Powitanie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Powitanie
Witam,
Mam na imię Rafał, lat 26. Mieszkam sobie w małej wsi niedaleko (44 km) Bydgoszczy. Nie jestem kowalem, choć nie ukrywam, że przez umiłowanie historii i majsterkowania, chciałbym nim zostać. Co prawda moje wykształcenie poszło całkowicie gdzie indziej (fachman od zarządzania zasobami ludzkimi), ale jestem dobrej myśli. Widzę już oczyma wyobraźni, jak niejeden puka się w czoło i myśli: "taki stary koń, humanista (nieraz brzmi to obraźliwie), a pcha się do kowalstwa". Takie moje marzenie z dzieciństwa. Marzyłem również o wojaczce, ale jeszcze się nie udało. Marzyłem, żeby zostać drwalem i... udało się. Co prawda dzisiaj nazywamy takiego pana, który ścina drzewa pilarzem, ale drwal brzmi romantyczniej. Żebyście drodzy moi wiedzieli z jakim typem przyszło Wam pracować, to pozwolę sobie w skrócie opisać co tam w życiu ciekawego robiłem. Zaczynając od pierwszych zarobionych pieniędzy w orkiestrze, jako szczawik wziąłem się za pracę. Sadownictwo, rolnictwo, ferma kurcząt, remonty (mój żywioł), przeprowadzki, praca w ochronie, zakładanie instalacji elektrycznych, anten internetowych, ogród botaniczny, wspomniany drwal plus ogrodnictwo o szeroko rozumiana zieleń miejska, sklep internetowy z osprzętem łazienkowym, praca w branży kolejowej, zakładanie bram i ogrodzeń i na pewno coś tam jeszcze. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę się chwalić, tylko udowodnić, że jako tzw złota rączka jestem w stanie podjąć się każdej branży. Dlatego wierzę, że jest szansa opanować sztukę kowalstwa. Nie będzie to łatwe i szybkie, ale jeśli mnie odrobinę poprowadzicie, polecicie ścieżkę rozwoju, to jestem pewien sukcesu.
Mam nadzieję, że dzięki Wam sporo się nauczę, a być może za jakiś czas okażę się kimś przydatnym dla takich adeptów jak ja w tej chwili.
Łączę wyrazy szacunku.
Mam na imię Rafał, lat 26. Mieszkam sobie w małej wsi niedaleko (44 km) Bydgoszczy. Nie jestem kowalem, choć nie ukrywam, że przez umiłowanie historii i majsterkowania, chciałbym nim zostać. Co prawda moje wykształcenie poszło całkowicie gdzie indziej (fachman od zarządzania zasobami ludzkimi), ale jestem dobrej myśli. Widzę już oczyma wyobraźni, jak niejeden puka się w czoło i myśli: "taki stary koń, humanista (nieraz brzmi to obraźliwie), a pcha się do kowalstwa". Takie moje marzenie z dzieciństwa. Marzyłem również o wojaczce, ale jeszcze się nie udało. Marzyłem, żeby zostać drwalem i... udało się. Co prawda dzisiaj nazywamy takiego pana, który ścina drzewa pilarzem, ale drwal brzmi romantyczniej. Żebyście drodzy moi wiedzieli z jakim typem przyszło Wam pracować, to pozwolę sobie w skrócie opisać co tam w życiu ciekawego robiłem. Zaczynając od pierwszych zarobionych pieniędzy w orkiestrze, jako szczawik wziąłem się za pracę. Sadownictwo, rolnictwo, ferma kurcząt, remonty (mój żywioł), przeprowadzki, praca w ochronie, zakładanie instalacji elektrycznych, anten internetowych, ogród botaniczny, wspomniany drwal plus ogrodnictwo o szeroko rozumiana zieleń miejska, sklep internetowy z osprzętem łazienkowym, praca w branży kolejowej, zakładanie bram i ogrodzeń i na pewno coś tam jeszcze. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę się chwalić, tylko udowodnić, że jako tzw złota rączka jestem w stanie podjąć się każdej branży. Dlatego wierzę, że jest szansa opanować sztukę kowalstwa. Nie będzie to łatwe i szybkie, ale jeśli mnie odrobinę poprowadzicie, polecicie ścieżkę rozwoju, to jestem pewien sukcesu.
Mam nadzieję, że dzięki Wam sporo się nauczę, a być może za jakiś czas okażę się kimś przydatnym dla takich adeptów jak ja w tej chwili.
Łączę wyrazy szacunku.