diskopolo007 pisze:ADALBERTUS dlaczego miecz musi być rekonstrukcją? Przecież nawet w epokach kiedy używano mieczy starano się wynajdywać nowe technologie i kształty a nie tylko kopiować po przodkach
Wcale nie musi być rekonstrukcją. Tylko, że wtedy nie będzie to już miecz a produkt mieczopodobny.
Jeśli zastosujemy materiały takie jakie akurat wpadną nam w rękę, jeśli kształt będzie udawał kształt miecza, w dodatku z daleka, jeśli jego właściwości mechaniczne będą .... i tak dalej, to czy będzie to można nazwać mieczem ? Wejdźmy na znane nam wszystkim podwórko. Czy żeliwne kowadło "made in china" można nazwać kowadłem ? Czy "coś żelaznego", co zostało wymyślone i "udoskonalone" przez kompletnego amatora znającego kuźnię tylko z obrazka, coś takiego umieszczonego na trzonku z węglowego kompozytu można nazwać młotkiem ? Ciekaw jestem jaki teoretyk wymyśli narzędzie bardziej pasujące do swej roli od młotka używanego w kuźni 100 czy 500 lat temu, młotka, którego kształt doskonaliły pokolenia kowali przez 3000 lat. Albo jest to młotek, kowadło czy miecz, albo coś, co udaje te przedmioty.
A jeśli ma to być miecz "udoskonalony", to zastanówmy się, czy my teraz jesteśmy w stanie stworzyć coś lepszego niż robili to ludzie, dla których miecz stanowił o ich życiu. Zarówno myślę o walczących mieczem, jak i o robiących najlepsze z możliwych miecze dla tych walczących. I nie chodzi mi tylko o wymiary miecza. Bardzo istotna jest i technika kucia miecza. Na tym Forum znalazłem link
http://www.youtube.com/user/gregdelaunay do filmiku pokazującego, nazwijmy to "kucie" miecza. Miecz owszem, śliczny. Dziwer - też. Ale, kochani moi, ten miecz nie został w y k u t y !!! On został wyszlifowany ! On w gruncie rzeczy tylko kształtem przypomina miecz. Nie będę się tu rozwodził co i jak, zwróćcie tylko uwagę na jeden detal - na sposób wykonania trzpienia rękojeści. Ostrza dochodzą do pewnego miejsca a potem się urywają, a sam trzpień odkuty jest tylko z rdzenia. Czegoś takiego nie było w żadnym znanym mi mieczu. Trzpień rękojeści nie był wypiłowany tylko odkuty. Sama głownia też nie była piłowana tylko kuta. Nie chodzi tutaj nawet o czas poświęcony kutej czy piłowanej głowni, ale o jej właściwości. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że otwór przebijany i otwór wiercony to dwa światy, Odsadzenie kute i wypiłowany karb to też niebo i ziemia. A wypiłowany trzpień ???? Paranoja.
Szlifowane ostrza, szlifowane zbrocza.... Czy to jest miecz ???? Piękny, ale tylko produkt mieczopodobny.
Zobaczcie jak to wygląda w pokazanym w innym wątku mieczu z Oblina

Chyba widać dokładnie jak włókna ostrzy i rdzenia zostały ściśnięte w trzpień. Przykład wręcz podręcznikowy.
diskopolo007 pisze:. Poza tym to chyba trochę pomyłka pytać chłopaka czy chce aby płatnerstwo było jego
zawodem bo on ma 13 lat a ja pamiętam jak byłem w takim wieku i też chciałem mieć miecz i wcale nie myślałem o tym żeby to był mój zawód.
Prawdę mówiąc, ja też. Ja też marzyłem o własnej szabli, ciułałem na nią każdy grosz i co jakiś czas jeździłem na bazar w Warszawie, aby się przekonać, że znów ceny podskoczyły i znów nie mogę jej kupić. A miałem wtedy 15 lat. Wtedy też zrobiłem swój pierwszy nóż, w dodatku z imitacją dziweru (trawioną) Oczywiście ani przez głowę mi nie przeszło, że będzie to kiedyś mój zawód. Ale już myślałem o archeologii. I szkoda, że tylko myślałem, a zdawałem na kierunek wcale z konserwacją zabytków nie związany. Dlatego napisałem, że teraz zacząłbym od archeologii.
Pozdrawiam
Wojtek Sławiński ADALBERTUS