Wzięła mnie po raz kolejny ochota na poznanie, zapoznanie się z czymś nowym. Pacholęca wizyta zapoznawcza w "mechaniku" wystraszyła mnie widokiem tokarki (pokłosie polskiej komedii). Ukończona i nieukończona oficjalna nauka lata temu tyczyła elektroniki, elektryki. Droga zawodowa to drewno ,papier, stal , drewno, stal - stal handlowo. Teraz w wieku dojrzałym posiadając czas, miejsce, trochę środków finansowych, kontakt z ludźmi, którzy coś tworzą , bezpośredni i przez youtuba zaczęło mi być wstyd. Wstyd, że mając możliwości czasem daleko większe od tych których podziwiam za pracowitość, pomysłowość i determinacje w robieniu rzeczy praktycznych i nierzadko pięknych, sam nie robię nic. No to zacząłem troszkę w drewnie, troszkę w metalu - jakieś klejenie spawaniem, stoliki, krzesła. Będąc człowiekiem niecierpliwym, oczekującym efektu teraz, zaraz, już, przychodzi mi to z trudem. I tylko wyłącznie dzięki córce, która klejąc sobie skomplikowane makiety czasem i tygodniami nauczyła mnie, że można daną rzecz robić po kawałku, cierpliwie, etapami...
Pociągała mnie od dawna technika kowalska. A że teraz wpadło mi w ręce trochę gładkiego pręta fi 12 i fi 16 chciałbym to efektywnie i efektownie wykorzystać. Nie na proste prymitywne spawanie, ale na coś więcej.
Czeka mnie pewnie z pół roku przeglądania forum- nawet nie wiem jeszcze, czy coś z filmików funkcjonuje - i do roboty!
No i dodam jeszcze, skoro sie tak wywnętrzam, że nie należę niestety do osobników mających łatwość w wymyśleniu i tworzeniu od ręki. Muszę wszystko zobaczyć, pomierzyć, popróbować, mozolnie i raczej bez polotu. Wiem, po innych aktywnościach, że mnie przychodzi to z praktyką - kiedyś.
No i ojciec teścia był kowalem... Ale po kuźni i jego wiedzy nie pozostał żaden ślad.
Jeszcze raz najlepszego!
piowel