Wytop stali typu bułat w warunkach garażowych.
: 19 lis 2013, 17:32
W końcu w sobotę założyłem prąd w garażu i rozpocząłem budowę kuźni (a to brzmi dumnie)
Tu zdjęcie przyszłego piecyka gazowego z palnikiem Banana (czekam na palnik jak dojdzie to będę wiedział jaką dziurę wyciąć więc jak na razie sama skorupa)
Oto moja duma kowadło które dostałem od kumpla
Ponieważ jestem dewiantem i lubię wyzwania chcę złożyć piecyk do wytopu stali tyglowej typu bułat/wootz. Na szrocie uśmiechał się do mnie pewien bojler. Kupiłem bydlaka z przeznaczeniem na piecyk testowy do sprawdzenia czy w ogóle jestem w stanie podołać wyzwaniu
Zabrałem się za rozbebeszanie tego okrągłego towarzysza prysznicowych westchnień. Zacząłem od dołu. Spiłowałem zagięte blachy ale coś nie chciało odchodzić.
Zabrałem się agresywniej za sprawę i spotkałem moją starą znajomą piankę całkiem podobną do tych używanych w rurach ciepłowniczych.
Ponieważ nie była mi potrzebna pozbyłem się tego śmiecia i mogłem już swobodnie podziwiać stalowy bojler właściwy.
Ponieważ samo podziwianie mi nie wystarczyło a ciekawy byłem co zastanę w środku ująłem "Boszkę" w prawicę moją i ściąłem cały dekiel z krućcami. W sam raz na pokrywę do piecyka
Przygotowałem się do wycięcia dwóch otworów doprowadzających powietrze.
Tyle na dzisiaj. Jutro w planie walka z wełną mineralną i innymi frykasami izolującymi do piecyka do wytopu stali.
Tu zdjęcie przyszłego piecyka gazowego z palnikiem Banana (czekam na palnik jak dojdzie to będę wiedział jaką dziurę wyciąć więc jak na razie sama skorupa)
Oto moja duma kowadło które dostałem od kumpla
Ponieważ jestem dewiantem i lubię wyzwania chcę złożyć piecyk do wytopu stali tyglowej typu bułat/wootz. Na szrocie uśmiechał się do mnie pewien bojler. Kupiłem bydlaka z przeznaczeniem na piecyk testowy do sprawdzenia czy w ogóle jestem w stanie podołać wyzwaniu
Zabrałem się za rozbebeszanie tego okrągłego towarzysza prysznicowych westchnień. Zacząłem od dołu. Spiłowałem zagięte blachy ale coś nie chciało odchodzić.
Zabrałem się agresywniej za sprawę i spotkałem moją starą znajomą piankę całkiem podobną do tych używanych w rurach ciepłowniczych.
Ponieważ nie była mi potrzebna pozbyłem się tego śmiecia i mogłem już swobodnie podziwiać stalowy bojler właściwy.
Ponieważ samo podziwianie mi nie wystarczyło a ciekawy byłem co zastanę w środku ująłem "Boszkę" w prawicę moją i ściąłem cały dekiel z krućcami. W sam raz na pokrywę do piecyka
Przygotowałem się do wycięcia dwóch otworów doprowadzających powietrze.
Tyle na dzisiaj. Jutro w planie walka z wełną mineralną i innymi frykasami izolującymi do piecyka do wytopu stali.