Technika kucia

nauka podstawowych technik i operacji kowalskich

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
wat93
Administrator
Posty: 1425
Rejestracja: 28 sie 2009, 12:02
Lokalizacja: Jarocin
Kontakt:

Post autor: wat93 » 27 maja 2010, 15:54

mlotek nagrzewa sie bardzo wolno bo ma bardzo krotki kontakt z goracym metalem. do studzenia musial by byc przycisniety do kowadla zeby spokojnie mogl oddac cieplo (kowadlo de facto dluzej z metalem sie styka ale ma zdecydowanie wiecej masy do ogrzania dzieki czemu jest zimniejsze). a od samych uderzen mlotek tez sie delikatnie bo delikatnie ale nagrzewa... dokladnie na tej samej zasadzie jak kuty zimny pret :-)

Awatar użytkownika
wat93
Administrator
Posty: 1425
Rejestracja: 28 sie 2009, 12:02
Lokalizacja: Jarocin
Kontakt:

Post autor: wat93 » 27 maja 2010, 15:55

mlotek nagrzewa sie bardzo wolno bo ma bardzo krotki kontakt z goracym metalem. do studzenia musial by byc przycisniety do kowadla zeby spokojnie mogl oddac cieplo (kowadlo de facto dluzej z metalem sie styka ale ma zdecydowanie wiecej masy do ogrzania dzieki czemu jest zimniejsze). a od samych uderzen mlotek tez sie delikatnie bo delikatnie ale nagrzewa... dokladnie na tej samej zasadzie jak kuty zimny pret :-)

Awatar użytkownika
Matthan
Posty: 400
Rejestracja: 28 sie 2009, 22:01
Lokalizacja: Augustów

Post autor: Matthan » 27 maja 2010, 22:23

A nie ma to związku z drganiami kowadła? Myślałem, że uderzając w materiał na kowadle wprowadza się go w drgania które przechodzą na stawy dłoni, dlatego "uspokaja" się kowadło i młotek poprzez odbicie w innym miejscu obok... ale to chyba trochę naciągana teoria :-P
Nie ma jak dym z kuźni, fajka w zębach
<Duch wieje przez świat>
Moje zdjęcia

nochal
Posty: 119
Rejestracja: 11 sty 2010, 11:56
Lokalizacja: Poznań/Kołobrzeg

Post autor: nochal » 28 maja 2010, 09:26

no trochę naciągana :mrgreen: Jasne że są drgania tylko że nie trwają tak długo jak struny w gitarze :mrgreen: Te drgania są tłumione dość szybko przez twoje ręce, trzonek młotka, kowadło i to na czym stoi kowadło.

Awatar użytkownika
wat93
Administrator
Posty: 1425
Rejestracja: 28 sie 2009, 12:02
Lokalizacja: Jarocin
Kontakt:

Post autor: wat93 » 28 maja 2010, 16:30

drgania w kowadle jak uderzysz w nie samo sa o wiele wieksze niz jak ladujesz w material takze teoria zdecydowanie zbyt mocno naciagnieta :-P no chyba ze kujesz drewnianym albo gumowym mlotkiem wtedy mialo by to jakis sens :-P

Lucius Ebola
Posty: 159
Rejestracja: 01 wrz 2009, 22:54
Lokalizacja: Lyefjell, Norwegia
Kontakt:

Post autor: Lucius Ebola » 02 cze 2010, 23:23

1. Wat se żarty robi, podczas gdy drewniany młotek się czasem przydaje - jak się pręt przy skręcaniu skrzywi, albo jaki inny delikatny ormanent mamy i nie chcemy go skrzywdzić, a trza coś podprostować, to można gorący element na dębowym klocku polożyć i drewnianym młotkiem puknąć- krawędzie się nie popsują, a wyprostować można (testowałem).
2. ta panna co to hoola hoop kręci, to widać od razu, że ma kólko amerykańskie, bo jej nie spada. Mi w podstawówce kazali kręcić polskim i po jednym obrocie mi na glebę spadało, normalnie zawsze!

Awatar użytkownika
Grzegorz K.
Administrator
Posty: 3867
Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
Lokalizacja: Ustka/Słupsk

Post autor: Grzegorz K. » 10 cze 2010, 17:03

To pytanie o stukanie po kowadle słyszy się bardzo często na pokazach. Jedni się śmieją (arcymistrze zwłaszcza) inni z zaciekawieniem pytają. Powiem szczerze że na początku nie umiałem ludziom odpowiedzieć dlaczego to robię... po prostu tak jest mi wygodniej. Ludzie dopatrywali się w tym jakiejś tajemnej sztuczki 8-) he he

Ebola: Bo to za komuny mieli takie ruskie hulahopy i dlatego... :mrgreen:
Obrazek

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 10 cze 2010, 21:19

Chyba raz już pisałem , ale może zjadło:)

z tym stukaniem to jak z kozłowaniem piłką. piłka lata cały czas, piłkarz (czy tam koszykarz:P ) się nie męczy tylko delikatnie robi "pyk", "pyk" :D A jakby grał piłką lekarską to by ją musiał za każdym razem z gleby podnieść i by się zmęczył.
To samo z kowalem, po co odkładać i podnosić młotek, jak można dalej sobie uderzać (tyle, że nie w o co się kuje tylko w samo kowadło ).
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

credki
Posty: 16
Rejestracja: 23 mar 2010, 13:01
Lokalizacja: Biłgoraj

Post autor: credki » 25 cze 2010, 22:21

Dzięki za odpowiedź co do stukania w kowadło ( ćwiczę to zaczyna powoli wychodzić, tyle że moje kowadło na razie to przerobiona szyna ale to szczegóły :). Natomiast mam następne pytanko też bardzo proste a jednak. Chodzi o rękawice do kucia. Widziałem gdzieś opinie na forum, że trzeba trzymać młotek bez rękawicy czemu tak powinno być?? Kułem na początku w rękawicy (takiej białej skórzanej do migomatu) ale zacząłem się przerzucać i trochę zaczęły mi się robić odciski więc pytam o te rękawice?

Awatar użytkownika
StellArt
Posty: 631
Rejestracja: 05 mar 2010, 02:06
Lokalizacja: Ostrołęka

Post autor: StellArt » 25 cze 2010, 22:47

Można kuć w rękawicach, ale na pewno wygodniej i praktyczniej jest bez nich. Głównie chodzi o to że ręka męczy się szybciej, ściskasz mocniej trzonek żeby nie wyleciał z ręki, ale to wszystko sprawa indywidualna, znam starego kowal który używa ogumowanych rękawic i jakoś szczególnie mu to nie przeszkadza w pracy. Ja osobiście nie używam tylko i wyłącznie przez wygodę, ręce się nie pocą itp.

Awatar użytkownika
jolo
forumoholik
Posty: 1117
Rejestracja: 28 sie 2009, 22:15
Lokalizacja: Olkusz okolice

Post autor: jolo » 26 cze 2010, 08:05

nie ściskasz tak mocno jak w rękawicy i masz większą precyzje i sile uderzenia, no i nie wyleci z reki, uczywiście jak ktoś kuje 5 min to może w rękawicy , ale przy kilku godzinach pracy to rękawica bardzo utrudnia pracę

musimy sie przyzwyczaić że ta praca brudzi i niszczy ręce

Awatar użytkownika
rav08
forumoholik
Posty: 1222
Rejestracja: 02 wrz 2009, 19:50
Lokalizacja: Jasło
Kontakt:

Post autor: rav08 » 26 cze 2010, 13:12

Ja tam młotka nie ściskam jak kuje.Wiadomo jak trzeba mocniej pyknąć to dłoń sama wie co robić.Co do kucia w rękawiczkach to czasami ubieram zwykłą rękawiczke z gumą od spodu.

Awatar użytkownika
Nomad
Moderator
Posty: 2263
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:34
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nomad » 26 cze 2010, 13:28

Ja czasem jak mam dłóżej kuc, to biore troche żywicy z drzewa iglastego i wcieram w ręke, która mam kuc.
Jest bardzo pewny chwyt, młotek napewno nie wypadnie, a po jakims czasie żywica się wyciera i nie ma z nią problemu.

szekspir

Post autor: szekspir » 08 paź 2010, 22:34

Najważniejsza rzecz nieporuszona tutaj to według przysłowia " kuj żelazo póki gorące" to to że kowala pierwsze uderzenia młotka sa szybkie i silne,musi jak najwięcej" wycisnac "z tego jednego grzania,wtedy nie popukuje nie oglada tylko kuje,temperatura spada ale materiał jest jeszcze plastyczny na tyle ,że może poprawic powierzchnie ,wyrównac niedoskonałości,jego ręka jest już zmęczona,czasami spuszcza luzno obuch na kowadło młotek odbija sie,wskakuje znowu w dloń,ta ulotna chwila to to odpoczynek dla chwytu,z czasem jest to odruch....potem znowu grzeje materiał ,ale w mysli ustala dalsze czynności bo na każdym grzaniu musi zyskac jak najwięcej....a pukanie na kowadłach podczas pokazów to jest pod publikę ,kowal bawi się, wystuka jakiegoś ptaszka przez pare godzin ,nie narobi się i nie zarobi.Na pokazach trzeba zawsze do obserwowania znależdz kowala pracującego dobrze młotkiem i perfekcyjnie operującego szczypcami,jesli na pokazie taki się znajdzie...i jego prace prześledzic,jesli materiał mu nie wypada i nie spada z kowadła(największy przypał!)to ten kowal napewno jest "okuty" - ;-) nie musi walic w kowadło jak w dzwon by miec jak najwięcej widzów

szekspir

Post autor: szekspir » 18 paź 2010, 20:51

Następna sprawa -To jak poradzić sobie podczas zdobienia ,typu grawerka na płaskowniku,lub banalne wykonanie rowka podkowy,lub przebicia na podkowie,listek itp rzeczy -zakładając że na przykład w kużni lub na pokazie ,nie mamy pomocnika ,sami musimy sobie pobić narzedzie(przecinak ,wycinak ,itp)...!pytanie jak nie narazic się na to że za którymś razem nasz detal, raz poraz bedzie spadał z kowadła? Otóż pomocnika do trzymania(przynajmniej) kutego detalu wykonamy sobie sami.Wyspawujemy z preta npfi 14mm i płaskownika30x8 literkę T,dolny koniec literki T(daszek to płaskownik),jest gwintowany,po spuszczeniu przez otwór kwadratowy w kowadle,na dolną cześc dokręcamy coś na podobieństwo strzemienia,gdzie włożymy nasza stopę by przycisnąc materiał do kowadła i wykonamy naszą operację bez obawy że nam podskoczy ,przesunie itp ;-) dolną częsc należy odpowiednio ukształtowac zależnie od szerokości pieńka itp-pozdrowionka W kuzni lepszy młot pedałowy!!!

ODPOWIEDZ

Wróć do „ABC - PODSTAWY KOWALSTWA - basic techniques”