
Jest taki filmik: stary japoński miecznik, sypie do takiego paleniska węgiel drzewny do połowy, rozpala ogień.
Potem wkłada katanę i zasypuje węglem. Następnie bierze wielką dmuchawę do liści i dmucha z boku, przez dziurki w ściankach paleniska.
Dziadziusiowi tylko takie dmuchania pozostało, ale lepszy rydz, niż nic
Otwory w ściankach muszą być na tyle małe, że by węgiel nie uciekł. Myślę, że wycieczka na złom to jest to.
palenisko budujemy na cegłach, dodajemy ścianki i tyle.