Rodzinny biznes

Tematy nie zawsze związane z kowalstwem

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

szpryc
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012, 20:56
Lokalizacja: Góry/Hirschberg DE

Rodzinny biznes

Post autor: szpryc » 06 kwie 2013, 18:52

Ostatnio się dowiedziałem że moi pradziadkowie ze strony mamy byli kowalami i do tej pory nikt po nich nie zajmowal się kowalstwem dopiero mnie to zainteresowało. A jak tam z resztą czy odziedziczyliście zawód po rodzinie czy to wyszło tak samo z siebie ?

Awatar użytkownika
BANAN
arcyweteran forum
Posty: 6513
Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa

Post autor: BANAN » 06 kwie 2013, 20:05

Mój dziadek po kądzieli był kowalem,ale ja zająłem się kowalstwem całkiem przypadkowo :>
Kontakt 517355290

szpryc
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012, 20:56
Lokalizacja: Góry/Hirschberg DE

Post autor: szpryc » 06 kwie 2013, 20:48

Ja właśnie próbuje odkupić sprzęt kowalski który został po tych moich przodkach uwidzimy co z tego wyjdzie bo starsi ludzie są pardzo przywiązani do swoich rzeczy :)

Remington
Posty: 833
Rejestracja: 21 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Remington » 06 kwie 2013, 21:11

Zauważyłem często powtarzający się schemat.
Człowiek kawał życia zajmuje się jakimś rzemiosłem, gromadzi masę różnych narzędzi, po czym umiera, a rodzina za nic w świecie nie chce sprzedać zgromadzonego dobra, mimo że nie mają pojęcia do czego 80% sprzętu służy. Wszystko zostaje na miejscu jako pamiątka rodzinna.
Następnie nie mija rok, a większość tego trafia na złom lub do śmietnika.
Ów schemat tyczy się nie tylko narzędzi, ale różnych innych kolekcji i zbiorów.

Awatar użytkownika
Borsuk Mat
Posty: 181
Rejestracja: 05 kwie 2012, 13:13
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Borsuk Mat » 06 kwie 2013, 22:07

Moi przodkowie posiadali kuźnie, wykuwali broń dla powstańców w powstaniu styczniowym. Z powodu upadku powstania kuźnię i w ogóle wszystko stracili.
A ja zająłem się kowalstwem z przypadku w sumie

szpryc
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012, 20:56
Lokalizacja: Góry/Hirschberg DE

Post autor: szpryc » 07 kwie 2013, 15:19

No w mojej miejscowości tak jest po śmierci kowala żona poukładała wszystkie sprzęty na swoje miejsce i siedzi to tylko i się kurzy. Zamiast odsprzedać to komus kto chciałby kontynuować zawód tym bardziej, że pewnie po śmierci tej pani dzieci popchną to gdzie bądź żeby tylko się tego pozbyć. Ale mam nadzieje że od rodziny prędzej uda się odkupić :)

Awatar użytkownika
Aries
Moderator
Posty: 2879
Rejestracja: 15 wrz 2011, 21:55
Lokalizacja: Jędrzejewo
Kontakt:

Post autor: Aries » 07 kwie 2013, 16:21

Chyba mamy wszyscy taką naturę, że przywiązujemy się do przedmiotów i niechętnie się ich pozbywamy. A już wogóle jeżeli chodzi o jakieś pamiatki. Mój kolega prowadzi warsztat samochodowy. Jego dziadek był kowalem i zostawił po sobie kuźnię. Stała na swoim miejscu razem z wyposarzeniem przez wiele lat po śmierci dziadka. Później musiał budynek rozebrać bo rozbudowywał warsztat. Ale wyposarzenie zostało i zrobił z niego mini muzeum kowalskie. Kiedyś chciałem kupić od niego dziurownicę. Powiedział, że ten sprzęt ma dla niego wartość sentymentalną i nie ma mowy o sprzedaniu.

W mojej rodzinie, z tego co wiem, kowala nie było. Za to, o czym już pisałem, pradziadek mojej żony był kowalem. Niewiele po nim zostało: budynek i parę sprzętów (których nie udało się spieniężyć). Niestety dzieci i wnukowie pradziadka mojej żony (ale zagmatwałem :lol: ) nie mieli skrupułów i co cenniejsze, to sprzedali.

Cóż - dwie różne postawy. Która dobra, która zła?
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4251
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Post autor: Jacenty » 07 kwie 2013, 16:31

Tendencję do hurtowej sprzedaży starego, kowalskiego wyposażenia zaobserwować możemy na allegro. Najczęściej pozbywają się tego wnukowie, dla których wszystko o wartości przysłowiowego browara, warte jest pozbycia się.

BB
Posty: 193
Rejestracja: 23 lut 2013, 21:51
Lokalizacja: Lublin

Post autor: BB » 07 kwie 2013, 16:48

Ja dowiedziałem się niedawno od dziadka, że 4 pokolenia wstecz rodzina została sprowadzona z Węgier do Polski, ponieważ byli ekspertami metalurgicznymi i hutnikami. Zakładali huty i kuźnie w Kuźnicach, koło Zakopanego. To rodzina ojca.
Natomiast dom po rodzicach mamy stoi na działce, na której wcześniej zakład miał żydowski kowal. Stad w ziemi przy różnych pracach wykopywało się podkowy gwoździ itp. I zostało jedno małe kowadełko.
Za kowalstwo zabrałem się z powodu pociągu do broni białej. Nota bene, herb rodowy to "Dwie gołe szable ułożone na krzyż, rękojeściami do góry, końce na dół, każdy koniec ma krzyż na sobie. Tarcza koloru krwawego. " Pamiętam, że wisiał u pradziadka. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Aries
Moderator
Posty: 2879
Rejestracja: 15 wrz 2011, 21:55
Lokalizacja: Jędrzejewo
Kontakt:

Post autor: Aries » 08 kwie 2013, 22:53

Fajnie takie sprawy o przodkach wiedzieć. Ciekawa historia.
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali

szpryc
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012, 20:56
Lokalizacja: Góry/Hirschberg DE

Post autor: szpryc » 11 kwie 2013, 23:18

Co ciekawe jest udokumentowana informacja że protoplasta mojego rodu należał do cechu kowalskiego w Radomsku
"W 1693 roku w mieście Radomsko wstąpił do cechu kowalskiego Józef Pawel. Opłatą za to były dwie beczki piwa i wosk.
[...] W aktach urodzeń dzieci określany jest jako Pracowity, co oznacza chłopa."
i odpis : "Roku Panskiego 1693
W kupuje się za Brata Jozef Pawel focha naszego kowalskiego kosztu Roznego
Czo się Działo w domu Naten Cas Bedaczych Woyciecha Kepis Drugiego Jozefa Makarowskiego
Dał Pywa Beczke y Wosk
Tenże Jozef Pawel dał Pywa Becke Drugą y Wosk"
więc pozdrawiam wszystkich kowali z okolic Radomska, a nasz herb to "W polu czerwonym miecz (lub krzyż ćwiekowy) między dwiema klamrami oblężniczymi srebrnymi barkami ku sobie. W klejnocie nad hełmem w koronie pięć piór strusich.
Dwie klamry żelazne, do góry podniesione, barkami do siebie obrócone, a między niemi miecz biały otłuczony, końcem prosto na dół idzie w polu czerwonym, na hełmie pięć piór strusich.
 " oczywiście dawno nie używany nie widziałem go też osobiście u nikogo z rodziny ale swego czasu zajmowałem się genealogią rodziny.

Awatar użytkownika
Kuba
Moderator
Posty: 1310
Rejestracja: 11 wrz 2011, 20:25
Lokalizacja: tu i tam :)

Post autor: Kuba » 12 kwie 2013, 10:20

czyli herb Cholewa :D

szpryc
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012, 20:56
Lokalizacja: Góry/Hirschberg DE

Post autor: szpryc » 12 kwie 2013, 17:01

dokładnie ;) nie pamiętam w którym roku został nadany ale wiem że gdzieś to miałem

ODPOWIEDZ

Wróć do „ROZMOWY - hydepark ”