Witajcie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Witajcie
Gdzieś w sercu Beskidu niskiego siedzi taki średniowieczny stwór i tłucze się całymi dniami, a wzięło mi się to stąd że od dłuższego czasu zajmuję się rekonstrukcją historyczną ale że ceny straszą w biały dzień a w grupie mamy zwyczaj wykonywania tego co możemy własnym sumptem z początku trochę nieśmiało ale systematycznie zacząłem zabierać się i za robienie konserw. Dziadka bo u niego w gospodarstwie (wkoło las nie to co w mieście gdzie sąsiedzi by mnie pozjadali) się tłukę chociaż już mało szlag nie trafia zwłaszcza jak słyszy o kuciu na gorąco. Aczkolwiek ma to tą swoją zaletę że jest on wyposażony w narzędzia etc. lepiej niż niejedno złomowisko. Puki co mam palnik propan-butan dla którego zamierzam sklecić ze złomu i cegły coś co utrzymywałoby temperaturę i nie musiałbym palić gazu na darmo (na razie stara kuchnia kaflowa w równie starym domu w którym już dziadek nie mieszka) co do narzędzi to dosyć konkretna szyna której z jednej strony uciąłem podstawę i "przegub" żeby zrobić jej swoisty róg. Mniejsza i większa półkula, kilka różnych młotów w tym okrągły, szewski itd. gilotyna, szlifierki i inne różne przydatne rzeczy. Na razie klepałem tylko na zimno, co nie co się nauczyłem i zamierzam zacząć teraz właściwą część przygody która stała się już moją pasją.