Czy istnieją "kosmetyki" kowalskie?

Tematy nie zawsze związane z kowalstwem

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Czy istnieją "kosmetyki" kowalskie?

Post autor: Bodar » 09 sty 2014, 22:09

Mam pytanie, ale w zasadzie nie wiem jak zacząć. Może tak - przypomniało mi się pewne zdarzenie sprzed kilkunastu lat. Ale zanim do niego dojdę, krótkie wprowadzenie. Nie miałem w tamtym okresie nic wspólnego z kowalstwem, natomiast każdą wolną chwilę przeznaczałem na szwendanie się po Karkonoszach i Przedgórzu Sudeckim w poszukiwaniu minerałów. W całej tej zabawie często niezbędnymi narzędziami, oprócz łopaty, były spiczaki i kliny do rozłupywania skały. Problemem było utrzymanie ich ostrzy w odpowiednim stanie i uzupełnienie nowymi w miejsce zniszczonych.

W tamtym czasie niedaleko Piechowic koło Szklarskiej Poręby mieszkał i miał swoją kuźnię, stary, 70-ciokilkuletni kowal, Pan Staszek, osadnik z Wileńszczyzny, który potrafił tak wyprowadzić ostrza i zahartować je, że nie krzywiły się i nie pękały nawet przy pizgnięciu 10 kg młotem.

I tu przechodzę do sedna. Kiedyś pojechałem do niego po odbiór „świeżej” partii klinów, a ponieważ był zajęty jakąś kowalską robotą powiedział:
- „Panie tego, usiądź Pan troszki, a ja zara kończe”.
Zacząłem przyglądać się jego robocie. Coś tam kuł na kowadle i co jakiś czas smarował bitnię jakąś czarną mazią. Dziwne to dla mnie było, no, ale to on kowal i na robicie swojej się zna. Po załatwieniu sprawy przed wyjściem zapytałem go:
- „Panie Staszku, a czym pan tak smarował kowadło”
– „A Panie tego, Panie, powiedz no Pan jakiego rodzaju je stal?”
– „Żeńskiego, ale co to ma do rzeczy?”
– „Ano ma, Panie tego, Panie, stal jak kobita, lubi gdy sie jo poklepi, a i czasami mocniej trza przyłożyć. Ale żeby baby dobrze się trzymali Panie tego, to tera różne kremy używajo. A że stal jak baba Panie, to ja wymyślał taki niby krem co go wklepuje, a z czego ni powim, bo to tajemnica, jeno powim, że czarna z sadzy. I wiencej Pan sie tego, Panie nie pytaj bo i tak ni powim. A kliny Panie tego, dobre robie?”
– „Bardzo dobre Panie Staszku”
– „No widzisz Panie tego, Panie to i z kremu tego też troszki”.

I tu moje pytanie: czy Wam wiadomo, czy ktoś z Was może słyszał, żeby w czasie kucia na gorąco używał ktoś podobnych wynalazków :?:

Awatar użytkownika
Dara
arcyforumoholik
Posty: 2144
Rejestracja: 27 lis 2015, 10:47
Lokalizacja: Kalembina

Post autor: Dara » 09 sty 2014, 22:13

Pewnie to była sadza z sikami.
Pamiętasz może jakieś charakterystyczne zapachy?
Dymiło się to , syczało?
Śmierdziało?

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 09 sty 2014, 22:17

Nie pamiętam, to było jakieś 14 lat temu, ale przypominam sobie,że siedziałem jakieś 5 m od P. Staszka. Wtedy też dużo jarałem, to i może też paliłem, a dym z fajek "przykrył" inne zapachy.

Awatar użytkownika
Dara
arcyforumoholik
Posty: 2144
Rejestracja: 27 lis 2015, 10:47
Lokalizacja: Kalembina

Post autor: Dara » 09 sty 2014, 22:21

Może jakieś pozostałości smarowidła pozostały ?
Ta kuźnia jeszcze istnieje?

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 09 sty 2014, 22:30

Z tego co słyszałem, Pan Staszek od kilku kuje ponad naszymi głowami, a po kuźni pozostało wspomnienie. Nikt jej nie przejął i cała "rozeszła" się po ludziach :(

Awatar użytkownika
Dara
arcyforumoholik
Posty: 2144
Rejestracja: 27 lis 2015, 10:47
Lokalizacja: Kalembina

Post autor: Dara » 09 sty 2014, 22:41

Taka już kolej rzeczy .
Ale ciekawa opowieść :)

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 09 sty 2014, 23:09

Wspomniałeś, że mogła to być sadza z sikami. Czy to możliwe, aby w tak krótkim czasie oddziaływania tego mazidła następowało np. jakieś powierzchniowe nawęglanie? Szczyny bardziej kojarzą mi się z hartowaniem, a nie oklepywaniem nimi żelaza.

Awatar użytkownika
BANAN
arcyweteran forum
Posty: 6513
Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa

Post autor: BANAN » 10 sty 2014, 05:15

Nawęglanie z sadzy i azotowanie z moczu.
Kontakt 517355290

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 10 sty 2014, 08:35

No to człowiek już się coś dowiedział, nie pomyślałem o azotowaniu. Dziś rano jak się przebudziłem to pomyślałem, :idea: że wcale nie mówił mi prawdy, a rzekoma sadza mogła być sproszkowanym węglem drzewnym :?:

Awatar użytkownika
Dara
arcyforumoholik
Posty: 2144
Rejestracja: 27 lis 2015, 10:47
Lokalizacja: Kalembina

Post autor: Dara » 10 sty 2014, 08:52

To węgiel i to węgiel

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 10 sty 2014, 09:34

To wiem, ale w zależności skąd sadza, to mogą w niej być różne zanieczyszczenia. Zastanawia mnie tylko, czy w tak krótkim czasie może nastąpić jakakolwiek dyfuzja węgla :?:

Awatar użytkownika
Dara
arcyforumoholik
Posty: 2144
Rejestracja: 27 lis 2015, 10:47
Lokalizacja: Kalembina

Post autor: Dara » 10 sty 2014, 10:32

trzeba dodać jeszcze pizganie młotkiem.Czyli ciśnienie.

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 10 sty 2014, 21:08

Jako koleś sikał do kremu to co robił z babami? To musiałby być niezły hardkorowiec ten Pan Staszek...

Ja myślę, że to był koenzym Q10
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Post autor: Bodar » 11 sty 2014, 10:19

No to trafiłeś Nikiel, że P. Staszek chyba rzeczywiście był trochę hardcorowy. Ale to inna historia i wcale nie wesoła :( , z którą wiąże się śmierć wielu ludzi, wykorzystywanych przez bratnią AR w latach 50-tych, w wydobyciu smółki uranowej w Rudawach Janowickich. Może ją opiszę kiedyś w hydeparku. A co do kowalskich wyrobów firmy Johnson & Johnson stosowanych przez niego, to mógł też drzeć ze mnie łacha. Fakt, miał specyficzne poczucie humoru.

ODPOWIEDZ

Wróć do „ROZMOWY - hydepark ”