Wat
no wiec...
Krol Wojciech lat 16 jestem w LO na biol chemie.
kowalstwo wyszlo jak wyszlo... najpierw bylo "kucie" niewykonczonych mieczy w Gothic'u pozniej zobaczylem warsztat (zreszta ludzi z ktorymi teraz wspolpracuje) na dniu dziecka w podstawowce... wtedy pierwszy raz chwycilem mlotek w jedna, a zazacy sie pret w druga dlon

po jakims czasie stwierdzilem, ze fajnie by bylo zbudowac cos u siebie... posprzatalem garaz i przystapilem z kumplem do budowy "pieca" ktory zreszta jest na forum

mialem kawalek szyny kolejowej (ktora zreszta do dzis lezy w kacie zmieniona na troche lepsza

) i poczatkowo zaczalem kuc na weglu drzewnym porwanym ojcu na grilla. dmuchalem plucami i machalem plastikowa przykrywka od 20l wiadra emulsji

kulem ze starych duzych gwozdzi blaszki. siekiera(!). i wkoncu kiedys dostalem zamowienie na kliny do mltkow od dziadka

podjalem sie i do dzisiej sie smieje jak na nie patrze

ale za to bylo kupe frajdy

przy okazji zabralem mu mlotek 1.5kg a on oprawil mi drugi, ktorym do dzisaj kuje

kiedys przy okazji szukania czegos o kowalstwie znazalem forum, jeszcze pod starym adresem. nie moglem go pozniej dlugi czas znalezc.. lecz wkoncu mi sie udalo

(bylo to zreszta bardzo blisko moich urodzin

) no i tak zaczalem pisac na forum... dowiedzialem sie duzo o zlomach itd... niedaleko mnie odbywal sie konkurs skokow przez plotki koni, a ojciec ochroniarz zawiadomil mnie, ze na zawodach kowal kuje male podkowki

byl to bardzo mily staszy kowal, ktory pozwolil mi sprobowac odkuc podkowe

kiedy sie za to zabralem niespodziewanie pojawil sie wymieniony wczesniej kowal, ktory pierwszy raz dal mi do reki mlotek

pomogl mi z ksztaltem podkowy wraz ze starszym misitrzem i tak powstala moja pierwsza podkowa ktora mam do dzisiaj

pozniej zaczalem sie rozpisywac na forum i cwiczyc u siebie... ktoregos pieknego dnia pojechalem na zlom z ojcem zeby kupic blache na palenisko (podejrzane zreszta u starszego kowala) zajechalem na zlom... patrze a tam dwa oryginalne paleniska! jedno mniejsze (ktore kupilem) drugie wieksze... odrazu wzialem mniejsze! swierdzilem ze duze nie jest mi potrzebne (teraz zaluje bo po cenie zlomu bylo) za kotlinke stolik i dmuchawe zaplacilem 36zl... wtedy zaczalem sie dopiero bawic

przywiozlem od dziadka wegiel kamienny i kulem z pretow ktore sa w drewnianych oknach cos w rodzaju grotow

poczatkowo nawet szpice psulem ale z biegiem czasu tulejki nawet byly na tyle poprawne ze dalo sie przymocowywac je do kijakow

trzeba zaznaczyc ze kulem bez komina ktorego zastepowala dziura w scianie z dobita blacha nad paleniskiem

w tym garazu powstala pierwsza moja praca.. "sztucce" oczywiscie tez sa w galerii i pierwsza roza ktora mama mnie tak bardzo meczyla... roza miala dowiesc ze chce wiazac sie z kowalstwem troche dluzej niz na tydzien

mama dostala kwiatka na dzien matki

to byly czasy... teraz czlowiek moze sobie tylko powspominac jak wdychal SO2 tonami

jeszcze przed zrobieniem rozy trafil sie forumowy wyjazd do Legnicy na konkurs kowalstwa artystycznego. maly Wojtek bez zastanowienia zabral sie za nakrecanie rodzicow na pozwolenie na wyjazd i udalo sie

tam naprawde poznalem swietnych ludzi i tez bardzo duzo sie nauczylem pomimo wpadki... poznej przeprowadzilem sie z mojego garazu jakies 500m od domu do dziadka u ktorego byl juz komin i dalo sie kuc

mial tam ladny kawalek szyny (ktory sluzy mi do dzis) mialem kilka pinkow do ktorych dalo rade przyczepiac kowadlo. mialem tez imadlo ktorego tak bardzo brakowalo mi w moim garazu. zaczalem proby kucia kleszczy... mama oznajmila ze zna kowala 25km od nas do ktorego mogla by mnie zawiezc... no wiec do niego zajechalem... na poczatek dosatalem dwureczny mlot i pot tak ciekl mi po d.. plecach, ze az strach. po odkuciu z mistrzem polowy kleszczy moje rece ozdobily dwa piekne pecherze, ktore pekly

ja probujac sie nie dac zapytalem tylko o kran zeby obmyc rece i poszedlem kuc dalej... ciezko bylo ,a pan kowal powiedzial, ze skonczy kuc resorakiem

wtedy to dopiero mialem radoche

od kowala odeszlem z kleszczami, gwodziem i mowym doswiadczeniem ktorego tak mi brakowalo... po dlugich poszukiwaniach znalazlem strone internetowa kowala ktory mnie "zarazil" milosica do stali. napisalem maila pod koniec wakacji i otrzymalem odpowiedz ze dupa jestem bo gdybym sie zglosil na poczatku to moglbym popracowac tam przez cale 2 miesiace... zalapalem sie jedynie na ostatnie 2tyg wakacji. teraz przy sobocie jesli mam checi i jest robota w kuzni jade do nich troche poexpic

fajnie jest widziec przed czyims domem swoja robote

dorobilem sie kilku nardzedzi garba doswiadczen, ktorego caly czas powiekszam i roboty, ktora daje mi satysfakjce
teraz powiekszam swoje doswiadczenie, kuje wiele roznych rzeczy, niedawno skonczylem swoj pierwszy damast

napradwe zainteresowala mnie praca ze stala
mozliwe ze zapomnialem o kilku istotnych faktach w mojej biografii ale jak cos sobie przypomne to dopisze

wszystko przez Szajbe poganial mnie caly czas
pozdrawiam
