z przebijanego otworu) Głowica została więc wykuta niejako od tyłu - przed kuciem miała już wybity duży otwór. A więc się da, ale potwornie pracochłonne.
Piaskowski robił analizy głowic średniowiecznych i zauważył, że były o d l e w a n e z żeliwa na ceramicznym (glinianym) rdzeniu włożonym w miejsce przyszłego otworu. Dokładnie tak samo jak robiono by to współcześnie. Uprzedzam ewentualne pytania - żeliwo (surówkę) otrzymano na skalę przemysłową już w IXw.

Wiertła.
Lufy broni wiercono, a właściwie kalibrowano wiertłami o 1 piórku. Technika taka sama jak powyższy opis kucia głowicy, czyli duży otwór, następnie kucie takiej grubościennej lufy w matrycy, wyciąganie i zmniejszanie średnicy i kalibru (co jakiś czas na trzpieniu w celu wyrównania kanału), na koniec kalibrowanie piórkowym wiertłem. Kucie gotowej lufy na trzpieniu w celu wyrównania kalibru i nacięcia (nagniecenia) gwintu to jednak najnowocześniejsze techniki, nie mające odpowiednika w poprzednich wiekach. Jeszcze w latach międzywojennych (a nawet i współcześnie) gwint jest nacinany a lufy kalibruje się rozwiertakami i docierakami. Na marginesie - właśnie na technice kucia XVI i XVII - wiecznych luf się wzorowałem kując głowicę.

Mokume.
technika a właściwie nazwa japońska. U nas modna w renesansie, ale polegała na zlutowywaniu ze sobą blaszek (płytek) metali kolorowych (srebro, miedź, złoto) Podobna w efekcie do dziweru (damastu skuwanego) w wersji nieżelaznej. Na fotkach jest typowa inkrustacja polegajaca na wklepywaniu blaszek w dołki o krawędziach podciętych na jaskółczy ogon (może być płaskie lub wystawać ponad powierzchnię metalu) lub na powierzchnię naciętą w siateczkę - zawsze wypukłe. Trzecia możliwość - nakładanie srebra lub złota z amalgamatu. Również może być niemal płaska (ale nigdy na 100%) albo minimalnie wypukła. Różnica grubości da się wyczuć pod opuszkiem palca. Różnica pomiędzy inkrustacją mechaniczną widoczna jest na uszkodzeniach - jedna i druga metoda lubi "odpryskiwać". Widać wówczas siateczkę albo gładki metal.

Pokłony
ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"

Awatar użytkownika
Nomad
Moderator
Posty: 2263
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:34
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nomad » 22 sie 2011, 16:11

No i to powinno wiekszość spraw wyjaśniać. Dziękuję za opis Adalbertusie!

Awatar użytkownika
Grzegorz K.
Administrator
Posty: 3867
Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
Lokalizacja: Ustka/Słupsk

Post autor: Grzegorz K. » 23 sie 2011, 16:49

Co do czarno-prochowców to robią je też ze zgrzewanych kawałków http://fourmkowalskie.home.pl/viewtopic.php?t=1460

tu jest ciekawa galeryja http://toadhallrifleshop.com/barrel-seminar-2010/

i tu. http://toadhallrifleshop.com/barrel-forging/
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „KROK PO KROKU - tutorial”