Prosty listek z blachy
: 13 gru 2010, 23:08
Na poniższych obrazkach pokażę jak można stosunkowo łatwo wykonać listek z blachy .

Na początek musimy sobie wyciąć z blachy kształt przyszłego listka – metoda dowolna... w moim przypadku listki wycięte laserowo.
Tak przygotowany materiał wyjściowy wstawiamy do pieca – można do paleniska – ale piec gazowy daje nam gwarancję nie spalenia materiału niezależnie jak długo w nim będziemy trzymali wsad. Piecyk na obrazkach to typowy piec jednopalnikowy od Bobickiego – i do obróbki blach jest wprost idealny.

Nagrzany materiał wyjmujemy z pieca i wykonujemy pierwszą operację polegającą na zgięciu listka wzdłuż osi – pomocny w tym jest balans – na którym zamontowałem prosty przyrzad w kształcie pryzmy (dół) i „noża” (góra).



Po zagięciu i wyjęciu z przyrządu materiał jest jeszcze na tyle miękki , że można wykonać drugą operację polegającą na dobiciu krawędzi „żyłki” na rogu kowadła – najlepiej za pomocą młotka o obłej powierzchni. Im mocniej skujemy krawędź – tym lepiej – ma być maksymalnie ostra...

Teraz materiał jest już za zimny – więc podgrzewamy go ponownie przed następną operacją , która polega na rozgięciu liścia, do tego pomocna będzie podcinka – na niej wstępnie rozchylimy brzegi a w dalszej kolejności rozginamy na brzegu kowadła i na gładzi – dbając jednocześnie aby nie deformować zbytnio wcześniej ostrej krawędzi „żyłki” - ja zastosowałem taką pryzmę, którą nakładam w końcowej fazie prostowania, gdzie uderzenia są najsilniejsze...



Po rozprostowaniu materiał jest wyżarzony – aczkolwiek nie zawadzi go lekko podgrzać przed następnym etapem pracy – czyli wyoblaniem powierzchni naszego listka. Aby to wykonać potrzebna jest jakaś podsadzka o kulistym zagłębieniu lub gruby pierścień z mocno zfazowanymi krawędziami – ja akurat zastosowałem dziurownicę w której jeden z okrągłych otworów jest mocno zfazowany. Jeżeli już mamy podsadzkę – to do pełni szczęścia potrzebny będzie jeszcze młotek z kulistym obuchem, za pomocą którego wyklepiemy powierzchnie naszego listka...


Po tym zabiegu listek jest wypukły i skręcony. Jeśli to nie przeszkadza to może tak pozostać – ale jeśli ma przyjść na płaszczyznę – jak w moim przypadku to trzeba go ponownie wyprostować na gładzi kowadła korzystając z wcześniej pokazanej pryzmy chroniącej środkową „żyłkę”.

Na początek musimy sobie wyciąć z blachy kształt przyszłego listka – metoda dowolna... w moim przypadku listki wycięte laserowo.
Tak przygotowany materiał wyjściowy wstawiamy do pieca – można do paleniska – ale piec gazowy daje nam gwarancję nie spalenia materiału niezależnie jak długo w nim będziemy trzymali wsad. Piecyk na obrazkach to typowy piec jednopalnikowy od Bobickiego – i do obróbki blach jest wprost idealny.

Nagrzany materiał wyjmujemy z pieca i wykonujemy pierwszą operację polegającą na zgięciu listka wzdłuż osi – pomocny w tym jest balans – na którym zamontowałem prosty przyrzad w kształcie pryzmy (dół) i „noża” (góra).



Po zagięciu i wyjęciu z przyrządu materiał jest jeszcze na tyle miękki , że można wykonać drugą operację polegającą na dobiciu krawędzi „żyłki” na rogu kowadła – najlepiej za pomocą młotka o obłej powierzchni. Im mocniej skujemy krawędź – tym lepiej – ma być maksymalnie ostra...

Teraz materiał jest już za zimny – więc podgrzewamy go ponownie przed następną operacją , która polega na rozgięciu liścia, do tego pomocna będzie podcinka – na niej wstępnie rozchylimy brzegi a w dalszej kolejności rozginamy na brzegu kowadła i na gładzi – dbając jednocześnie aby nie deformować zbytnio wcześniej ostrej krawędzi „żyłki” - ja zastosowałem taką pryzmę, którą nakładam w końcowej fazie prostowania, gdzie uderzenia są najsilniejsze...



Po rozprostowaniu materiał jest wyżarzony – aczkolwiek nie zawadzi go lekko podgrzać przed następnym etapem pracy – czyli wyoblaniem powierzchni naszego listka. Aby to wykonać potrzebna jest jakaś podsadzka o kulistym zagłębieniu lub gruby pierścień z mocno zfazowanymi krawędziami – ja akurat zastosowałem dziurownicę w której jeden z okrągłych otworów jest mocno zfazowany. Jeżeli już mamy podsadzkę – to do pełni szczęścia potrzebny będzie jeszcze młotek z kulistym obuchem, za pomocą którego wyklepiemy powierzchnie naszego listka...


Po tym zabiegu listek jest wypukły i skręcony. Jeśli to nie przeszkadza to może tak pozostać – ale jeśli ma przyjść na płaszczyznę – jak w moim przypadku to trzeba go ponownie wyprostować na gładzi kowadła korzystając z wcześniej pokazanej pryzmy chroniącej środkową „żyłkę”.