Miecze średniowiecza

Miecze - kucie i oprawa

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
bey
Administrator
Posty: 2785
Rejestracja: 31 sie 2009, 07:20
Lokalizacja: Bronisze
Kontakt:

Post autor: bey » 24 sty 2011, 00:23

ADALBERTUS pisze:Powiem tu tylko jedno. Żaden, podkreślam - żaden - historyczny miecz nie wytrzymałby 10 sekund tego, co teraz nazywa się "fechtunkiem".
Zgadzam się w pełni z tobą, od tego jak będziesz używał swojego miecza zależy jak długo będziesz żył, kiedyś żaden użytkownik miecza nie pozwoliłby sobie na takie rzeczy, które uskuteczniają współcześni rycerze.
Lepsze jest wrogiem dobrego

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 26 sty 2011, 19:22

a to nie jest tak, że tamte miecze były bardziej wytrzymałe niż te co robi się teraz? Ja myślałem, że były prawie niezniszczalne oczywiście mając tu na myśli prawidłowe użytkowanie (parowanie płazem czy przemyślane uderzanie w nieosłonięte miejsca a nie parowanie ostrzem czy walenie na oślep w zbroję płytową...)
Moje przemyślenia są w związku z dziwerowanymi głowniami z nakładkami na ostrza

P.S.
Pooglądałem właśnie Władcę Pierścieni i pomimo tego, że wiele tam jest głupich błędów co do walki mieczem i ich pokazanego kucia itp to uważam, że mają całkiem fajnie zrobione te miecze... Całość musi być bardzo leciutka bo na przykład takie mieczyki dawane wieśniakom do walki miały jedno/dwa żebra po środku a na boki wklęsły szlif i bardzo mały kąt ostrza. Dobra obróbka cieplna i właśnie tak wyobrażałbym sobie miecze średniowieczne. Lekko Skorodowana głownia, ostrze to w sumie cienka blaszka wzmocniona żeberkiem i dlatego może być mała głowica i do tego mały jelec...
:evil:

Awatar użytkownika
ADALBERTUS
Posty: 128
Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: ADALBERTUS » 27 sty 2011, 00:37

Witam
niestety - nie ma rzeczy niezniszczalnych, miecze też. W Illerup i w Nydam (Dania) znaleziono całą masę mieczów w rewelacyjnym stanie (pochwy, rękojeści itp) Praktycznie wszystkie są w jakiś sposób intencjonalnie zniszczone, najczęściej walono ostrzem w ostrze.
Traktowanie filmu fantasy jako źródła historycznego jest, delikatnie mówiąc, ryzykowne. Takich mieczów nigdy nie było, były inne. Jeśli były inne, to znaczy, że takie właśnie miały być. Ich kształt i konstrukcja nie powstały w wyniku dywagacji scenografa, tylko był wynikiem wielowiekowej ewolucji okupionej trupami rycerzy i - być może - kowali. Wątpię, aby ktoś współczesny był w stanie udoskonalić miecz, który w swojej epoce był szczytem możliwości technicznych, mechanicznych i funkcjonalnych.

ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 27 sty 2011, 11:36

zgadzam się z Tobą całkowicie, jednak jeśli będziesz może oglądał kiedyś tą serię filmów zwróć na nie uwagę bo moim zdaniem (w przeciwieństwie do innych bardziej bajkowych tworów stworzonych na potrzeby filmu) te wydają mi się nadzwyczaj użytkowe. Tyle chciałem powiedzieć :)

Ciekawie czy intencjonalnie. Może po prostu w walce lub w czasie długotrwałego użytkowania po prostu nie da się uniknąć takich uderzeń lub po prostu lepiej zablokować je w ten sposób niż w ogóle
:evil:

Awatar użytkownika
ADALBERTUS
Posty: 128
Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: ADALBERTUS » 27 sty 2011, 12:05

Witam
bardzo lubię ten film, ale najlepsza rekonstrukcją walki na broń białą jest chyba w "Potopie". Mam na myśli pojedynek Kmicica i Wołodyjowskiego. Podobnie bójka w karczmie i jatki Kmicicowej Kompaniji. Jak mi mówił scenograf Hofmana, miało to pokazać, że szabla to nie zabawka ale diablo skuteczne narzędzie do zabijania. Świetne są też walki w Spartakusie - właśnie takie cięcia mieczem są, moim zdaniem, prawidłowe, a nie jakaś rąbanina po zbrojach,hełmach i tarczach czy puszczanie iskier ostrzem w ostrze.

Układ cięć na ostrzach jest taki, jakby trzymano miecz w jednym ręku a drugim mieczem walono w ostrze. Szczerby nie idą od sztychu do rękojeści (jak przy ewentualnej walce) ale odwrotnie - od rękojeści ku sztychowi. Poza tym są przekazy rzymskie, że Gallowie przed wrzuceniem broni do jeziora (ofiara dla bogów) niszczyli ją.

Pokłony
ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 27 sty 2011, 13:59

o którym Spartakusie mówisz? 2004?
http://fdb.pl/film/228982-spartakus-krew-i-piach
http://www.filmweb.pl/film/Spartakus-1960-9683
http://www.filmweb.pl/film/Spartakus-2004-100047

Co do niszczenia to ok, zgadzam się. Dlatego też, wracając do tematu, napisałem na początku, że były prawie niezniszczalne przy dobrym użytkowaniu a nie, jak można wywnioskować z Twojej wypowiedzi: "Żaden, podkreślam - żaden - historyczny miecz nie wytrzymałby 10 sekund tego, co teraz nazywa się "fechtunkiem"", że były mniej wytrzymałe od teraźniejszych ;)

Co do Potopu i szabli to bardziej jestem zainteresowany mieczami średniowiecza od wikingów po 2ręczne wielkie miecze. Szable też są piękne ale dla mnie miecze mają takie coś w sobie... trudno mi to opisać, ten kształt... dlatego marzeniem było by zrobienie jak najprawdziwszej repliki miecza i z drugiej strony też zrobienie jak najbardziej przypominającego oryginał z filmu miecza z mojego avathara. Wstawiłem go żeby mi cały czas przypominał o celu :)
Ahh chciałbym się spotkać kiedyś z Tobą, tyle można się dowiedzieć :)

P.S. ale się rozmarzyłem znów...

PP.S. Zmieniłem nazwę tematu
:evil:

Awatar użytkownika
gargulec
Posty: 17
Rejestracja: 08 lut 2012, 16:35
Lokalizacja: Łagowo
Kontakt:

Post autor: gargulec » 15 lut 2012, 17:26

pozwolcie kochani ze stary zgred tez wtraci sie do tego zapomnianegu juz watku.Niestety ale jestem zmuszony nasikac do Adalbertusowego ogrodka :mrgreen: :mrgreen: Mam tylko cicha nadzieje ze wojciech mnie czyms nie nadzieje!! :-x Ale po kolei:nigdy nie przyjmujcie ciosu na plaz miecza czy szabli,to najszybsza droga do rozbrojenia poprzez wytracenie.jezeli ktos jest nieprzekonany to odsylam do Wojciecha Zablockiego.Smiac mi sie chce jak czytam o przekazywaniu mieczy z pokolenia na pokolenie.Poniewaz nikt nie zaznacza bardzo istotnego drobiazgu,co ten miecz lub szabla robila w popszednim pokoleniu :mrgreen: niestety w czasie nasilonych dzialan wojennych ''rycerstwo '.zuzywalo po kilka ostrzy.NIechce sie tu wdawac szczeguly taktyki walki na przestrzeni wiekow.Omuwienie tego wymaga przynajmniej skrzynki wodki :mrgreen: Wracajac do zuzycia ostrzy-najleprzym zrudlem informacji sa zrudla japonskie a to ze wzgledu na mocno zindwidualizowany styl walki.Jak wszyscy forumowicze wiedza japonscy kowale to nie sieroty i na swoim rzemiosle sie znali ijakosc ich wyrobow doceniamy wszyscy.Spisy pobitewne ciagle wspominaja o niedoborze zapasowych glowni.Jest to wrecz kliniczny przyklad jak dlugo wytrzymywalo ostrze w boju.Mozna poczytac jeszcze Pamietniki Paska.Mam wrazenie ze Adalbertus probuje przewrucic badania w tej dziedzinie :lol: Bardzo mi sie to podoba :D Ale biorac za przyklad poruszany w ktoryms poscie miecz okreslany w typologi jakoX nie moge sie z tym zgodzic.Korelacja miedzy uzbrojeniem zaczepnym i obronnym jest BEZSPORNA!Zatem miecz X sluzyl do ciosow przelamujacych i czasami do zgania.Argument:jezeli to nie byla rajza zbujecka a starcie dwuch formacji wojow to mielismy taki oto obraz;szereg tarczy jak sciana(pochodna macedonskiej falangi)po jednej i drugiej stronie i zponad tej sciany trzeba bylo przeciwnika pizgnac na tule mocno zeby go chociaz na moment ogluszyc :P Nie bylo miejsca na finezje i zastanawianie sie jak przyjac cios-plazem cza zastawa.Analizy bitew wczesno sredniwiecznych i wogule bite i kampani gdzie uzywano miecza i szabli wskazuje ze wiecej ofiar zbierala sraczka niz ostrza mieczy czy szabel :mrgreen: Panowie kiedy zaczynala napierdzielac sie jazda to w tloku bitewnym miecz byg gowno wart-zamalo przestrzeni.Wtedy w ruch szla bron obuchowa.Musze rowniez rozczarowac krytykow rekonstrukcji bitew-niestety maja one bardzo wiele ze starymi napierdalankami-chlopaki instynktownie przyjmuja postawy i zasade walki i moim zdaniem instynkt jest tu najistotniejszym argumentem.Fechtunek mieczem jako taki nieistnial.Narodzil sie w pietnastym wieku we w]Wloszech-poczatek renesansu.Oczywiscie ze cwiczenie rycerskie przewidywalo opanowanie "robienie mieczem"ale z fechtunkiem niewiele to mialo wspolnego.Poza tym facetom w zbrojach niebardzo zalezalo na ukatrupieniu przeciwnika a wziecie go do niewoli na slowo iskasowanie okupu.Nawet nasz slawny zawisza czarny tak postepowal.Mistrzu Adalbertusie niegniewaj sie na mnie ale z tym wywazaniem miezca to dosypales do pieca :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Chlopaki generalnie takie wlasnie pogwarki lubie ,a najlepiej to zabrac gorzalki tak ze skrzynke i do mnie do Lagowa :lol: Mod trochu mnie ponioslo SORRRRKI :mrgreen:
Emerytura - nie kumam tego słowa!

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 15 lut 2012, 22:22

no to czekamy na odpowiedź Adalbertusa :) gargulec tylko proszę jeśli możesz to sprawdzaj ortografię :P
:evil:

Awatar użytkownika
gargulec
Posty: 17
Rejestracja: 08 lut 2012, 16:35
Lokalizacja: Łagowo
Kontakt:

Post autor: gargulec » 23 lut 2012, 20:07

Ortografie mam w d... :mrgreen: jak pisze na klawiaturze - cud ze sobie palcy nie polamalem przy tej epistole !!! NIE pesz dziadka :lol:
Emerytura - nie kumam tego słowa!

dara

Post autor: dara » 23 lut 2012, 22:24

Zasady ortografii są tzw.kulturą języka.W dupie ich manie może jest teraz i modne, ale osoby szanujące swoich czytelników powinny moim zdaniem w miarę możliwości starać się o choćby minimum poprawności językowej.
Zasad ortografii nie tworzyły dzieci i "dziadkowstwo" nie jest tłumaczeniem.
Jak kto ma trudności to niech używa opery na ten przykład ,przeglądarka sama byki poprawi.
Dbajmy o język nas polski bo to nasz język.

Awatar użytkownika
ADALBERTUS
Posty: 128
Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: ADALBERTUS » 23 lut 2012, 23:57

Witam
wyrwany do tablicy chętnie bym przed nią stanął, ale poruszyłeś temat-rzekę.
Druga sprawa, że muszę najpierw przetłumaczyć Twój tekst na nasza rodzimą mowę, a to trochę czasu zajmie. Prosiłbym, tak na gorąco, o wyjaśnienie jak należy poniższy fragment rozumieć
"...wywazaniem miezca...:
Czy chodzi o wyważenie miecza ?
Nie traktuj tego jak czepianie się, ale takie pisanie porównuję do dyskusji z gębą naładowaną kartoflami. Ni cholery nie wiadomo o czym dyskutant mówi :-)
Ale niech Ci będzie - jako dziadek dokładnie w tym samym wieku co Ty postaram się jakoś to zrozumieć. Nie miej mi tylko za złe, jeśli się nie dogadamy :-)
Tymczasem odniosę się do jednego poruszonego przez Ciebie problemu, a właściwie trochę go uściślę.
1. Przyjmowanie na płaz.
Cięcie ostrzem w ostrze kończy sie kilkunastomilimetrową szczerbą (osobiście sprawdziłem) Ile takich cięć trzeba do absolutnego wykończenia ostrza ? Wyobrażasz sobie jaki musiałby być "przerób" głowni przy czymś takim ? Powiedz mi proszę, na jakim znanym mieczu (szabli) znalezionym na pobojowisku, fosie zamkowej itp są takie ślady ? Znasz taki przykład ? Ja nie znam. Właściwie źle mówię - wypatrzyłem coś podobnego na jednej szabli w Muzeum Wojska Polskiego. Można powiedzieć, że te porąbane leżą w magazynie. O ile wiem - nie leżą, ale mogę się mylić, szabel, zwłaszcza późniejszych jest sporo. Ale już szabel z XVI-XVIIw jest na tyle mało (30 lat temu szacowano, że w Polsce jest nieco ponad 100 !!! husarek. TYLKO !!! Wszystkich - łącznie z destruktami wykopanymi z ziemi czy znalezionymi w Wiśle. Nie da się ukryć, że magazynów nie zalegają. Skoro takich śladów nie ma, to znaczy, że ich nie było. Skoro nie było, to nie było takich cięć. Jak i czemu - nie wiem. Po prostu Nie ma. Zabłocki nie potrafił mi tego wytłumaczyć. Powiem więcej - ucieka od tematu.
Ale idźmy dalej - samo określenie przyjęcie na płaz nie jest jednoznaczne.
Jedna skrajność to cios dokładnie na ostrze, druga - ostrze dokładnie w płaz. Ale to jest w praktyce niewykonalne, zawsze jest jakieś odchylenie. Jeśli pomiędzy płaszczyznami głowni mamy 20~30°, to już szczerby nie ma (sprawdziłem) Tym bardziej, jeśli cięcie idzie ślizgiem po tak nachylonym ostrzu. A to już jest parowanie płazem. Nie wiem czy to wytrąci broń z ręki - kompletnie się na tym nie znam. Patrzę na miecz czy szablę z poziomu kowadła i widzę do czego dana broń była dostosowana. Jeśli jakaś cecha wyklucza takie czy inne jej użycie, jeśli można to poprawić, to nasuwa się prosty wniosek: Takiego zastosowania nie było, bo tamci kowale nie byli idiotami. Jeśli mogli coś poprawić, to z całą pewnością to poprawili. Jeśli nie poprawili, to poprawka była zbędna a my wymyślamy coś, co nie istniało.
Wspomniałeś o Japończykach. Ja też męczyłem chłopaków od Aikido na temat szczerb. Oczywiście są, ale SPORADYCZNIE ! Jako wypadek przy pracy, bo czasem nie da się tego uniknąć. Cięć nie przyjmuje się na ostrze tylko na płaz albo grzbiet. Poza tym, samuraj zasłaniający się od ciosu jest praktycznie martwym samurajem, bo to ostatni, w dodatku rozpaczliwy, ruch w jego życiu. Cięć się unika, odbija ześlizgiem itp, ale nie zasłania się głownią (ostrzem). Czemu w europejskiej szermierce miałoby być inaczej ?

Tyle na dziś
Pokłony
ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"

Remington
Posty: 833
Rejestracja: 21 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Remington » 24 lut 2012, 09:25

Uprzedzę może jakiegoś wytrawnego obserwatora, który może stwierdzić, że na rynku kolekcjonerskim widział sporo wyszczerbionych ostrzy szabli. Prawda, jest ich sporo, jednak uszkodzenia te powstały zawsze w wyniku szermierki np. podrostków, które znalazły ów szable na strychu.
Często w braku dwóch szabel, do szermierki druga osoba używała metalowej pochwy, po czym pozostały harakterystyczne ślady.

Awatar użytkownika
gargulec
Posty: 17
Rejestracja: 08 lut 2012, 16:35
Lokalizacja: Łagowo
Kontakt:

Post autor: gargulec » 24 lut 2012, 22:20

Witam wszystkich serdecznie!!! Dara zaczne od Ciebie-jezeli pokalalem Twoje oczy i uszy swoja pisanina to sory-poprawie sie!-teraz to sie podobno nazywa dyslekcja :lol: Sorki z gory za przeklamania literowe-brak wprawy w pisaniu na maszynie.Ja tez zauwazam sporo bledow u innych ale ichnie pesze,interesuje mnie co maja do powiedzenia a nie jak to napisali.Nie jestem ortodoksa.Panowie wiecej wyrozumialosci :lol: Adalbertusie zdaje sobie sprawe ze poruszylem temat rzeke.Zaczne od wywazenia miecza.Dawidsoon i Blady maja racje,przemawia za nimi praktyka bojowa.Troche niesmialo to artykulowali-pewnie troche ich przygniata Twój aautorytet-zaslużony zreszta-to nie ironia.Miecze punkt ciezkosci mialy miedzy 10 a 30-tym cm od jelca,jednoreczne.Tak jak wiesz bylo to plynne w róznych epokach.Ale nigdy nie bylo srodka ciezkosci na jelcu! Z punktu taki miecz bylby malo efektywny.Mozemy tu mowic o pewnego rodzaju zlotym srodku, miecz musial byc efektywny i jednoczesnie w miare obrotny.Reka w rekawicy nie ma zadnego znaczenia istotne bylo jaka sile sie przylozylo do ramienia jakim jest w tym przypadku miecz no i oczywiscie umiejetnosci w robieniu nim.Na zachodzie juz w 14 wieku pojawily sie miecze konczyste [bardzo mi sie nie podobaja)z wielgachnymi glowicami.Powodem byl rozwój opancerzenia i trzeba bylo znalezc lekarstwo,ciosy starych mieczy nie dawaly efektu a zeby trafic w szpare miedzy plytami potrzebne bylo cos czym latwiej da sie kierowac.Przesuniecie srodka ciezkosci w strone jelca przez wyszczuplenie ostrza plus masywna glowica daly pożądany efekt.Wojtku,kompletnie nie kapuje przykladu z mlotkiem , rekawica ito o cieciach,dlatego pozwolilem sobie nasikac Ci do ogródka-wybacz :lol: Robilem miecze chinskie dla jakiegos szpeca od szermierki,prowadzi jakies szkolenia i podobno wysoko stoi w ich rankingu-nieznam tej ich nomenklatury.Miecze robilem pod ich dyktando wlasnie jesli chodzi o wywazenie.Glownia byla bardzo lekka niecale 600 gram przy metrowej dlogosci.Srodek ciezkosci wtyznaczyli na 30-tym cm glowni od jelca.Podobno tak maja miec.Wspomniales Adalbertusie o batorowce-typ szabli wegierskiej nadajacej sie idealnie do ciec przelamujacych z konia i obaj wiemy ze szable z takimi glowniami byly cenione przez jazde.Do szermierki indywiduwlnej niebardzo sie nadawaly- nalezy do tego rowniez karabela.Skoro jestes w moim wieku to moze pamiętasz kilka odcinkow filmu pogladowego na temat praktyki szermierczej miecza,szabli itp,itd Prowadzacym byl Pan Zablocki i jego syn -Swietna rzecz .Produkcje przerwano bo podczas walki na dlugie miecze doszlo do zranienia ,pekla glownia.Dawka wiedzy praktycznej -nioceniona!!!!Co do szczerbionych ostrzy to przerób byl spory.Zaczne od tego ze w trakcie dlugich konfliktow zapotrzebowanie na bron wszelaka gwaltownie wzrastalo-niestety ze szkoda dla jakosci.To logiczne dla mnie.Dowodem którym sie podparlem to japonia.Dzisiaj cenniejsze sa glownie z okresu pokoju(szogunat Tokugawow)niz te z przed.Jest to troche generalizowanie i uproszczenie ale wojna -kazda wojna powoduje ze produkuje sie dużo i szybko.Ograniczenia technologiczne w omawianych przez nas okresach MUSIALY sie odbic na jakosci.Wspominasz o malej ilosci "husarek"w kraju-to niestety prawda-większą kolekcje maja niestety Szwedzi.Ale czy uważasz ze jest to wystarczajacy argument w naszej dyskusji? Uwazam ze nie.Pomijam obce zbiory.W kraju zachowala sie przede wszystkim bron paradna i w dobrym stanie oraz ta ktora nigdy nie brala udzialu w bitwie.Jest kilka przyczyn na taka teze:co uszkodzone do wymiany i przerobu,We wszystkich wojnach znamienna jest jedna rzecz,po skonczonej potyczce zlatywaly sie sepy ludzkie,grabiono pobojowisko i twierdze ze nawet ulamana glownia przydala sie kowalowi wiejskiemu z okolicy.O tym wspomina Pasek Jan.Nie ma szabel w Polsce z okresu o ktorym mowisz bo je ukradziono.Wiesz Ty i inni ze kazda armia swiata dozbrajala sie na przeciwniku.Tym bardziej w czasie najazdow szwedzkich.W tym czasie Szwecja to byl bidny kraj a raczej jej krolewskiej mosci poddani,to tez broli co sie dalo.Przyklad;w Warszwie Palac Kazanowskich uchodzil za najbardziej reprezentacyjna rezydencje.Co po nim zostalo po pobycie szweckim-tylko sciany,wypruto nawet okiennice i futrynami,drzwi schody. A slawne kamienne lwy kazanowskiego zdobia dzisiaj zamek krulewski w Szwecji.Jak widzisz mam pewne podstawy watpic w twoja teorie dotyczaca ciec i uszkodzen z tym zwiazanych.Adalbertusie idac za tokiem Twojej argumentacji nasuwa sie pytanie -to po kiego grzyba rycerzowi(wojownikowi) miecz skoro tak drzal o niego.Zaden z podrecznikow szermierki(dotyczy szabli)nie wspomina o parowaniu ciosow plozem a tym bardziej grzbietem glowni .Nie wiem z kim rozmawiales ale ja tego nie kupuje.Dlamnie to nonses i bzdura.Wyobraz sobie ze Japonczycy tez znali parowania i zaslomy.To podstawa szermierki!!!Gdyby tak bylo jak mowisz Japonia byla by dzisiaj Korea.Wczasie pierwszej inwazji na Japonie wojownicy Kubilaja mieli okazje potykac sie z samurajami a walczyli nazwal bym to w sposob kontynentalny.Ciecie schodzace po pochylonym ostrzu to nie uderzenie plazem.Trywializujac mozna by powiedziec ze brak szczerb w wykopkach i znaleziskach swiadczy o jednym ze nim powstoly szczerby wlasciciel zdazyl zginac.Pare szczerbulcow widzialem,najblizej w Poznaniu szbla ma szczerby po skosie typowe przy ciecie-zaslona.Jezeli zawodnik byl prawo reczny to po tych szczerbach mozna dojsc na ktorej zaslonie sie to stalo.Z wielka doza prawdopodobienstwa.Dochodzi jeszcze to o czym wspomina Remington.Mam nadzieje Adalbertusie ze sie kiedys spotkamy i przy dobrym alkoholu Uzdrowimy ten swiat :mrgreen: Wyrażę jeszcze jedna opinie ktora cie pewnie zbulwersuje;zdejm z piedestalu starych kowali,maja zaslugi w tym co wymyslili i znajac realia ich technologi radzili sobie jak umieli ale ich wyroby mialy same wady-patrzac z pnktu uzytkownika.Nie mam zamiaru porownywac bo to bez sensu . nie nazywaj tego co robia współcześni miecznicy-MIECZNICY wyrobami mieczo podobnymi.To ze material inny?To tak jakby powiedziec ze wspolczesne dzialo to wyrob dzialopodobny.Z uporem maniaka wracam do rekonstrukcji-tam naprawde jest wiele z tego jak sie kiedys walczylo.Pamietajcie o jednym bardzo wazkim argumencie-kiedy chodzi o zycie nikt o zdrowych zmyslach nie myslal ze "byc moze uszkodze miecz czy szable"Chlopaki nie kupuje tego!!!!!!!Na razie tyle,darujcie ewentualne byki.Wyszperalem u siebie troche zdjec z poczatkow i pare dziwadel moze w niedziele je wkleje to sobie poużywacie na mnie.Panowie luzik forum to nie ewangelia-inaczej to nie ma sensu :mrgreen: nara
Emerytura - nie kumam tego słowa!

Awatar użytkownika
gargulec
Posty: 17
Rejestracja: 08 lut 2012, 16:35
Lokalizacja: Łagowo
Kontakt:

Post autor: gargulec » 24 lut 2012, 22:28

Witam wszystkich serdecznie!!! Dara zaczne od Ciebie-jezeli pokalalem Twoje oczy i uszy swoja pisanina to sory-poprawie sie!-teraz to sie podobno nazywa dyslekcja :lol: Sorki z gory za przeklamania literowe-brak wprawy w pisaniu na maszynie.Ja tez zauwazam sporo bledow u innych ale ichnie pesze,interesuje mnie co maja do powiedzenia a nie jak to napisali.Nie jestem ortodoksa.Panowie wiecej wyrozumialosci :lol: Adalbertusie zdaje sobie sprawe ze poruszylem temat rzeke.Zaczne od wywazenia miecza.Dawidsoon i Blady maja racje,przemawia za nimi praktyka bojowa.Troche niesmialo to artykulowali-pewnie troche ich przygniata Twój aautorytet-zaslużony zreszta-to nie ironia.Miecze punkt ciezkosci mialy miedzy 10 a 30-tym cm od jelca,jednoreczne.Tak jak wiesz bylo to plynne w róznych epokach.Ale nigdy nie bylo srodka ciezkosci na jelcu! Z punktu taki miecz bylby malo efektywny.Mozemy tu mowic o pewnego rodzaju zlotym srodku, miecz musial byc efektywny i jednoczesnie w miare obrotny.Reka w rekawicy nie ma zadnego znaczenia istotne bylo jaka sile sie przylozylo do ramienia jakim jest w tym przypadku miecz no i oczywiscie umiejetnosci w robieniu nim.Na zachodzie juz w 14 wieku pojawily sie miecze konczyste [bardzo mi sie nie podobaja)z wielgachnymi glowicami.Powodem byl rozwój opancerzenia i trzeba bylo znalezc lekarstwo,ciosy starych mieczy nie dawaly efektu a zeby trafic w szpare miedzy plytami potrzebne bylo cos czym latwiej da sie kierowac.Przesuniecie srodka ciezkosci w strone jelca przez wyszczuplenie ostrza plus masywna glowica daly pożądany efekt.Wojtku,kompletnie nie kapuje przykladu z mlotkiem , rekawica ito o cieciach,dlatego pozwolilem sobie nasikac Ci do ogródka-wybacz :lol: Robilem miecze chinskie dla jakiegos szpeca od szermierki,prowadzi jakies szkolenia i podobno wysoko stoi w ich rankingu-nieznam tej ich nomenklatury.Miecze robilem pod ich dyktando wlasnie jesli chodzi o wywazenie.Glownia byla bardzo lekka niecale 600 gram przy metrowej dlogosci.Srodek ciezkosci wtyznaczyli na 30-tym cm glowni od jelca.Podobno tak maja miec.Wspomniales Adalbertusie o batorowce-typ szabli wegierskiej nadajacej sie idealnie do ciec przelamujacych z konia i obaj wiemy ze szable z takimi glowniami byly cenione przez jazde.Do szermierki indywiduwlnej niebardzo sie nadawaly- nalezy do tego rowniez karabela.Skoro jestes w moim wieku to moze pamiętasz kilka odcinkow filmu pogladowego na temat praktyki szermierczej miecza,szabli itp,itd Prowadzacym byl Pan Zablocki i jego syn -Swietna rzecz .Produkcje przerwano bo podczas walki na dlugie miecze doszlo do zranienia ,pekla glownia.Dawka wiedzy praktycznej -nioceniona!!!!Co do szczerbionych ostrzy to przerób byl spory.Zaczne od tego ze w trakcie dlugich konfliktow zapotrzebowanie na bron wszelaka gwaltownie wzrastalo-niestety ze szkoda dla jakosci.To logiczne dla mnie.Dowodem którym sie podparlem to japonia.Dzisiaj cenniejsze sa glownie z okresu pokoju(szogunat Tokugawow)niz te z przed.Jest to troche generalizowanie i uproszczenie ale wojna -kazda wojna powoduje ze produkuje sie dużo i szybko.Ograniczenia technologiczne w omawianych przez nas okresach MUSIALY sie odbic na jakosci.Wspominasz o malej ilosci "husarek"w kraju-to niestety prawda-większą kolekcje maja niestety Szwedzi.Ale czy uważasz ze jest to wystarczajacy argument w naszej dyskusji? Uwazam ze nie.Pomijam obce zbiory.W kraju zachowala sie przede wszystkim bron paradna i w dobrym stanie oraz ta ktora nigdy nie brala udzialu w bitwie.Jest kilka przyczyn na taka teze:co uszkodzone do wymiany i przerobu,We wszystkich wojnach znamienna jest jedna rzecz,po skonczonej potyczce zlatywaly sie sepy ludzkie,grabiono pobojowisko i twierdze ze nawet ulamana glownia przydala sie kowalowi wiejskiemu z okolicy.O tym wspomina Pasek Jan.Nie ma szabel w Polsce z okresu o ktorym mowisz bo je ukradziono.Wiesz Ty i inni ze kazda armia swiata dozbrajala sie na przeciwniku.Tym bardziej w czasie najazdow szwedzkich.W tym czasie Szwecja to byl bidny kraj a raczej jej krolewskiej mosci poddani,to tez broli co sie dalo.Przyklad;w Warszwie Palac Kazanowskich uchodzil za najbardziej reprezentacyjna rezydencje.Co po nim zostalo po pobycie szweckim-tylko sciany,wypruto nawet okiennice i futrynami,drzwi schody. A slawne kamienne lwy kazanowskiego zdobia dzisiaj zamek krolewski w Szwecji.Jak widzisz mam pewne podstawy watpic w twoja teorie dotyczaca ciec i uszkodzen z tym zwiazanych.Adalbertusie idac za tokiem Twojej argumentacji nasuwa sie pytanie -to po kiego grzyba rycerzowi(wojownikowi) miecz skoro tak drzal o niego.Zaden z podrecznikow szermierki(dotyczy szabli)nie wspomina o parowaniu ciosow plozem a tym bardziej grzbietem glowni .Nie wiem z kim rozmawiales ale ja tego nie kupuje.Dlamnie to nonses i bzdura.Wyobraz sobie ze Japonczycy tez znali parowania i zaslomy.To podstawa szermierki!!!Gdyby tak bylo jak mowisz Japonia byla by dzisiaj Korea.Wczasie pierwszej inwazji na Japonie wojownicy Kubilaja mieli okazje potykac sie z samurajami a walczyli- nazwal bym to w sposob kontynentalny.Ciecie schodzace po pochylonym ostrzu to nie uderzenie plazem.Trywializujac mozna by powiedziec ze brak szczerb w wykopkach i znaleziskach swiadczy o jednym ze nim powstoly szczerby wlasciciel zdazyl zginac.Pare szczerbulcow widzialem,najblizej w Poznaniu szbla ma szczerby po skosie typowe przy ciecie-zaslona.Jezeli zawodnik byl prawo reczny to po tych szczerbach mozna dojsc na ktorej zaslonie sie to stalo.Z wielka doza prawdopodobienstwa.Dochodzi jeszcze to o czym wspomina Remington.Mam nadzieje Adalbertusie ze sie kiedys spotkamy i przy dobrym alkoholu Uzdrowimy ten swiat :mrgreen: Wyrażę jeszcze jedna opinie ktora cie pewnie zbulwersuje;zdejm z piedestalu starych kowali,maja zaslugi w tym co wymyslili i znajac realia ich technologi radzili sobie jak umieli ale ich wyroby mialy same wady-patrzac z pnktu uzytkownika.Nie mam zamiaru porownywac bo to bez sensu . nie nazywaj tego co robia współcześni miecznicy-MIECZNICY wyrobami mieczo podobnymi.To ze material inny?To tak jakby powiedziec ze wspolczesne dzialo to wyrob dzialopodobny.Z uporem maniaka wracam do rekonstrukcji-tam naprawde jest wiele z tego jak sie kiedys walczylo.Pamietajcie o jednym bardzo wazkim argumencie-kiedy chodzi o zycie nikt o zdrowych zmyslach nie myslal ze "byc moze uszkodze miecz czy szable"Chlopaki nie kupuje tego!!!!!!!Na razie tyle,darujcie ewentualne byki.Wyszperalem u siebie troche zdjec z poczatkow i pare dziwadel moze w niedziele je wkleje to sobie poużywacie na mnie.Panowie luzik forum to nie ewangelia-inaczej to nie ma sensu :mrgreen: nara
Emerytura - nie kumam tego słowa!

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 24 lut 2012, 23:10

o łał... wall of text :mrgreen:
:evil:

ODPOWIEDZ

Wróć do „MIECZOWNICTWO - swordmaking”