Witam
no i zrobił nam się zupełnie nowy wątek
Na początek wracam do problemu istnienia pełnych płyt. Przypominam, że pisałem o mieczu z X - XI w. Pełna płyta, to napierśnik kuty z jednego kawałka + naplecznik + folgi na łączeniach z monolitycznymi ochronami kończyn itp. Gdzie w X wieku coś takiego było ? Asekurancko napisałem, że "sporadyczne przypadki" bo założyłem, że jakiś VIP mógł wyprzedzić epokę. A Bliski Wschód chyba nie tylko w X w. ale nigdy takiej płyty nie posiadał, przynajmniej ja nic takiego sobie nie przypominam. Kwadratowy napierśnik kończący się na pachach i brzuchu powyżej pępka to nie pełna płyta. Tym bardziej waciak obszywany mniejszymi czy większymi zbrojnikami. Tak samo jak rzymska Lorica segmentata - to były wyłącznie folgi.
Swego czasu pozbierałem po kuźni różne "felerne" głownie, oszlifowałem je z grubsza, pohartowałem i zacząłem robić testy wytrzymałościowe.
Na pierwszy ogień poszedł miecz długi (półtorak - skuwanka) kontra zderzak kolejowy. Przy uderzaniu płazem - zero efektu. Jakbyśmy walili gumowym kijem. Głownia się uginała i odskakiwała, w zasadzie bez szwanku. Natomiast uderzenie ostrzem.... Po kilku solidnych rąbnięciach "zza ucha" miałem głownię w systemie ratalnym. To samo przy uderzaniu w miecz oparty na 2 pieńkach. Leżący płasko - sprężyna. Leżący ostrzem do góry - kompletna piła. Nie popękał na kawałki, ale szczerby były nawet po 15 mm. Przy cięciu poprowadzonym 30~45° do płaszczyzny ostrza, zwłaszcza przy ześlizgu - właściwie bez szczerb. Głownie się uginały i sprężyście odbijały od siebie.
Próba przecięcia ocynkowanego wiadra:
Przy cięciu w kant, dokładnie w połączenie denka ze ściankami - przecięcie blachy. Podobnie w krawędź wylewu - pogięta i pocięta blacha. Przy cięciu w bok wiadra - kompletna porażka. Żadnego przecięcia, wyłącznie pogięta blacha. Taka sama próba na wiaderku położonym na pieńku (pieniek przylegał do ścianki) - przy cięciu poprowadzonym idealnie w płaszczyźnie głowni blacha lekko wgnieciona, nacięta, czasem głownia uszkodzona, kilka razy pęknięta rękojeść przy jelcu (ciężka głowica). Praktycznie nie ma szansy, aby przy naprawdę siłowym walnięciu i próbie przerąbania wiadra, głownia nie wygięła się w bok a nawet trwale nie odkształciła. Wydaje mi się, że mając na głowie blachę 2~3 mm raczej nie należało się obawiać rozcięcia głowy od czoła po zęby (pod hełmem była tekstylna wkładka, waciak !). O przecięciu płytowego pancerza, a właściwie płytek naszytych na skórę czy waciak nie ma co marzyć. Tutaj ciekawa obserwacja - miecze z krótka rękojeścią o wiele lepiej wytrzymywały takie walenie niż późnośredniowieczny półtorak. Ciężka głowica w praktyce łamała głownię przy jelcu przy próbie użycia miecza jako siekiery.
Pchnięcie sztychem.
Miecz Xw o zaokrąglonym (ale ostrym!) sztychu bez większego trudu przebijał skórę na zelówki i waciak leżący na pieńku, ale musiał iść dokładnie wzdłuż osi. Kończysty, romboidalny (a więc stosunkowo sztywny) półtorak - przy czystym pchnięciu dziurawił ocynkowane wiaderko. Kilku mm. pancerza chyba nie dał rady przedziurawić, ale tylko "gdybam"
Jeśli ktoś ma czas i ochotę na trochę moich teoretycznych dywagacji o wytrzymałości i konstrukcji miecza, zapraszam do przeczytania niedokończonego i leżącego odłogiem od dobrych 8 lat brudnopisu. Uprzedzam - jest to tylko wersja robocza, przymiarka do książki o mieczu i kuźni, którą kiedyś zacząłem pisać, ale na dobrych chęciach się skończyło
http://www.platnerz.com/platnerz-com/sc ... dlugi.html
PS.
Yakiba, katana jest chyba sztywniejsza od miecza europejskiego z X w. zwłaszcza przy sztychu. Z jednej strony to ułatwia próbę rąbania hełmu, z drugiej utrudnia, bo w rozciętą blachę trzeba wbić klin o większym kącie rozwarcia. Czy te hełmy, o których piszesz, były przecinane "do zębów" czy tylko nadcinane ?
Pokłony
ADALBERTUS