Damast - ilość warstw, czy złożeń?

Tematy nie zawsze związane z kowalstwem

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
Nomad
Moderator
Posty: 2263
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:34
Lokalizacja: Jasło

Damast - ilość warstw, czy złożeń?

Post autor: Nomad » 04 wrz 2011, 22:14

Witam!

Dzisiaj gadałem z kolegą Mikadorem i poruszył ciekawy temat, a mianowicie czy ważniejsze jest ilość złożeń damastu, czy może ilość warstw. Nie chodzi mi już o sam wzór damastu, a właściwości klingi. A może jedynie co jest najważniejsze to właściwa opbróbka cieplna, wielkość ziarna i sposób hartowania klingi?

Zachęcam do dzielenia się swoimi uwagami i przemyśleniami, może akurat dowiemy się jakichś ciekawych rzeczy?

Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
mikador
Posty: 131
Rejestracja: 14 wrz 2010, 19:53
Lokalizacja: Olkusz-okolice
Kontakt:

Post autor: mikador » 04 wrz 2011, 22:24

Oczywiście chciałbym poruszyć taki temat z Nomadem , że np. ktoś daje nam nóż damast 50 warstw złózony na pół czyli 100 warstw a ktos inny daje nam nóż 100 warstw złożony 4 razy i moim zdaniem ten 2 jest lepszy. Oczywiscie jest robiony z tej samej stali.

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 04 wrz 2011, 23:03

Moim zdaniem totalnie to nie ma znaczenia... Jeżeli jest to robione ręcznie młotkiem a nie na prasie to jedynie smakosz lub ktoś kto sam robi damasty zauważy, że ten złożony więcej razy ma bardziej nierównomierny (nawet niekoniecznie ładniejszy) wzór ale to też nie zawsze musi być bardziej nierównomierny bo można tak pomłotkować nawet pakiet podstawowy 100 warstw bez żadnego składania, że będzie pofalowany jak cholera. Roboty jest nieporównywalnie dużo a efekt praktycznie żaden. Szczególnie, że ludzie lubią zwykle bardziej "czyste" wzory.

Dlatego ja właśnie zakupiłem blaszki 50HF 0,5mm i razem z N9E 1mm będę mógł robić podstawowe pakiety po 80 warstw. Złożę takie dwa w jeden i mam 150 warstw płaskownik gotowy do wykrojenia noża w 2 dni* roboty a zaczynając od załóżmy 30 warstw musiałbym coś takiego robić 5 dni bo pamiętajmy, że za każdym zgrzewem tracimy kilka warstw i szczerze mówiąc niszczymy robotę którą zrobiliśmy wcześniej. Nie wiem jak Was ale mnie to denerwuje. Zgrzewając już płaskownik który ma 100 warstw z drugim takim samym tracimy nawet kilkanaście warstw z każdego (czyli swój cały pakiet podstawowy idzie w $@#%& tylko przy jednym zgrzewie!) bo warstwy są cieńsze a materiału z brzegów ubywa tyle samo.

*dzień roboty to u mnie od zmroku do 22-23 wieczorem czyli jakieś 4h
:evil:

ODPOWIEDZ

Wróć do „ROZMOWY - hydepark ”