Gwóźdź
: 13 kwie 2015, 21:41
Gwóźdź jak gwóźdź, raczej z rąsi robiony. Znalazłem go w 2010 roku, wyszczotkowałem, a potem został zapomniany.
Dopiero niedawno odnalazł się w garażu, przy okazji próby ogarnięcia burdelu, zresztą z marnym efektem.
Już pięć lat temu zastanowiło mnie miejsce gdzie został znaleziony. Jest to wzniesienie na zachodnim brzegu rozlewiska. Najbliższe zabudowania, to ok. 200 m stary, ponad stuletni młyn po drugiej stronie kanału, a do wioski jeszcze z 0,5 km. Natomiast po tej stronie brzegu (mapka Lidar) dość solidna rozbudowa inżynieryjna z okresu II WŚ, stanowiska dowodzenia i stanowiska ogniowe artylerii.
Miejsce znaleziska niestety Lidar nie objął, ale też przebiegają tam transzeje. Wiadomo, że w wykonywaniu takiej infrastruktury zużywa się znaczne ilości drewna, a przy tym i gwoździ. Problem w tym, że ten nie pasuje do okresu rozbudowy inżynieryjnej - przełom 1944/45 r. To były już nie te czasy, żeby masowo trzepać ręcznie gwoździe.
Pogrzebałem trochę i oto zagadka się rozwiązała: prawdopodobnie pochodzi z XVII w. Poniżej załączam fragment artykułu z www.sycowice.net
Pan Krzysztof Marchlewski jest pasjonatem historii, młynarstwa i bunkrów. Jeżeli ktoś się wybiera na zwiedzanie młyna, to musi się liczyć z kilkugodzinnym opowiadaniem o jego tajemnicach. Pan Krzysztof oprowadzi od piwnicy, przez elektrownię do pomieszczeń na samej górze budynku, pokazując każde urządzenie. Opowie wszystko o technologii mielenia, od budowy ziarna do mąki w workach.
Wszystkich ciekawostek i historii młyna nie chcę opisywać, bo najlepiej samemu pojechać na miejsce, zobaczyć i wysłuchać. Do najistotniejszych faktów zaliczyć należy to, że obecny młyn wybudowano w 1911, ale Pan Krzysztof dotarł do materiałów, opisujących początki młynarstwa w Przetocznicy z których wynika, że sięgają one XVII wieku. Podczas prac wokół młyna znalazł także resztki spalonego drewna, które pozwalają spekulować, że było więcej młynów niż tylko ten obecny. A zostały one spalone w zwykłym pożarze lub w wyniku wojen. Przed II wojną światową w młynie zatrudnienie miało około 60 osób. Mąkę mielono do 1999 roku, a elektrownia pracowała jeszcze przez kilka lat. Młyn był w stanie zmielić 15 ton zboża na dobę. Wszystkie urządzenia i turbina elektryczna w młynie są sprawne i zakonserwowane tak, że wystarczy pół godziny i można mielić mąkę. Turbina nie ustępuje współczesnym sterowanym komputerowo turbinom. A chyba największa ciekawostką w młynie jest pas transmisyjny z … sierści wielbłąda. Przetocznicki Młyn doskonale wkomponowuje się w atrakcje Zaodrza i jest prawdziwą perełką Ziemi Lubuskiej o której mało kto wie, a powinni poznać ją wszyscy.
Dopiero niedawno odnalazł się w garażu, przy okazji próby ogarnięcia burdelu, zresztą z marnym efektem.
Już pięć lat temu zastanowiło mnie miejsce gdzie został znaleziony. Jest to wzniesienie na zachodnim brzegu rozlewiska. Najbliższe zabudowania, to ok. 200 m stary, ponad stuletni młyn po drugiej stronie kanału, a do wioski jeszcze z 0,5 km. Natomiast po tej stronie brzegu (mapka Lidar) dość solidna rozbudowa inżynieryjna z okresu II WŚ, stanowiska dowodzenia i stanowiska ogniowe artylerii.
Miejsce znaleziska niestety Lidar nie objął, ale też przebiegają tam transzeje. Wiadomo, że w wykonywaniu takiej infrastruktury zużywa się znaczne ilości drewna, a przy tym i gwoździ. Problem w tym, że ten nie pasuje do okresu rozbudowy inżynieryjnej - przełom 1944/45 r. To były już nie te czasy, żeby masowo trzepać ręcznie gwoździe.
Pogrzebałem trochę i oto zagadka się rozwiązała: prawdopodobnie pochodzi z XVII w. Poniżej załączam fragment artykułu z www.sycowice.net
Pan Krzysztof Marchlewski jest pasjonatem historii, młynarstwa i bunkrów. Jeżeli ktoś się wybiera na zwiedzanie młyna, to musi się liczyć z kilkugodzinnym opowiadaniem o jego tajemnicach. Pan Krzysztof oprowadzi od piwnicy, przez elektrownię do pomieszczeń na samej górze budynku, pokazując każde urządzenie. Opowie wszystko o technologii mielenia, od budowy ziarna do mąki w workach.
Wszystkich ciekawostek i historii młyna nie chcę opisywać, bo najlepiej samemu pojechać na miejsce, zobaczyć i wysłuchać. Do najistotniejszych faktów zaliczyć należy to, że obecny młyn wybudowano w 1911, ale Pan Krzysztof dotarł do materiałów, opisujących początki młynarstwa w Przetocznicy z których wynika, że sięgają one XVII wieku. Podczas prac wokół młyna znalazł także resztki spalonego drewna, które pozwalają spekulować, że było więcej młynów niż tylko ten obecny. A zostały one spalone w zwykłym pożarze lub w wyniku wojen. Przed II wojną światową w młynie zatrudnienie miało około 60 osób. Mąkę mielono do 1999 roku, a elektrownia pracowała jeszcze przez kilka lat. Młyn był w stanie zmielić 15 ton zboża na dobę. Wszystkie urządzenia i turbina elektryczna w młynie są sprawne i zakonserwowane tak, że wystarczy pół godziny i można mielić mąkę. Turbina nie ustępuje współczesnym sterowanym komputerowo turbinom. A chyba największa ciekawostką w młynie jest pas transmisyjny z … sierści wielbłąda. Przetocznicki Młyn doskonale wkomponowuje się w atrakcje Zaodrza i jest prawdziwą perełką Ziemi Lubuskiej o której mało kto wie, a powinni poznać ją wszyscy.