palenisko gliniane na węgiel drzewny przeworsko-miskowe.
: 15 wrz 2009, 22:34
Postanowiłem sobie zrobić palenisko na węgiel drzewny, bo gdzieś słyszałem, że ma mieć boczny nadmuch, żeby mniej zużywało paliwa.
Tedy, zawitawszy na stronie pana Sławińskiego www.platnerz.com popatrzyłem na rekonstrukcję paleniska kultury przeworskiej.
Jako, że sam się rekonstrukcjami narzędzi nie param, to stworzyłem taka hybrydę kultury przeworskiej z masową produkcją okresu PRL: misko-palenisko przeworskie emaliowane.

Wziąłem co miałem:
miskę emaliowaną,
rurkę pół cala,
gliny ze żwirowni (Kujuś mówił, że ma być żółta, jedyne kryterium jakim się kierowałem i działa),
soli - jakieś pół szklanki na to wsypałem, albo mniej,
i piachu (drobny, bez kamieni, można dzieciom z piaskownicy ukraść, na ten przykład
)
Piach do gliny w propocji 1:1 (na oko).
Wody - tyle, żeby było jak plastelina, nie za rzadkie.
Rurka (rozumowo, bo innych wskazówek nie miałem) przy dnie, ale nie w najniższym miejscu - żeby popiół miał gdzie się podziać.

Lepimy, ubijamy, gładzimy, ubijamy, lepimy - aż wyjdzie.
Suszymy - z początku w cieniu, potem na słońcu, jak w miarę suche (gdzieś z tydzień od ulepienia) to można papierem i patykami napalić, potem więcej drewna, potem dopiero węgiel - bez pośpiechu, żeby nie pękało. Jak pęknie - wywalić masę, dodać wody i abarotno - to się właściwie nie zużywa, tylko to co się od węgla wypaliło trzeba wywalić.

Nadmuch podłączyłem za pomocą dętki i obejmy (kawałek dętki nawinąłem na rurkę jako pogrubienie i uszczelkę),

ale jeszcze samego miecha nie wymyśliłem - miał być kompresor samochodowy, ale słabo dymał, a hałas robił. Jak kto ma jakieś propozycje, to poproszę.
Jeżeli podoba Ci się ten tutorial - nie zapomnij o tym powiedzieć
Tedy, zawitawszy na stronie pana Sławińskiego www.platnerz.com popatrzyłem na rekonstrukcję paleniska kultury przeworskiej.
Jako, że sam się rekonstrukcjami narzędzi nie param, to stworzyłem taka hybrydę kultury przeworskiej z masową produkcją okresu PRL: misko-palenisko przeworskie emaliowane.

Wziąłem co miałem:
miskę emaliowaną,
rurkę pół cala,
gliny ze żwirowni (Kujuś mówił, że ma być żółta, jedyne kryterium jakim się kierowałem i działa),
soli - jakieś pół szklanki na to wsypałem, albo mniej,
i piachu (drobny, bez kamieni, można dzieciom z piaskownicy ukraść, na ten przykład
Piach do gliny w propocji 1:1 (na oko).
Wody - tyle, żeby było jak plastelina, nie za rzadkie.
Rurka (rozumowo, bo innych wskazówek nie miałem) przy dnie, ale nie w najniższym miejscu - żeby popiół miał gdzie się podziać.

Lepimy, ubijamy, gładzimy, ubijamy, lepimy - aż wyjdzie.
Suszymy - z początku w cieniu, potem na słońcu, jak w miarę suche (gdzieś z tydzień od ulepienia) to można papierem i patykami napalić, potem więcej drewna, potem dopiero węgiel - bez pośpiechu, żeby nie pękało. Jak pęknie - wywalić masę, dodać wody i abarotno - to się właściwie nie zużywa, tylko to co się od węgla wypaliło trzeba wywalić.

Nadmuch podłączyłem za pomocą dętki i obejmy (kawałek dętki nawinąłem na rurkę jako pogrubienie i uszczelkę),

ale jeszcze samego miecha nie wymyśliłem - miał być kompresor samochodowy, ale słabo dymał, a hałas robił. Jak kto ma jakieś propozycje, to poproszę.
Jeżeli podoba Ci się ten tutorial - nie zapomnij o tym powiedzieć